Dariusz Matecki w sądzie przy ul. Kaszubskiej w Szczecinie pojawił się po godz. 9:00. Chwilę później dołączył do niego prawnik – mecenas Kacper Stukan. Matecki rozmawiał z dziennikarzami i zapewniał, że będzie przed sądem bronić swojego dobrego imienia. Poseł utrzymuje, że padł ofiarą politycznego spisku.
– Nie uwzględniono bardzo istotnych zeznań. Nie ma np. zeznań wiceministra Romanowskiego. Broniłem MBA o Lasach Państwowych, pisałem taką pracę naukową, dlaczego nie ma tego uwzględnianego? Liczę na to, że będę mieć możliwość zeznawania. Same dokumenty z lasów, gdzie podobno nie przepracowałem, to jest taki plik (Matecki pokazał dokumenty – przyp. red.) – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości. – Trudno to streścić w kilku zdaniach. Miałem kompetencje, by zajmować się mediami społecznościowymi w Lasach Państwowych. Będę chciał wykazać wszystkie projekty z Funduszu Sprawiedliwości. Będę tłumaczyć się jak minister sprawiedliwości, bo takie są zarzuty, mam zarzuty przekroczenia uprawnień, a jakie uprawnienia mogłem przekroczyć jako radny miasta Szczecin?
I dalej: – Jestem oskarżony dlatego, że jestem Dariuszem Mateckim – mówił poseł. – Będę wnioskować o przesłuchanie Marcina Romanowskiego oraz Zbigniewa Ziobrę.
Gdy dziennikarze dopytywali, w jaki sposób, skoro obaj uciekli za granicę, Matecki odpowiedział z rozbrajającą szczerością: – To już jest problem sądu.
Sprawa jest złożona, wielowątkowa i nie ma szans, by się szybko zakończyła.
Przed Sądem Rejonowym w Szczecinie odbyła się również pikieta członków organizacji, które ostro krytykują Mateckiego. Na transparentach napisano: „Mrugnij dwa razy, a wyślemy zapas wazeliny”. Dwóch pikietujących mężczyzn krzyczało: „Szczecin kocha Mateckiego, więźniowie też będą”.
Komentarze
Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało zablokowane.