186 hektarów nowego lądu i 3 kilometry nowego nabrzeża – to najważniejsze liczby „Przylądka Pomerania”, czyli nowego portu zewnętrznego z Głębokowodnym Terminalem Kontenerowym, który powstaje w Świnoujściu. Cała inwestycja ma zmienić funkcjonowanie portu i polskiej gospodarki morskiej, ale nie wszyscy się z niej cieszą.

Inwestycja zakłada utworzenie około 186 hektarów nowych terenów portowych na Bałtyku oraz budowę infrastruktury umożliwiającej obsługę największych statków kontenerowych. "Przylądek Pomerania" powstaje w Świnoujściu, a jej beneficjentem będzie port w Szczecinie i w Świnoujściu.

Władze regionu, ministrowie i posłowie nie szczędzili pochwał

Podczas poniedziałkowej inauguracji rozpoczęcia budowy drogi technicznej, która będzie prowadzić do "Przylądka Pomerania", posłowie i ministrowie nie szczędzili inwestycji pochwał.

- To największa inwestycja portowa w historii Polski. Zaczynamy od budowy drogi technicznej, co jest fizycznym rozpoczęciem inwestycji o wartości 10 miliardów złotych. Będziemy mogli konkurować z największymi portami europejskimi, bo zdecydowaliśmy się na odważny projekt. To nowa jakość i nowa funkcja tego portu – mówił minister infrastruktury Dariusz Klimczak podczas spotkania z dziennikarzami.

Zdaniem wiceministra infrastruktury Arkadiusza Marchewki, „to najbardziej ambitna inwestycja w historii portu”.

- Droga jest niezbędna, by rozpocząć inwestycje na morzu. Niebawem wybierzemy także inżyniera kontraktu. Powstanie tutaj port, który będzie jednym z najważniejszych portów europejskich. Polska jest krajem, który ma wielkie możliwości związane z Bałtykiem, dlatego inwestujemy rekordowe pieniądze, by realizować zadania, które sprawiają, że Świnoujście wejdzie do nowej ligi w globalnych łańcuchach dostaw – mówił.

- Nowy port będzie pełnić funkcję międzynarodowego hubu dla Polski oraz Państw Europy środkowo-wschodniej , wzmacniając bezpieczeństwo dostaw oraz odporność na zakłócenia w światowym handlu - dodał Jarosław Siergiej, prezes zarządu Morskich Portów Szczecin-Świnoujście. 

A mieszkańcy i gmina Świnoujście protestują

Budowa na morzu ma rozpocząć się w drugiej połowie 2027 roku. Poniedziałkowe wydarzenia prowadzone były w cieniu protestów mieszkańców, którzy mają pretensje do portu o brak konsultacji w sprawie inwestycji. Przed konferencją piekietowało kilka osób.

- W czerwcu otworzyliśmy punkt konsultacyjny na terminalu promowym. Najbliżej mieszkańców Warszowa. Jest czynny w każdą środę od godziny 10 do 17. Państwo mają dużą potrzebę wiedzy i uzyskania informacji. Powiem ze smutkiem, przez cały czerwiec nie przyszła ani jedna osoba – odpowiedział Jarosław Siergiej.

Na symbolicznym rozpoczęciu budowy nie było także władz Świnoujścia. Te wydały ostre oświadczenie po wydarzeniu.

- To symboliczny obraz sposobu prowadzenia tej inwestycji. Powstaje ona w granicach Świnoujścia i będzie miała ogromny wpływ na przyszłość miasta, jego mieszkańców, środowisko oraz gospodarkę turystyczno-uzdrowiskową, a mimo to jest realizowana bez rzeczywistego udziału samorządu, bez akceptacji Rady Miasta, bez społecznego mandatu mieszkańców i bez prawdziwych obiektywnych konsultacji. Informowanie o podjętych już decyzjach nie jest społecznym dialogiem - mówi Arkadiusz Mazepa, pierwszy zastępca prezydenta Świnoujścia.

- Miasto Świnoujście pozostaje gotowe do rzeczowego i odpowiedzialnego dialogu z Ministerstwem Infrastruktury, Zarządem Morskich Portów Szczecin i Świnoujście oraz Urzędem Morskim - mówi Joanna Agatowska, prezydent Świnoujścia. – Oczekujemy jednak dialogu rzeczywistego - prowadzonego przed podjęciem decyzji, a nie ograniczonego do informowania samorządu i mieszkańców o faktach dokonanych. Państwo może realizować strategiczne inwestycje, ale nie powinno budować ich przeciwko miastu, bez miasta i bez jego mieszkańców - zaznacza.

W rozmowie z Twoim Radiem Jarosław Siergiej odpowiedział władzom Świnoujścia:

„Nie zapraszamy osób, które nam źle życzą”.

Gróbarczyk składa zawiadomienie do NIK

Oświadczenie w sprawie wydał także były minister gospodarki morskiej w rządzie PiS Marek Gróbarczyk.

 - Zgłaszam w tej sprawie zawiadomienie do Najwyższej Izby Kontroli. „Przylądek Pomerania" nie ma zapewnionego finansowania. Co więcej, sami urzędnicy od Tuska nie wierzą w powstanie tego przedsięwzięcia. To zwyczajne ogłupianie Polaków. Tusk nie dostał zgody na realizację Terminala Kontenerowego. Pozwolono mu jedynie wybudować drogę techniczną – napisał polityk.

Przylądek Pomerania ma być gotowy najpóźniej w 2030 roku.