Czy połączenie dwóch szczecińskich instytucji opowiadających o Solidarności i szczecińskich strajkach spowoduje zubożenie dyskusji o tamtych wydarzeniach? A może wzmocni je organizacyjnie i ułatwi starania o pieniądze na działalność? Poprosiliśmy o opinie przedstawicieli różnych środowisk.

Centrum Dialogu Przełomy od 10 lat funkcjonuje w nagradzanym budynku schowanym pod Placem Solidarności. Tam gdzie komunistyczna władza strzelała do protestujących robotników w 1970 roku. To oddział Muzeum Narodowego w Szczecinie, które samorząd województwa prowadzi wspólnie z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Centrum Solidarności Stocznia jest państwową instytucją, powołana w 2023 roku przez ówczesnego ministra kultury Piotra Glińskiego z Prawa i Sprawiedliwości. Działa w niszczejącej przez lata świetlicy stoczniowej, w której Edward Gierek rozmawiał z protestującymi robotnikami (1971 r.) i podpisano porozumienia sierpniowe (1980 r.).

Marszałek Olgierd Geblewicz złożył Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa propozycję, aby Centrum Solidarności Stocznia włączyć do Centrum Dialogu Przełomy. Argumentując, że nie ma potrzeby, by „rozpraszać siły i środki”. Zapytaliśmy osoby z różnych środowisk, czy to dobry pomysł.

Jarosław Mroczek - członek Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w 1980 roku, gdy w świetlicy Stoczni Szczecińskiej podpisano porozumienia sierpniowe

„Odpowiedź jest bardzo trudna i nie może chyba być jednoznaczna. Jak w każdej tego typu sprawie są argumenty za i przeciw […].

Myślę, że połączenie obu inicjatyw sprawi zubożenie roli jaką odegrały w naszej historii zrywy załóg szczecińskich zakładów pracy, które zawsze były prowadzone ze Stoczni Szczecińskiej. 

Aspekt ekonomiczny jest w istocie ważny, ale w moim przekonaniu nie powinien być rozstrzygający. Waga tego, co wydarzyło się w Stoczni kilkukrotnie, jest szczególna. Nie do końca wpisuje się w typowe zadania (bardzo społecznie pożądane) dogłębnego badania przebiegu rozwoju miasta w każdej właściwie obszarze i w długim okresie historycznym. 

Centrum Solidarności Stocznia może stać się obiektem, którego brakuje w Szczecinie. Swego rodzaju pomnikiem i hołdem dla walki i determinacji ludzi, którzy czy to oddali swoje życie, czy spędzili lata w więzieniach, czy wreszcie byli z racji sowich działań i poglądów nękani przez Służbę Bezpieczeństwa […].   

Obie instytucje nie mówią o tym samym okresie. Pamięć o znaczeniu tego co się działo w Stoczni jest zupełnie innego rodzaju niż ta związana z dziejami Szczecina. Nie chodzi o to by podkreślać różnice. Po prostu są to podmioty realizujące zupełnie inne cele. A budowa od nowa, ale i rewitalizacja przestrzeni Centrum Solidarności Stocznia, niezależnie od tego czy będzie nim sterował jeden zarząd czy dwa, nie zmieni niezbędnych nakładów jakie należy na te działania ponieść”.

Edward Osina - prezes Calbud, członek Rady Muzeum Narodowego w Szczecinie

Choć Edward Osina nie zna szczegółów pomysłu marszałka Olgierda Geblewicza, to połączenie obu instytucji uważa „co do zasady za dobry kierunek”.

„Wprawdzie można zgłosić pewne zastrzeżenia do realizacji samej budowy, ale Centrum Dialogu Przełomy to niewątpliwie synonim sukcesu. Uznana architektura, niestety nie do końca konsekwentnie zrealizowana, fenomenalne zogniskowanie zaangażowania współtwórców, zaufanie darczyńców eksponatów i wiedzy, bardzo efektywna i wartościowa merytorycznie 10-letnia działalność.

Wszystko to skłania do rozwinięcia formuły, zadań i możliwości Centrum Dialogu Przełomy. Między innym poprzez przekazanie pod jego skrzydła tzw. Budynku Stołówki Stoczniowej, miejsca niezwykle  ważnego dla historii Szczecina i Polski,  ale mimo wieloletnich prób  zawstydzająco zaniedbanego i niewykorzystanego. Ewentualnych strat w wyniku takiego połączenia nie dostrzegam, za to korzyści owszem.

Synergia obu tych miejsc będzie niewątpliwa. Kreatywność, wrażliwość i wyczucie Pani Agnieszki Kuchcińskiej-Kurcz  kierującej CDP i jej współpracowników daje szansę na wypracowanie racjonalnej koncepcji modernizacji Stołówki Stoczniowej tak by niosła ona przesłanie historyczne, ale też byłą pełna współczesnego życia. W tym obiekcie starczy miejsca nie tylko dla pomieszczeń stricte wystawienniczych, edukacyjnych  czy konferencyjnych, ale i  działalności gospodarczej firm, zwłaszcza pracujących na terenach Stoczni”.

Zdaniem Edwarda Osiny, w Szczecinie może i jest miejsce na prowadzenie dwóch instytucji opowiadających historię z tego samego okresu, ale to zbędne dublowanie. „Rozsądek nakazuje połączyć potencjał obu tych miejsc i zracjonalizować kwestie formalno-finansowe” - ocenia.

Paweł Jaskanis - dyrektor Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, przewodniczący Rady Muzeum Narodowego w Szczecinie

„O celowości połączenia powinni w pierwszej kolejności wypowiedzieć się interesariusze, których życiorysy są związane z tematyką obu instytucji – uczestnicy, pracownicy i ich rodziny. Ważnym kryterium misji instytucji, a zatem ich oddziaływania społecznego, jest żywa więź społeczna – wszak życiorysy, dorobek, fakty i emocje stanowią misyjne tworzywo instytucji.

Wystawy, programy edukacyjne i komunikacji społecznej, adresowane do kolejnych pokoleń miasta, Polski i ze świata, wymagają uspójnienia  narracyjnego i wizerunkowego, zaś na gruncie zarządczym uproszczenia i niedublowania funkcji i kosztów administracyjnych czy konkurowania o środki publiczne (projektowe) i prywatne.

Unikajmy dysonansów poznawczych, wynikających z domysłów, dlaczego dwie instytucje w jednym mieście opowiadają o jego ważnej - jednej historii. Dysonanse są szkodliwe dla edukacji, oczywiście przy zachowaniu  wielości interpretacji, wspomnień czy inspiracji w kreowaniu przyszłości.

Szczecin może zyskać na jasnym oglądzie dość niezrozumiałego podziału tematycznego pomiędzy instytucjami, zaś oszczędności administracyjnie przenieść do wydatków misyjnych.

Oczywiście, obie instytucje mogą zachować swoje odrębne marki, ale powinny reprezentować jeden cel publiczny w komplementarnych narracjach, w przemyślanym, jednolitym programie, dostosowanym do precyzyjnie zdefiniowanych tożsamości miejsca  – jak stocznia, plac zgromadzeń, <Solidarność> szczecińska i jej historia.

Z daleka zamysł jest kierunkowo zasadny i nienowy. Pojęcie <przełomy> są wciąż potrzebne w pozytywnym kształtowaniu wyobraźni społecznej i zasypywaniu jej zbędnych podziałów, o czym powinni zdecydować wspomniani wyżej interesariusze w dialogu z otoczeniem decyzyjnym i mieszkańcami regionu”.

Ryszard Kotla, publicysta krajoznawczy oraz przewodnik turystyczny, znawca historii Szczecina i stoczni

„To jest dobry pomysł. Ważne tylko, żeby po takim połączeniu żadna ze stron nie czuła się pokrzywdzona. Żeby mniej było w tym wszystkim polityki, a więcej współdziałania

Współpracowałem z obiema instytucjami, <Przełomy> są bardzo dobrze prowadzone przez panią Agnieszkę, a w <Stoczni> dobrą robotę wykonuje pan Sebastian ze współpracownikami. Po ewentualnym połączeniu, te instytucje nie musiałyby rywalizować ze sobą o pieniądze pochodzące z różnych konkursów. Byłaby możliwość organizowania wspólnymi siłami wydarzeń zarówno w nagradzanej przestrzeni na pl. Solidarności, jak i w historycznej świetlicy stoczniowej.

Scenariusz, w którym obie instytucje pozostają niezależnymi bytami też jest dobry, ale wtedy, jeśli będą ze sobą ściśle współpracowały. Tylko wtedy skorzystają na tym odbiorcy, a chyba o to chodzi….”.