Przynajmniej cztery szczecińskie pizzerie, a także restauracje serwujące kuchnią chińską czy znane sieciówki z fast foodami mają mieć od kilku tygodni problemy z fałszywymi zamówieniami. Składane są one zwykle przez Internet. Jak informują nas poszkodowani przedsiębiorcy, zdarza się, że jednego dnia otrzymują nawet trzy takie fałszywe zamówienia. – Nie mam pojęcia, czy to jedna osoba, czy jakaś grupa żartownisiów, czy może nieuczciwa konkurencja. Rozmawiamy z innymi restauratorami i czasem już mamy tego wszystkiego dosyć – mówi nam jeden z właścicieli pizzerii w Szczecinie. Sprawą zajmują się już policja i prokuratura.

„Wykorzystywane są cudze dane, maile, numery telefonów”

Gdy otrzymujemy wiadomość od jednej ze szczecińskich restauracji, że skala stalkingu polegającego na składaniu fałszywych zamówień zaczyna go przerastać, a poszkodowanych ma być przynajmniej kilka restauracji, w tym znane sieciówki i franczyzy, proponujemy przygotowanie wywiadu, a nawet interwencji wideo. Słyszymy jednak odmowę, bo przed kamerą nikt nie chce mówić, że to właśnie w jego lokalu nawet kilka razy dziennie składane są fałszywe zamówienia.

– Najbardziej bezczelna sytuacja? Zamówienie na 10 pizz. Bardzo profesjonalnie złożone. Nie takie, że 10 takich samych. Dojeżdżamy pod adres i okazuje się, że nikt tam pizzy nie zamawiał – opowiada nam jeden z przedsiębiorców.

– Sprawa trwa od początku 2026 roku i z miesiąca na miesiąc przybiera na sile. Fałszywe zamówienia składane są na dane przypadkowych osób, często z wykorzystaniem cudzych numerów telefonów, adresów e-mail oraz nazwisk. W wielu przypadkach osoby, których dane zostały użyte, potwierdziły, że nigdy nie składały takich zamówień – dodaje inny przedsiębiorca.

Według ustaleń poszkodowanych wszystkie zdarzenia mogą być powiązane z działaniem jednej osoby, która od miesięcy wykorzystuje podobny schemat.

– Niczego nie możemy być pewni, ale sam fakt, że tych restauracji jest kilka świadczy o tym, że ktoś się z nami nieźle bawi. Kiedy zgłoszenie było jedno w tygodniu, to można to jakoś przeżyć, ale czasem to jest jedno, dwa zamówienia dziennie – słyszymy.

Sprawą zajmują się policja i prokuratura. Detektyw: „Stalking ma wiele wymiarów”

Przedsiębiorcy zgłosili sprawę na policję. Śledztwo zostało wszczęte, a w związku z jego skalą i szkodami gospodarczymi, tematem zajęła się już prokuratura.

– Do Komisariatu Policji Szczecin-Niebuszewo wpłynęło takie zawiadomienie. W sprawie w dalszym ciągu prowadzone są czynności, jest to już etap postępowania przygotowawczego, nadzorowanego przez prokuraturę – informuje Nikola Podzińska z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.

O komentarz poprosiliśmy także detektyw Małgorzatę Marczulewską:

– Stalking ma wiele wymiarów. Tak właśnie wygląda stalking gospodarczy. Poprzez zorganizowane i celowe działanie naraża się na straty przedsiębiorstwo, które jest nękane np. fałszywymi zamówieniami. Dla gastronomii to poważny problem, bo angażuje czas pracowników, dowóz, środki na przygotowanie posiłku, a potem okazuje się, że zamówienie jest fałszywe.

Czy często spotyka się z takimi tematami?

– Nie zawsze w takim wymiarze. W ubiegłym tygodniu namierzyłam żartownisia, który dzwonił do zakładów pogrzebowych i mówił, że pod danym adresem doszło do zgonu. Adresy wybierał losowo lub sobie je wymyślał. Inna sprawa to pisanie fałszywych anonimów do np. służb skarbowych czy sanepidu. To idealna „zemsta” niezadowolonych klientów albo nieuczciwej konkurencji – mówi detektyw Marczulewska.

Przedsiębiorcy przyznają, że mają już dosyć. Straty rosną, a zbliżający się sezon wakacyjny to czas, kiedy gastronomia potrzebuje „mocy przerobowych”. – Tracimy za dużo pieniędzy. Naprawdę myślę, żeby to wszystko rzucić – kończy jeden z przedsiębiorców.