– Dlaczego wzrost cen paliwa jest taki gwałtowny? Dlaczego łupicie polskich obywateli? – pytał retorycznie poseł PiS Dariusz Matecki, stojąc przed pylonem na stacji benzynowej. – Kierowcy są zdezorientowani i zdenerwowani. Paliwo miało być po 5,19 zł. Gdzie jest premier? – dodała radna sejmiku Agnieszka Kurzawa. Politycy PiS przygotowali projekt ustawy, który ma obniżyć ceny paliwa.

Politycy PiS: „VAT powinien zostać czasowo obniżony”

Politycy Prawa i Sprawiedliwości zaprosili dziennikarzy na konferencję prasową na stacji paliw przy ulicy Somosierry w Szczecinie. Posłowie i radni mówili, że rząd Donalda Tuska powinien podjąć pilną interwencję, by ulżyć Polakom, którzy są zszokowani skokowym wzrostem cen paliwa.

– Nie należy wykorzystywać sytuacji geopolitycznej, by zarabiać pieniądze, a tak robi Orlen. Połowę ceny paliwa stanowią podatki. Zachwiania na rynku międzynarodowym spowodowały, że cena za baryłkę ropy sięgała nawet 115 dolarów – mówił poseł Artur Szałabawka. – Ceny paliwa wzrosły o złotówkę, a kupowane były po cenach niższych niż te obecne. Orlen drastycznie podwyższył ceny. Rząd powinien walczyć z patologiami i nie doprowadzać do stanu obecnego. W czwartek będziemy składać projekt ustawy obniżający ceny paliwa. Podatek na paliwa powinien zostać obniżony czasowo do 8%.

Poseł PiS stwierdził, że „kryzys nie powinien trwać długo”, a budżet państwa nie powinien zarabiać na nieszczęściu Polaków.

– Rząd patrzy i milczy. Całkowita bierność – dodała radna Julia Szałabawka.

– W 2022 roku konflikt zbrojny w Ukrainie, podwyżki cen paliw, a premier Morawiecki obniżył VAT z 23 do 8%. A teraz premier mówi, że to nie jego wina. Donald Tusk chce zgonić winę wysokich cen paliwa na innych, a nie chce wziąć odpowiedzialności. To jest kpina i jawne oszustwo wobec Polaków – mówił radny Krzysztof Romianowski.

Powolna stabilizacja? „Ceny wzrosły o 6 groszy, a myśleliśmy, że będzie o 40 groszy”

Sytuacja na rynku paliw rzeczywiście nie wygląda dobrze. Powodem jest zaogniony od niemal dwóch tygodni konflikt między Iranem a Izraelem. W efekcie mocno wzrosły ceny ropy, a jej eksport do Europy i Ameryki mocno się zmniejszył. Ropa kupowana po wysokich cenach – jeżeli założyć, że hurtownicy w Polsce mają deklarowane zapasy – powinna trafić do stacji paliw dopiero za kilka miesięcy. Ceny jednak wzrosły już teraz.

Najgłośniej o problemach mówią przewoźnicy drogowi. Na ten tydzień zapowiedziano wspólne stanowisko Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych i Północnej Izby Gospodarczej z apelem do premiera Donalda Tuska o obniżkę cen. Wtorek był pierwszym dniem od 10 dni, gdy ceny w hurcie lekko się ustabilizowały.

– Spodziewaliśmy się wzrostu o 40 groszy, a jest „tylko” 6 groszy. Do entuzjazmu jednak daleko. Sytuacja jest dramatyczna – mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

Ostatni raz tak wysokie ceny paliwa w hurcie i detalu odnotowano w marcu 2022 roku.