Uczestnicy wydarzenia walczyli ze swoimi ograniczeniami. Biegli w otoczeniu najbardziej charakterystycznych, szczecińskich miejsc nocą. Za nami 12. Nocny Portowy Maraton Szczeciński, a także 7. edycja półmaratonu. Ze Stadionu Miejskiego przy ulicy Twardowskiego wystartowało 2 tysiące osób.

W biegu udział wzięli zawodnicy z całej Polski. Byli nawet tacy, którzy decyzję o swoim udziale podejmowali spontanicznie.

– Dzisiaj przed południem kończyliśmy inny półmaraton. Stwierdziliśmy, że czemu by nie odwiedzić Szczecina nocą. Jesteśmy tutaj pierwszy raz. Jak dotąd bardzo nam się podoba. Jesteśmy bardzo ciekawi biegu pod osłoną nocy. Mamy nadzieję, że poniesie nas pozytywna energia - komentowali biegacze.

Nocna pora rywalizacji to magnes, który od lat przyciąga do Szczecina zarówno miłośników biegania, jak i kibiców. W tym roku trasa poprowadzona została przez najbardziej charakterystyczne miejsca miasta. Choć oznaczało to dla mieszkańców utrudnienia w ruchu drogowym, dla uczestników była to okazja do zwiedzania miasta w biegu.

Maratończycy przebiegli przez ścisłe centrum, m.in. ulicami Twardowskiego, Krzywoustego, przez plac Zwycięstwa, Bramę Portową, aleję Niepodległości, plac Żołnierza Polskiego czy Trasę Zamkową. Zgodnie z nazwą imprezy – której partnerem po raz kolejny został Port Szczecin-Świnoujście – na trasie nie zabrakło industrialnych widoków. Biegacze minęli nabrzeża, tereny stoczniowe oraz ulicę Jana z Kolna, co w nocnej scenerii tworzyło niepowtarzalny klimat. Dalsza część trasy wiodła m.in. ulicami: Lubeckiego (pod prąd), Komuny Paryskiej, Przyjaciół Żołnierza, przez aleję Wojska Polskiego i rondo Olszewskiego, aż do mety na stadionie.

Stawce przewodziło Subaru Outback

Biegacze podążali za samochodem marki Subaru. Grupa Polmotor, po raz kolejny, była partnerem motoryzacyjnym wydarzenia.

– Już 12 lat razem. Niesamowita trasa. Niesamowity klimat. Wyjątkowi ludzie. Jesteśmy w świetnym miejscu. To jest stolica biegowa Polski. W tym roku stawkę prowadzi wyjątkowy model Subaru Outback. W zasadzie pierwszy raz pojawia się jako zegar. Co roku wspierał nas Subaru Forrester. Dzisiaj jedzie ten model. Duży, wygodny, komfortowy. Myślę, że doskonale wyznaczy drogę pierwszemu biegaczowi, który przekroczy linię mety - mówił Konrad Kijak dyrektor Subaru Polmotor.

Samochód oznakowany logotypami wydarzenia był drogowskazem dla zawodników, ale także charakterystycznym elementem dla widzów, którzy pojawili się w nocy z soboty na niedzielę na stadionie. Jego przejazd przez bramy obiektu oznaczał, że na mecie już za chwilę pojawią się zwycięzcy półmaratonu i maratonu.

Organizacyjnie także maraton

Organizatorzy wydarzenia nie spali więcej, niż jedną noc. Przygotowania do imprezy trwały wiele miesięcy. Emocji nie krył Michał Piersiński, dyrektor maratonu.

– Czuję się wspaniale, ponieważ wystartowaliśmy i wszystko wyszło sprawnie, o czasie. Bardzo dużo dzieci przyszło. Dziękujemy rodzicom, ponieważ to oni z pewnością byli tego powodem. Mnóstwo dzieci biegało, bawiło się na placu przy ulicy Twardowskiego. Wracając do dorosłych. Kiedy się dobiega na metę maratonu to myślisz sobie: to już mój ostatni maraton. Nigdy w życiu go nie pobiegnę. Kilka, czy kilkanaście minut później kiedy się już dostanie medal - to zaczynasz myśleć: dobrze, to gdzie następny maraton? Z organizacją jest tak samo. Dzisiaj myślę sobie, że ja już nie mam siły na więcej. Pewnie jutro to się zmieni i będziemy organizowali następną edycję

Prawdziwą "wisienką na torcie" szczecińskich zawodów były pamiątkowe medale wręczane na mecie. Ich szata graficzna ponownie nawiązała do stoczniowego i portowego charakteru wydarzenia, zachowując przy tym dobrze znany biegaczom motyw #NocJestNasza. Nowością była jednak kolorystyka – głęboka magenta inspirowana nocnymi światłami miasta i pracującym po zmroku portem. 12. Nocny Portowy Maraton Szczeciński odbył się w nocy z soboty 18 lipca na niedzielę 19 lipca.