O całym zajściu właściciele lokalu KEBABY przy Starej Cegielni napisali na swoim Facebooku.
„Dzisiaj nie mieliśmy jak wydać dokładnie 1 zł klientowi. Właściwie już na samym wejściu klient miał problem z tym, że nasz personel się na niego spojrzał, ale fakt braku 1 zł i prośba o poszukanie drobnych, abyśmy mogli wydać (szczególnie, że było to z samego rana), dolały oliwy do ognia. Klient zachowywał się jakby był pod wpływem środków odurzających, kierował w stronę naszego personelu słowa, które nigdy nie padłyby z ust porządnego człowieka oraz zaczął dotykać i pozwalać sobie na przekroczenie granic. Na samym końcu użył gazu pieprzowego w stronę naszego zespołu” – czytamy we wpisie w mediach społecznościowych.
Lokal przez całą sobotę był nieczynny. Sprawą zajął się także bloger Adrian Nijak ze szczecińskiego kanału „Podróże ze Smakiem”, który miał okazję rozmawiać z zaatakowanymi sprzedawcami.
– Psiknął mi gazem w twarz – mówiła jeden z pracowników lokalu. – Nie miałem złotówki wydać. Zaczął krzyczeć, że co to są za zasady, dlaczego ma mieć pieniądze, zaczął być agresywny.
– Gaz się rozprzestrzenił. Zaczęła się panika. Ten mężczyzna zachowywał się dziwnie. Miał rozbiegane oczy, ślinił się, od początku widać było, że coś jest nie tak – relacjonowała druga obecna na miejscu pracownica lokalu KEBABY.
Właściciele poinformowali, że zamknięcie kebabowni na całą sobotę wygenerowało stratę na poziomie kilku tysięcy złotych.
Sprawa została zgłoszona policji. Trwają poszukiwania agresora.
Komentarze