Niezidentyfikowany Obiekt Piwniczny – tak szkielet tajemniczej maszyny żartobliwie opisali pracownicy PIN - Projektowanie i Nadzór Płotkowiak, pracowni, która prowadziła badania architektoniczno-konserwatorskie na terenie po hotelu Arkona na Podzamczu. Być może przeznaczenie maszyny należy wiązać z historią przedwojennej kamienicy przy ul. Panieńskiej 34, w której mieściła się masarnia i sklep mięsny.

Prace archeologiczne na tym terenie zakończyły się w kwietniu. Teraz pracownia PIN Płotkowiak zaprezentowała na swoim facebookowym profilu model 3D tajemniczej maszyny. To solidny szkielet konstrukcji przytwierdzonej do posadzki piwnicy odsłoniętej w czasie badań.

- To bez wątpienia element mechaniczny, z systemem poziomowania. Koła pasowe zlokalizowane przy ścianie świadczą o tym, że maszyna była wyposażona w przekładnię pasową. Można się spodziewać, że powstała w pierwszej dekadzie XX wieku. Wówczas bardzo często stosowano takie mechanizmy. Na terenie całego zakładu był zwykle jeden silnik z większą mocą, który zasilał wszystkie tego typu urządzenia – tłumaczy dr inż. Maciej Płotkowiak.

Otto Freybe i jego mięsne imperium
Przeznaczenie maszyny pozostaje zagadką. Najbardziej prawdopodobna hipoteza zakłada, że była wykorzystywana przez działającą w kamienicy przy ul. Panieńskiej 34 masarnię połączoną ze sklepem mięsnym. Mieściła się tam wytwórnia wyrobów mięsnych, wędlin i szynek założona przez Otto Freybe w 1844 roku. W latach świetności należała do firm najprężniej działających w tej branży.

„Sklepy mieściły się przy ul. Panieńskiej 34 i Mariackiej. Produkowano m.in. 600-800 szynek tygodniowo. Po 1. wojnie światowej firmę przebudowano, zainstalowano nowe urządzenia chłodnicze. Wytwarzano szynkę rolowaną, wędzoną, soczystą szynkę gotowaną, „orzechową”, delikatesową, z łososia słoninową, znaną pomorską kiełbasę herbacianą, metkę i inne. Wyroby te znane były poza granicami prowincji pomorskiej” – czytamy w Encyklopedii Szczecina.

Nagrobek Otto Freybe zachował się do dzisiaj na Cmentarzu Centralnym. To monument z czerwonego piaskowca,  stojący wśród drzew na prawo od bramy głównej.

Co ciekawe firma Freybe nadal działa. Prowadzona jest obecnie przez szóste pokolenie przodków założyciela. Po wojnie przeniosła się do Hamburga, a od 1955 roku działa w Vancouver w Kanadzie. Jeszcze do niedawne w ich logo umieszczanym na każdym produkcie znajdował się szczecińskie gryf. Obecnie zastąpiono go jednak koroną.

 

 



Co dalej z tajemniczą maszyną?

Teren, na którym na Podzamczu prowadzono prace badawcze, należy do firmy Orbis. Przez lata w miejscu przedwojennych kamienic stał hotel Arkona. Wybudowano go na początku lat 70. XX wieku, a w listopadzie 2008 roku ruszyła rozbiórka. Teraz właściciele planują w tym miejscu kolejną inwestycje hotelową. To do nich, jako zarządców terenu, należą zachowane relikty tajemniczej maszyny.

- Nie przedstawiają one żadnej wartości materialnej. Ciekawa jest osobliwa historia związana z ich zachowaniem. Maszyna przetrwała rabunkowy okres rozbiórki ruin na Starym Mieście z przełomu lat 40. i 50. XX wieku, a później przez lata była przykryta warstwą ziemi – mówi dr inż. Maciej Płotkowiak.

Podczas prac archeologicznych prowadzonych na Podzamczu ciekawych odkryć było więcej. Odsłonięto dalszy fragment ul. Kurza Stopka, która po wojnie została odtworzona tylko w niewielkiej części. Badania pokazały również, że obecna ul. Targ Rybny przed 1945 rokiem była szersza.