„Najtrudniejsza sytuacja w transporcie od 2022 roku”
Od 2 do 5 marca ceny paliwa w hurcie wzrosły o blisko 30%. Taka sytuacja ostatni raz miała miejsce w 2022 roku, gdy wybuchła wojna w Ukrainie. W opinii przewoźników drogowych obserwujemy skandaliczną manipulację cenami, ponieważ sprzedawane obecne surowce nie pochodzą z transportów o wyższych cenach, a z tych, które kupowane były jeszcze przed zaostrzeniem konfliktu na Bliskim Wschodzie.
– Rozmawiamy w sobotę, a kiedy ten artykuł będzie opublikowany, to cena paliwa będzie już inna, zapewne wyższa. Przyszły tydzień będzie czasem kulminacyjnym, a przedsiębiorcy sektora TSL z przerażeniem patrzą na doniesienia z USA, gdzie ceny baryłki ropy windowane są do góry – mówi Dariusz Matulewicz.
– Nie ma szans, by przewoźnicy drogowi, ale także inni przedsiębiorcy działający w oparciu o konieczność zakupu dużej ilości paliwa, z dnia na dzień wpisali sobie w koszty taki wzrost cen surowca bez straty dla działalności operacyjnej – dodaje prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych. Zaznacza przy tym, że dla wielu firm sektora TSL tak drastycznych wzrost cen będzie powodować „widmo bankructwa”.
„Ze 140 zł na 100 km do 185 zł”
Przedsiębiorcy przyznają, że wzrost cen paliwa to dla nich trudna sytuacja. Krzysztof Majewicz prowadzący dużą firmę spedycyjną w regionie przewiduje, że wielu kierowcom bardziej będzie opłacało się… nie jeździć niż jeździć. Mowa zarówno o spedytorach międzynarodowych, jak i krajowych.
– Czarna rozpacz to jedyny zwrot, jaki przychodzi mi do głowy. Mamy płacić i płakać. Nie ma innego wyjścia. Albo strata, albo unieruchamianie samochodów i zawieszanie umów z klientami, a te zawierane są zwykle na kilka miesięcy – mówi Krzysztof Majewicz, właściciel firmy MacSped. – Cena w hurcie na początku tygodnia wynosiła 4,89 zł za litr, a teraz wynosi 6,15 zł, a zaraz będzie jeszcze więcej. 30% w trzy dni. Jak to kalkulować? Przewoźnikom drogowym grozi po prostu fala bankructw – dodaje przedsiębiorca.
– To dobijanie nas. Zmiana ceny wynosi ze 140 zł na 100 kilometrach do 185 zł. To jest dobijanie nawet transportu krajowego, nie mówiąc już o tym, jak gigantycznie wzrosną koszty międzynarodowe. Mamy rentowność na poziomie około 3%, a wzrost to 30%. Od marca więc większość przewoźników drogowych leci na stratach. Jest to dla nas sytuacja dramatyczna – mówi Krzysztof Tas, prezes firmy BFC.
Przewoźnicy w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl przyznają, że stabilizacji sytuacji nie widać, a za moment możemy być świadkami gigantycznych wzrostów cen także dla klientów detalicznych na stacjach paliw. W ubiegłym tygodniu cena benzyny przekraczała już 7 zł za litr.
Komentarze