Do narożnej kamienicy sąsiadującej ze stacją paliw prowadzą bowiem aż trzy bramy. Wspólnota mieszkaniowa najpierw wyremontowała klatkę schodową od strony ul. Piłsudskiego (z miejską dotacją). Później odnowiła sąsiednią bramę i przejazd.
Teraz udało się pozyskać 233,5 tys. zł z budżetu miejskiego konserwatora zabytków na prace przy ostatniej klatce schodowej.
– Wydaliśmy na remonty dużo pieniędzy, ale wcale nie trzeba długo przekonywać sąsiadów na takie wydatki. Mamy znakomitą wspólnotę. Ludzie są cudni, chętnie podpisują się pod uchwałami, żeby nie niszczyć naszego otoczenia, tylko wręcz przeciwnie, przywracać mu oryginalny wygląd – podkreśla Małgorzata Chryc-Filary, przewodnicząca wspólnoty mieszkaniowej, aktorka Teatru Polskiego.
Często zaglądają tutaj fotografowie
Nasza rozmówczyni zabiera nas na krótkie zwiedzanie, żeby pokazać, ile zostało już zrobione. W klatce od strony ul. Piłsudskiego wszystkie drzwi do mieszkań są oryginalne i odnowione. Balustrada przy schodach została uzupełniona, wykuta przez kowala według starych wzorów. Na niższych piętrach zachowała się sztukateria, która też przeszła renowację. Wyżej zmyła ją woda, gdy w 1971 roku strażacy gasili rozległy pożar poddasza.
Największe wrażenie robi jednak sień. Na suficie odnowiono plafon z malowidłem, a na ścianach znów pojawiła się wykonywana ręcznie imitacja marmuru. Renowację przeszły wszelkie złocenia, malatury oraz sztukaterie. Uzupełniono oryginalną posadzkę i wstawiono nowe, drewniane drzwi. Z podobną pieczołowitością odnowiono sąsiednią bramę z przejazdem.
– Znajomi żartują, że wchodzą tutaj jak do kościoła – śmieje się Małgorzata Chryc-Filary.
– Zrewitalizowana klatka schodowa i prześwit nie tylko wzbogacają tkankę miejską Szczecina, lecz również stanowią obiekt westchnień mieszkańców i fotografów, którzy chętnie utrwalają jego urok w swoich pracach – dodają przedstawiciele zarządcy budynku, spółki Fino.
Klatka z tymi samymi zdobieniami, ale na razie wygląda zupełnie inaczej
Jeśli komuś może być trudno wyobrazić sobie, jak wyglądała ta przestrzeń przed renowacją, to wystarczy, że w tej samej kamienicy przejdzie na klatkę schodową od strony ul. Mazurskiej.
Tutaj też na suficie jest plafon z malowidłem, ale brudny i pociemniały. Też są marmoryzacje na ścianach i sztukaterie, ale przykryte farbą olejną. Też zachowała się oryginalna posadzka, ale w ciemnej klatce schodowej nie robi takiego wrażenia.
To wszystko zmieni się jednak po zaplanowanych na ten rok pracach renowacyjnych, która wykona firma In Situ.
– Pierwszy etap będzie polegał na usunięciu wtórnych warstw farby z powierzchni ścian i sztukaterii przedsionka oraz ich oczyszczeniu. Ponadto zajmiemy się wstępnym wypełnieniem większych ubytków i podklejeniem odspojonych partii oryginalnych stiuków – mówi Julia Soroko, konserwator zabytków.
Planowana jest też rekonstrukcja fragmentów liści i kwiatów, czyli brakujących elementów metaloplastyki oryginalnej balustrady schodów.
Jeszcze niedawno zaniedbana i z problemami społecznymi
Budynek przy ul. Piłsudskiego 7 jest pozytywnym przykładem drogi, którą przechodzi coraz więcej śródmiejskich kamienic. W czasach PRL nie było pieniędzy na szeroko zakrojone remonty, więc większość z nich na przełomie XX i XXI wieku była już zaniedbana. Do tego dochodziły problemy społeczne, z którymi wówczas trzeba było mierzyć się w centrum Szczecina.
– Któregoś dnia przyszedł do mnie syn, wtedy z 5 lub 6 klasy podstawówki, i mówi: Mamo, jak wychodziłem do szkoły, to na klatce schodowej było pełno narkomanów i strzykawek. Sprawdziłam i rzeczywiście zobaczyłam strzykawki leżące w skrzynce od instalacji gazowej. Okazało się, ze w klatce obok urzędował dealer, a po wizycie u niego narkomani zbierali się u nas – wspomina Małgorzata Chryc-Filary.
Coraz bardziej przypomina siebie sprzed stu lat
Na szczęście te czasy odeszły już do przeszłości. Dzisiaj budynek przy ul. Piłsudskiego 7 coraz bardziej przypomina siebie sprzed ponad stu lat, gdy był jedną z bardziej wystawnych kamienic w mieście.
Wybudowaną ją w latach 1893-1900, według projektów architektów P. Seyringa, W. Trosta i F. Liebergessella. Dekoracjami wypełniono nie tylko wnętrze budynku, ale też elewację.
W przeciwieństwie do sąsiedniego budynku, kamienica przetrwała drugą wojną światową, a teraz jej współcześni mieszkańcy dbają, by znów nie została zaniedbana.
Na zdjęciach czekająca na remont klatka od ul. Mazurskiej, a następnie wyremontowane wnętrza klatek od ul. Piłsudskiego.
Komentarze