Sąsiedzi, mieszkający tutaj od końca lat 40., opowiadali, że kiedyś były na klatce różne „rysunki” i „malunki”, ale później przykryto je farbą. Odkrywki pokazały, jak dużo jest zdobień w stylu secesyjnym, głównie motywów kwiatowych – opowiadają architekci Katarzyna Szmygin i Jakub Gołębiewski. Z ich inicjatywy kamienica przy ul. Sikorskiego 8 na Turzynie doczeka się renowacji bramy i klatki schodowej z dofinansowaniem z budżetu miejskiego konserwatora zabytków.

Mowa o okazałej, narożnej kamienicy z bramami od strony ul. Sikorskiego i ul. Pułaskiego. Zbudowano ją w latach 1902–04. Na elewacji zachowały się secesyjne detale, balkony wciąż mają oryginalne, kute balustrady, a do wejścia po „Szczecińską Bezę” zachęca przedwojenna witryna lokalu.

Zdobienia ukazywały się wszędzie, gdzie zaczęto zdrapywać farbę

Mniej widoczne są na razie zdobienia wewnątrz budynku. Co prawda w obu bramach zachowała się oryginalna posadzka, ale już na ścianach i sufitach próżno szukać charakterystycznych detali. Na razie są ukryte.

– Ostatnie malowanie klatki było bodajże na początku lat 90. ubiegłego wieku. Później już nic się nie działo i paradoksalnie to nic nierobienie pozwoliło zachować zdobienia pod warstwami farby olejnej – tłumaczy Katarzyna Szmygin.

Jak opowiada, gdy specjalizującej się w renowacji kamienic firmie In Situ zlecono wykonanie odkrywek, praktycznie wszędzie, gdzie zaczęto zdrapywać farbę, ukazywały się zdobienia.

– Jest bardzo dużo motywów florystycznych. Myślę, że miejskiego konserwatora zabytków przekonało to, iż mamy do czynienia z unikatowym wystrojem w skali Szczecina – mówi Jakub Gołębiewski.

Dotacja na „żmudne i czasochłonne” prace konserwatorskie

Biuro miejskiego konserwatora przyznało wspólnocie mieszkaniowej z 200 tys. zł dofinansowania na prace w obu bramach.

„Stan oryginalnych elementów wystroju wnętrza wymaga podjęcia prac konserwatorskich, które z jednej strony pozwolą na pełne zabezpieczenie i odsłonięcie pierwotnej kompozycji i sposobu wykończenia wnętrza, z drugiej strony przywrócą pełną integralność wnętrz i ich walory artystyczne” – czytamy w uzasadnieniu.

Pieniądze z budżetu miasta pokryją mniej więcej połowę kosztów. Renowacją zajmie się firma In Situ. Jak słyszymy, zadanie nie jest łatwe i wymaga benedyktyńskiej cierpliwości.

– Wtórne powłoki farby bardzo silnie przylegają do powierzchni oryginalnych tynków. Ich usunięcie to żmudny i czasochłonny proces. Postaramy się odsłonić oryginalne dekoracje malarskie na powierzchni ścian przedsionka oraz przejazdu bramnego w jak największym zakresie i wyeksponować je w formie świadków – tłumaczy Julia Soroko, konserwator zabytków.

Na renowację czeka drewniana balustrada z autografem pierwszego właściciela kamienicy

Wszyscy zainteresowani liczą, że to dopiero pierwszy etap przywracania wnętrzom dawnego wyglądu. Starsi mieszkańcy opowiadają o sztukateriach, które zbito, żeby nie zbierały kurzu i nieistniejących już witrażach w szybach nad drzwiami. Przede wszystkim jednak na renowację czeka drewniana stolarka schodów.

– Została kunsztownie wykonana. Balustrada jest bardzo oryginalna, odbiegająca od standardowych w kamienicach. Ciekawe są też rzeźbione tralki. Największe wrażenie robi jednak zdobiony słupek u stóp schodów – mówią Katarzyna Szmygin i Jakub Gołębiewski.

Znajdziemy na nim podpis Roberta Beckera. To mistrz murarski, który był pierwszym właścicielem kamienicy, a jednocześnie nadzorował jej budowę.

O dofinansowanie na renowację balustrady schodów wspólnota będzie mogła starać się w przyszłym roku. Na razie, do końca grudnia, musi się rozliczyć z wydania środków z obecnej puli.