30 minut drogi samochodem od centrum Szczecina. Niepozorna droga między Żelewem a Nieznaniem. Pośrodku niej zakład, którego budynki nie pną się wysoko w górę, ale jego powierzchnia to aż 12 hektarów. W oczy rzuca się między innymi znajdująca się na miejscu duża farma fotowoltaiczna, która w momencie uruchomienia w 2015 roku należała do największych tego typu instalacji w Polsce.
To właśnie stąd pochodzi 80% szczecińskiej wody dostępnej na co dzień w kranach mieszkańców. Niewielu z nas zadaje sobie jednak pytanie, co sprawia, że nie musimy się martwić o tę podstawową dla życia substancję.
W czasach, gdy Szczecin rósł dynamicznie, woda zaczęła stanowić problem
Nie zawsze byliśmy w tak komfortowej sytuacji. Szczecińskie problemy z wodą pojawiły się stosunkowo szybko po II Wojnie Światowej. Już w latach 50. miasto coraz wyraźniej odczuwało skutki dynamicznego rozwoju. Istniejące ujęcia wody przestawały wystarczać.
– Miasto rosło. Przybywało mieszkańców i podjęto decyzję, żeby zbudować nowe ujęcie wody dla Szczecina. Decyzję podjęto po wielu analizach hydrogeologicznych – przypomina Patrycja Wolińska-Bartkiewicz, prezes szczecińskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji.
Tak rozpoczęła się historia ujęcia na Miedwiu. Realizacja ruszyła w latach 70. Symboliczną datą uruchomienia zakładu jest 20 lipca 1976 roku, choć – jak zaznacza prezes ZWiK – instalacja pracowała już wcześniej, aby przejść testy przed oficjalnym oddaniem do użytku.
Woda pokonuje 30 kilometrów, a sprzyja jej… przyciąganie ziemskie
Jaką drogę pokonuje szczecińska woda? Pobierana jest kilkaset metrów od brzegu jeziora, na głębokości kilkunastu metrów. Następnie trafia do stacji uzdatniania, gdzie przechodzi proces koagulacji (grupowania zanieczyszczeń w większe cząstki w celu ich usunięcia – red.), filtrację piaskową i węglową oraz obowiązkową dezynfekcję. Później rozpoczyna niemal 30-kilometrową podróż do miasta.
– Woda grawitacyjnie idzie do Szczecina, zasilając po drodze poszczególne pompownie, a kończy swój bieg w zbiornikach [oczyszczalni] na Pomorzanach – wyjaśnia Mariusz Patyk ze ZWiK-u.
To właśnie naturalna różnica wysokości sprawiła, że system okazał się wyjątkowo efektywny. Jednocześnie umożliwił między innymi sprawny rozwój nowych osiedli miasta od lat 70.
– Gdy zaczęto budować prawobrzeżną część Szczecina, można było bez problemu zasilić w wodę osiedla Słoneczne czy Bukowe – tłumaczy Patyk.
Większość wody dla miasta pochodzi właśnie stąd
Dzisiaj Miedwie, które ma w sobie 680 mln metrów sześciennych wody, jest sercem szczecińskiego systemu wodociągowego. To właśnie stąd pochodzi zdecydowana większość wody trafiającej do kranów mieszkańców.
– Ponad 80 procent wody dla naszego miasta bierzemy stąd. Jezioro Miedwie wypiliśmy prawie dwukrotnie. Pobieramy około 20 milionów metrów sześciennych rocznie – mówi Patrycja Wolińska-Bartkiewicz, prezes ZWiK. – Myślę, że za naszego życia jeszcze nie wypijemy tego jeziora – dodaje z uśmiechem.
“Od 1976 roku wymieniliśmy właściwie wszystko”
Choć zakład działa od 1976 roku, jego dzisiejszy wygląd i możliwości to efekt znacznie nowszych modernizacji. Bardzo dużo zmieniło się 20 lat temu.
– Ogromna dostępność środków unijnych pozwoliła na realizację programu poprawy jakości wody dla Szczecina. Samo miasto otrzymało około miliarda złotych dofinansowania na przebudowę Zakładu Produkcji Wody Miedwie i budowę oczyszczalni ścieków – przypomina Patrycja Wolińska-Bartkiewicz.
Mariusz Patyk, dyrektor ds. technicznych, dodaje, że z pierwotnego wyposażenia Zakładu Produkcji Wody Miedwie praktycznie nie zostało już nic.
– Od 1976 roku wymieniliśmy właściwie wszystko. Zostały głównie budynki. Filtry, koagulacja, chlorowanie, wszystkie procesy technologiczne zostały zmodernizowane. Zakład jest dziś bardzo nowoczesny i wykorzystuje rozwiązania, które pozwalają uzyskać wodę bardzo wysokiej jakości.
Mniej wody, ale lepiej wykorzystanej
Choć zakład jest dziś w stanie wyprodukować nawet 65 tysięcy metrów sześciennych wody na dobę, przeciętny mieszkaniec zużywa jej średnio znacznie mniej niż kiedyś.
Dawniej było to około 150 litrów dziennie. Obecnie to “zaledwie” 60–70 litrów. Skąd tak duża zmiana?
Zmieniły się urządzenia domowe, pojawiły się liczniki, oszczędniejsze technologie oraz armatura ograniczająca przepływ. Zmniejszono także “straty” wody wynikające z samej efektywności działania sieci wodociągowej.
– Kiedyś sięgały nawet 35-38 procent. Obecnie jesteśmy na poziomie około ośmiu procent i nadal pracujemy nad ich ograniczaniem – podkreśla Mariusz Patyk, dyrektor techniczny ZWiK.
“Woda jest świetnej jakości, a my ją tylko troszeczkę poprawiamy”
Wiele osób może uspokoić fakt, że woda z Miedwia “wyjściowo” ma bardzo dobre właściwości. Choć nie zawsze tak było.
– Miedwie ma świetne parametry jakościowe. Jezioro zakwitło, ale nie w takim znaczeniu, jak mówi się o Bałtyku. Odrodziło się w nim życie podwodne. Odkąd funkcjonuje tu Zakład Produkcji Wody, okoliczne pola nie są już tak intensywnie nawożone, dzięki czemu wróciły naturalne procesy biologiczne. Dzisiaj to życie pomaga się wodzie oczyszczać, działa biologiczne samooczyszczanie i samofiltracja – mówi Patrycja Wolińska-Bartkiewicz.
Jak podkreślają przedstawiciele spółki, jeszcze około 30 lat temu jakość surowej wody była znacznie gorsza niż obecnie.
– Dzisiaj możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć, że woda jest świetnej jakości, a my ją tylko troszeczkę poprawiamy – podsumowuje Mariusz Patyk ze ZWiK-u.
Komentarze