Przedstawiciel spółdzielni: „Ten szlaban to nasz protest i nasz bunt”
Sprawa jest skomplikowana, o czym pisaliśmy na portalu wSzczecinie.pl kilka dni temu. Miasto wyremontowało klepisko wewnątrz kwartału wyznaczonego ulicami Niemierzyńską, Lenartowicza, Zamoyskiego i Krasińskiego na Niebuszewie. W efekcie czego nieuporządkowana przestrzeń parkingowa zamieniła się w bardziej cywilizowane miejsce dla aut. Problem polega jedynie na tym, że teoretycznie dojazd do placu powinien być z trzech stron, a z dwóch od lat jest zablokowany. Został tylko wjazd przez teren Spółdzielni Mieszkaniowej Pod dachem, a ta zamontowała szlaban i daje wjazdówki tylko swoim członkom.
Podczas programu „Studio wSzczecinie.pl” nie brakowało emocji. Mieszkańcy oskarżali się wzajemnie, a także mieli pretensje zarówno do spółdzielni, jak i miasta oraz radnych.
– Ten plac był straszny, teraz jest na pewno bardziej cywilizowany. Pominięto jednak kilka istotnych zagadnień jak np. dojazd do placu. Mamy pełne prawo na własnym terenie postawić szlaban, a inni mają teoretycznie służebność, którą powinni zapewnić, a stawiali samowole budowlane. Czujemy się nieszanowani – mówił przedstawiciel spółdzielni. – To jest nasz protest, nasz bunt, doszło do masy krytycznej, by zwrócić uwagę magistratu. Możemy zamanifestować nasze prawo do własności.
Mieszańcy kłócili się między sobą o możliwość dojazdu do placu.
– Pan opowiada pierdoły, zostałam zbyta, bo nie jestem członkiem spółdzielni. Pan mówi, że nie jesteśmy wykluczani, a jesteśmy. „Pod dachem” daje sobie piloty do otwierania szlabanu, a my sąsiedzi nie mamy dojazdu do miejskiego parkingu. Usłyszałam: „z jakiej racji Pani ma dostać od nas wjazd” – grzmiała jedna z mieszkanek.
– Jak było klepisko, to nikt nie stawiał szlabanu, a jak jest wyremontowany plac to jest szlaban. Bezczelnie uwłaszczyli sobie ten plac – dodał inny mieszkaniec. – Ja usłyszałam, że mam sobie do prezydenta zadzwonić, a nie do wspólnoty. Panowie zrobili sobie wjazd, a nam nie wolno nic.
– Ja nie rozumiem, dlaczego miasto zaczęło ten remont i nie ustaliło miejsca wjazdu. Spółdzielnia, w której jestem zrzeszony, nie musi ponosić kosztów za inne spółdzielnie. Nikt tym terenem nie był zainteresowany, dopóki nie było szlabanu. Projekt tego parkingu jest specyficzny, mniej miejsc, nierówna nawierzchnia, wszystko to wygląda jak jakaś prowizorka – przekonywał inny mieszkaniec.
„Porozumienie musi być zawiązane”
W dyskusji wzięli udział także radni oraz miejscy aktywiści.
– To jest niefortunna i nierozwiązana przez lata sytuacja, bo mamy teren miejski i brak do niego dojazdu. Przez 30 lat dojazd był realizowany przez teren spółdzielni „Pod dachem”, powstała też samowola blokująca przejazd z innej strony. Miasto wyremontowało parking i mamy konflikt o służebność. Porozumienie musi być zawiązane, bo parking jest publiczny i nie może być zawłaszczony – mówił Przemysław Słowik, radny klubu Koalicji Obywatelskiej.
– Rozumiem, że sytuacja jest trudna. Rada osiedla chce brać udział w dyskusji i wypracowaniu rekomendacji RO Niebuszewo-Bolinko. Sytuacja jest kuriozalna. Dobrze, że są remonty, ale tutaj mamy pudrowanie problemu, bo w tym miejscu miał powstać parking podziemny, a nie parking taki, jaki powstał za 500 tysięcy złotych – dodała Olga Śliwowska z grupy Wspólnie dla Szczecina.
– Miasto pokpiło sprawę. Zaczęto nie z tej strony, co trzeba – zwrócił uwagę Michał Wójtowicz z Konfederacji. – Każdy ma prawo do oburzenia. Teraz jest „po herbacie” i trzeba wypracować jakiś kompromis.
W tym tygodniu ma odbyć się spotkanie rady osiedla w tej sprawie. Zaproszono na nie także władze Szczecina oraz radnych.
„Nie zgodziliśmy się na sfinansowanie dodatkowego zadania”
Przedstawiciel magistratu nie wziął udziału w naszym programie na żywo, ale miasto przygotowało obszerne oświadczenie, w którym tłumaczy swoje działania przy ulicy Niemierzyńskiej w Szczecinie.
„Teren będący własnością Gminy Miasto Szczecin wymagał wykonania prac związanych z naprawą istniejącej nawierzchni. W ramach zadania teren został wyrównany i uporządkowany, a zdegradowane fragmenty nawierzchni zostały naprawione z wykorzystaniem płyt ażurowych. Zakres przeprowadzonych prac nie obejmował budowy ani urządzenia nowego parkingu” – informuje Sylwia Cyza-Słomska z Urzędu Miasta w Szczecinie.
„Przez wiele lat dojazd do placu odbywał się od strony ul. Niemierzyńskiej. Równolegle prowadzone były rozmowy z właścicielem nieruchomości, przez którą odbywa się przejazd, dotyczące prawnego uregulowania dostępu do terenu gminnego, w tym ustanowienia służebności przejazdu. ZBiLK deklarował gotowość ponoszenia kosztów związanych z takim rozwiązaniem. Nie wyraził natomiast zgody na uzależnienie porozumienia od sfinansowania przez Gminę dodatkowego zadania w postaci wykonania drogi przeciwpożarowej na rzecz Spółdzielni. Zakres ten wykraczał poza działania niezbędne do zapewnienia dostępu do nieruchomości gminnej, a jego koszt pozostawał niewspółmierny do zakresu obowiązków, jakie Gmina miała przejąć w ramach proponowanego porozumienia. Do zawarcia porozumienia ostatecznie nie doszło” – czytamy w oświadczeniu rzeczniczki ZBiLK.
Jak tłumaczy miasto, w związku z brakiem uregulowania kwestii dojazdu, zakres robót na terenie gminnym został ograniczony do minimum. Wykonano tylko „niezbędne prace związane z utrzymaniem i naprawą istniejącej nawierzchni”.
„Po pojawieniu się szlabanu na dotychczasowej drodze dojazdowej podjęto działania zmierzające do zapewnienia alternatywnego dostępu do nieruchomości. Obecnie analizowane są możliwości prawne i techniczne w tym zakresie. Jednocześnie należy podkreślić, że teren stanowiący własność Gminy nie może być przeznaczony wyłącznie do korzystania przez określoną grupę mieszkańców” – przekonuje miasto.
Do tematu będziemy wracać.
Miasto dało mieszkańcom czas do końca września, by parking został opróżniony z aut. Nie został.
Komentarze