Trudno o bardziej niecodzienne i klimatyczne miejsce do trenowania sztuk walki. Zbudowany w czasie II wojny światowej, betonowy schron na Kępie Parnickiej ma sześć kondygnacji i właściwie na każdej kryją się jakieś niespodzianki.
- Ponad 20 lat temu miasto udostępniło schron stowarzyszeniu. Nie ponosimy kosztów najmu – tłumaczy nasz przewodnik.
Wszędzie płytki
Wcześniej działał w tym miejscu „Świat ceramiki”. Wielki sklep z płytkami, po którym zostało bardzo dużo pamiątek. Nie tylko charakterystyczna mozaika przy wejściu, ale też ścianki z próbkami różnych rodzajów płytek, na które co chwilę natykamy się w różnych zakątkach obiektu.
- Gdy stowarzyszenie przejęło to miejsce, było ich dużo więcej. Sklep zbankrutował i porzucił je wraz z mnóstwem innych śmieci. Musieliśmy włożyć bardzo dużo wysiłku, żeby posprzątać schron i to wszystko wywieźć – opowiada Alfred Kuczyński.
Część kondygnacji zaadaptowali na potrzeby treningów. W małych pomieszczeniach pojawiły się m.in. przyrządy siłowni. Do jednego z nich można zajrzeć z korytarza przez wielką dziurę w ścianie i zobaczyć zawieszony pod sufitem worek bokserski.
Styl smoka, tygrysa, lamparta, węża i żurawia
Główna sala do treningów sztuk walki jest zdecydowania przestronniejsza i skąpana w czerwieni. Rząd luster pomaga kontrolować technikę wykonywanych ćwiczeń, a pod ścianą stoją manekiny, na których można sprawdzić konkretne uderzenia i chwyty.
- A tam są gwoździe, na których leżeliśmy na pokazach. Rozbijaliśmy też cegły na naszych brzuchach – opowiada Alfred Kuczyński.
Nazwa stowarzyszenia nie jest oczywiście przypadkowa. Nawiązuje do systemu kung fu wywodzącego się ze słynnego klasztoru Shaolin. To styl oparty na ruchach smoka, tygrysa, lamparta, węża i żurawia.
Poza ćwiczeniami dla ciała, w schronie przy Heyki jest też miejsce na rozwój duchowy. Podczas zajęć pojawiają się elementy tai chi i chi kung, czyli medytacje, podczas których ważna jest kontrola oddechu oraz głęboka koncentracja.
„Gabinet” księgowego pod magazynem chemicznym
Spacer po betonowych korytarzach jest wypełniony niespodziankami. Można zupełnie nieoczekiwanie natknąć się na kanapę, biurko z rozłożonymi czasopismami o sztukach walki albo… kompletnie wyposażony „gabinet” dawnego księgowego z kasami fiskalnymi i równo ułożonymi segregatorami na półkach.
Na najwyższej kondygnacji wejście na korytarz zagradzają drzwi z napisem „magazyn chemiczny”. – Znajdował się tam magazyn obrony cywilnej i z tego co wiem w większości przechowywano tam maski gazowe - słyszymy.
Z dachu sześciopiętrowego schronu można podziwiać panoramę nadodrzańskiej części Szczecina. Można też przyjrzeć się zamontowanym przez miasto nowym syrenom alarmowym i specjalnemu… lustru które zainstalowali budowlańcy, stawiający po sąsiedzku wieżowiec dla dewelopera Atal.
- Dzięki niemu mogą kontrolować, czy ich budynek trzyma pion, czy może osiada, w którąś ze stron – tłumaczy Alfred Kuczyński.
Czy miasto przywróci pierwotną funkcję schronu?
Nasz przewodnik zaznacza, że to jedna z ostatnich okazji, aby zobaczyć urządzony w ten sposób schron. Miasto przez wiele lat nie interesowało się obiektem. Od niedawna jednak temat obronności stał się dużo ważniejszy. Dlatego przedstawiciele magistratu w ostatnich miesiącach kilkukrotnie wizytowali schron, planowana jest też dokładna inwentaryzacja.
Miasto nie odpowiedziało na nasze pytania w tej sprawie, ale można się domyślać, że sprawdzana będzie możliwość dostosowania schronu do współczesnych wymogów obronności. Do wzięcia są rządowe dofinansowania z celowego programu.
Pewne jest natomiast, że Szczecińskie Stowarzyszenie Kung Fu Pięciu Zwierząt wyprowadzi się z obiektu.
- Od prezesa stowarzyszenia mam informację, że miasto domaga się od nas remontu dachu. Nie mamy możliwości ani zamiaru, żeby to zrobić – tłumaczy nasz przewodnik.
Treningi w Parku Kasprowicza
W czasach świetności na treningi stowarzyszenia przychodziło nawet ponad 100 osób. Dziś jest ich dużo mniej.
- Nie ma już takiego zainteresowania kung fu. Spróbujemy jednak założyć inne stowarzyszenie, bo prezes istniejącego nie jest już aktywny, a następnie poszukać nowego miejsca ćwiczeń - zapowiada Alfred Kuczyński.
Dodajmy, że miejsce pod dachem jest potrzebny tylko podczas złej pogody. Gdy jest ciepło, amatorów kung fu można spotkać (i dołączyć się do zajęć) w Parku Kasprowicza, w miejscu dawnego basenu przeciwpożarowego. W każdy poniedziałek i czwartek o godzinie 19:00.
Komentarze