Gryfus jest szczecińskim browarem kontraktowym – nie posiada własnego zakładu produkcyjnego w mieście, ale to właśnie Szczecin jest fundamentem jego tożsamości. Marka nie buduje swojej lokalności na adresie warzelni, tylko na pochodzeniu, historii, ludziach i konsekwentnym wykorzystywaniu miejskich motywów – w nazwach piw, na etykietach, w komunikacji i w autorskich strefach na miejskich wydarzeniach. Grodu Gryfa nie da się z tej opowieści wyciąć.
„Od początku wiedzieliśmy, że nie chcemy być po prostu kolejną anonimową marką piwa rzemieślniczego. Szczecin miał być integralną częścią Gryfusa – nie tylko poprzez nazwę czy gryfa w logo, ale przez historie, symbole, miejsca i emocje, które mieszkańcy naszego miasta znają od dziecka" – mówi Krzysztof Pronobis, współzałożyciel Browaru Gryfus.
Szczecin nie jako dodatek do etykiety
Lokalność stała się w ostatnich latach popularnym hasłem marketingowym. W przypadku Gryfusa ma jednak bardzo konkretną formę.
Sedina odwołuje się do mitycznej patronki portowego grodu, Portowiec – do samego charakteru miasta portowego, a Baszta przypomina legendę o przyzamkowej Baszcie Panieńskiej. Sternik i Pomorzanin dopełniają ten świat mocno osadzony w lokalnej tożsamości, a Trzy Orły nawiązują do jednego z najbardziej rozpoznawalnych symboli Szczecina – słynnego pomnika przy Jasnych Błoniach. Z kolei bezalkoholowa seria Rusałka (Witbier, Fruit Mango & Marakuja, Sencha IPA) przywołuje swoim klimatem urokliwy nastrój Parku Kasprowicza i jeziora Rusałka.
„Samo hasło «ze Szczecina» na etykiecie byłoby za proste. Chcemy, żeby ktoś, kto bierze nasze piwo do ręki, dostał przy okazji kawałek historii. Czasem oczywistej dla szczecinianina, a czasem takiej, którą osoba z drugiego końca Polski dopiero odkryje przy pierwszym łyku" – dodaje Krzysztof.
Kraft nie musi być tylko dla znawców
Świat piwa rzemieślniczego przez lata zbudował własny, dość hermetyczny język – IPA, NEIPA, DIPA, sour, witbier. Dla pasjonatów to codzienność, dla wielu klientów wciąż raczej techniczny żargon.
Gryfus stara się łączyć oba światy: rzemieślnicze podejście do produktu z marką czytelną także dla osób, które nie śledzą każdej nowości na rynku kraftowym.Dodaj komentarzWyróżnij „Nie chcemy zamykać się wyłącznie w gronie ludzi, którzy potrafią godzinami dyskutować o odmianach chmielu. Jakość piwa jest fundamentem, ale marka musi znaczyć coś więcej. Naszym celem jest sytuacja, w której szczecinianin idzie do ulubionego lokalu, widzi Gryfusa i po prostu wie: to jest nasze, pewne i szczecińskie" – podkreśla Konrad Sworowski, współwłaściciel i piwowar Browaru Gryfus.
Dlatego obok bardziej wyrazistych propozycji dla miłośników kraftu – jak IPA czy piwa kwaśne, owocowe – w portfolio browaru stale obecne są też style klasyczne (pils, pszenica, porter) oraz lekka linia piw bezalkoholowych.
Czy piwo może być wizytówką miasta?
Kilka lat temu przedstawiciele Gryfusa mówili na łamach wSzczecinie.pl, że chcą stworzyć „piwną wizytówkę Szczecina". Dziś to hasło jest dla nich bardziej kierunkiem działania niż reklamowym sloganem – i przekłada się także na relacje biznesowe. Gryfus stał się naturalnym partnerem dla szczecińskich restauracji, pubów i hoteli, dla których obecność marki w karcie dań czy hotelowym minibarze to gotowa opowieść dla gości oraz gwarancja rotacji i przewidywalnej współpracy.
Szczecin ma produkty i smaki, które mieszkańcy uznają za swoje i chętnie częstują nimi gości. Gryfus chciałby, aby podobną funkcję mogło pełnić lokalne piwo.
„Kiedy ktoś przyjeżdża do Szczecina, chcemy, żeby mógł sięgnąć po piwo związane z tym miastem nie tylko nazwą producenta. A kiedy szczecinianin jedzie do znajomych w innej części Polski, żeby Gryfus był jedną z rzeczy, które może zabrać ze sobą jako kawałek Szczecina" – mówi Pronobis.
oGrody Gryfusa na Żaglach 2026 – gdzie i kiedy?
Jedną z najbliższych okazji, by spotkać markę osobiście, są tegoroczne Żagle. Od dziś, 14 sierpnia, przez trzy dni (do niedzieli włącznie) Browar Gryfus już po raz czwarty otwiera bramy swojej autorskiej strefy – oGrodów Gryfusa, tym razem w połączeniu z wyselekcjonowanymi konceptami gastronomicznymi.
Szukajcie ich w samym sercu festiwalowego życia – na skrzyżowaniu ul. Zygmunta Starego i Wałów Chrobrego!
Co czeka na miejscu?
● Szeroki przekrój portfolio Gryfusa – od kultowych klasyków, przez owocową serię Ahoj, po bezalkoholowe Rusałki
● Strefa gastro i chill – gorące, chrupiące tosty, orzeźwiające lemoniady i tradycyjny paprykarz szczeciński
● Limitowana edycja koszulek przygotowana specjalnie z okazji Żagli 2026
● Najlepsze miejsce, by zwolnić tempo i złapać oddech w festiwalowym tłumie
Dla marki obecność podczas Żagli to jednak coś więcej niż kolejne wydarzenie sprzedażowe.
„Jeżeli chcemy być marką mocno związaną ze Szczecinem, musimy być tam, gdzie żyje miasto. Żagle są jednym z takich momentów – spotykają się tu mieszkańcy i goście z innych części Polski, więc to naturalne miejsce, żeby pokazać Gryfusa i opowiedzieć poprzez nasze piwa trochę o samym Szczecinie. Wpadnijcie do Ekipy Gryfusa, usiądźcie, napijcie się dobrego piwa i przeżyjcie tę imprezę razem z nami" – podsumowuje Krzysztof Pronobis. Bo w Gryfusie od początku chodziło o coś więcej niż umieszczenie nazwy Szczecina na etykiecie. Chodzi o to, żeby z czasem sama etykieta zaczęła kojarzyć się ze Szczecinem.
Komentarze