Już sam tytuł wystawy – „ā á ǎ à” – może wprawić w zakłopotanie. To zapis czterech tonów języka mandaryńskiego, który artysta zamienił w metaforę spotkania ze sztuką. Najpierw pojawia się pytanie: „Co to jest?”, później konsternacja, następnie pozorne zrozumienie, aż w końcu moment, w którym odbiorca mówi: „Teraz wiem. To sztuka”.
Daleko poza malarstwo
Urodzony w 1973 roku KENBO (Liang Guojian) dorastał w cieniu rewolucji kulturalnej, która doprowadziła do bezprecedensowego niszczenia dziedzictwa Chin. Dziś, jako artysta i społecznik, stara się tę pamięć odzyskiwać, jednocześnie prowadząc dialog ze współczesnym światem.
Jak podkreśla Stanisław Ruksza, dyrektor Trafo, charakter twórczości KENBO sprawił, że idealnie wpisuje się on w profil szczecińskiej instytucji.
– Interesują nas miejsca styku, rzeczy wielowymiarowe. KENBO jest artystą wizualnym, ale jego twórczość wykracza daleko poza samo malarstwo – mówi Ruksza.
Wystawa ma swoje części jak Yin i Yang
Ekspozycja została podzielona na dwie części. Górna kondygnacja galerii to przestrzeń światła i kontemplacji.
Znajdują się tu monumentalne obrazy wykonywane na papierze ryżowym, kaligrafie oraz abstrakcyjne kompozycje wyrastające z wielowiekowej tradycji chińskiego malarstwa tuszem. Choć można w nich dostrzec pejzaże znane z klasycznej sztuki Dalekiego Wschodu, w rzeczywistości są już dziełami całkowicie współczesnymi.
– KENBO rozwija tradycję, ale jej nie odtwarza. To malarstwo wyrasta z dawnych praktyk, ale jest abstrakcyjne – tłumaczy Ruksza.
Niezwykły warsztat artysty można podziwiać między innymi poprzez obserwowanie jego sprawnie wykonanych kaligrafii. KENBO jest jej mistrzem i pracuje z niezwykłą swobodą, wykonując pociągnięcia pędzlem właściwie instynktownie.
Podziemne księgi
Dolna część ekspozycji pozwala wejść do innego, ciemniejszego świata.
Dominują tutaj książki artystyczne wykonane z betonu, brązu, prasowanego papieru czy odpadów. Pojawiają się motywy wojny, migracji, utraty pamięci oraz antropocenu – epoki, w której działalność człowieka stała się jedną z najważniejszych sił wpływających na planetę.
To właśnie książka staje się dla KENBO jednym z najważniejszych środków artystycznego wyrazu. Nie służy już tylko do czytania, lecz funkcjonuje jako rzeźba, obiekt i nośnik pamięci.
Jasna część wystawy odwołuje się do tradycji, ciemna mówi o rzeczach trudnych – historii, ekologii, przemijaniu i odpowiedzialności człowieka.
Sztuka z Odry i chińskiego tuszu
Jednym z najbardziej niezwykłych elementów wystawy jest praca tworzona przez cały okres jej trwania.
Codziennie w galerii pojawia się nowy arkusz papieru ryżowego, na którym umieszczana jest bryła lodu wykonana z wody pobranej z Odry oraz zamrożony chiński tusz pochodzący z rodzinnych stron artysty. W miarę topnienia lód pozostawia na papierze niepowtarzalny ślad.
Każda praca otrzymuje stosowne oznaczenie datą. Łącznie powstaną 123 obrazy – dokładnie tyle, ile dni trwa wystawa.
To symboliczne spotkanie Szczecina z południowymi Chinami, ale również refleksja nad wodą, zmianami klimatu i odpowiedzialnością człowieka za środowisko.
Unicestwienie sztuki mocno wpłynęło na KENBO
W twórczości KENBO nieustannie powraca także temat pamięci.
Artysta pochodzi z rodziny, której historia sięga ponad ośmiuset lat. W czasie chińskiej rewolucji kulturalnej zainicjowanej w 1966 roku jego ojciec był zmuszany do niszczenia książek i dzieł sztuki. Dziś KENBO angażuje się w ratowanie lokalnego dziedzictwa, odtwarzanie historycznych miejsc oraz pielęgnowanie tradycyjnego pisma chińskiego sprzed reform językowych z lat 50.
Jak opowiada Ruksza, podczas wizyty w Szczecinie artysta niemal przy każdym zabytku pytał, czy jest autentyczny i czy został zbudowany od nowa po wojnie. To doświadczenie utraconego dziedzictwa pozostaje jednym z najważniejszych źródeł jego twórczości.
Wystawa KENBO w Trafo potrwa do 11 października 2026 roku.
Komentarze