Właściciel agresywnego psa, który pogryzł kobietę i zagryzł dwa małe psy, usłyszał zarzuty popełnienia przestępstwa. Sprawa w tym tygodniu trafi do prokuratury - dowiedział się portal wSzczecinie.pl. Pies został przy właścicielu: jak poinformowała nas policja, żaden ośrodek nie chciał przyjąć go na obserwację.

Policja przekaże sprawę agresywnego psa, który dwukrotnie zaatakował w Puszczy Bukowej, do prokuratury. - Właściciel usłyszał zarzut z art. 160 Kodeksu Karnego w związku z art. 157 Kodeksu Karnego - informuje st. sierż. Nikola Podzińska z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Zarzuty dotyczą narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu. Za przestępstwa, w zależności od tego, jak poważne są konsekwencje dla poszkodowanych, grozi nawet do 5 lat więzienia.

- Mężczyzna zobowiązał się, że pies będzie prowadzony na smyczy i w kagańcu - mówi Nikola Podzińska. Policja chciała, aby pies trafił na obserwację, ale to się nie udało. - Żaden ośrodek, który może to zrobić, nie zgodził się na przyjęcie właścicielskiego psa. My nie mamy możliwości, aby to nakazać - tłumaczy.

Przypomnijmy: chodzi o sprawę pogryzienia kobiety i zagryzienia dwóch małych psów. Do dwóch dramatycznych wydarzeń doszło w maju i kwietniu na terenie Puszczy Bukowej od strony Płoni. Według relacji poszkodowanych właściciel psa rasy kangal poruszał się po lesie quadem, a do pojazdu był przypięty pies. W pierwszym przypadku pies zagryzł yorka, w drugim najpierw zaatakował kobietę, a potem zagryzł jednego z jej psów. Pierwsze zdarzenie zostało zakwalifikowane jako wykroczenie, drugie - ze względu na to, że ucierpiał człowiek - jest już rozpatrywane jako przestępstwo.

Właściciel psa odmówił komentowania sprawy. Do tematu będziemy wracać.