„Będziemy szukać finansowania. Mam nadzieję, że przygotujemy się do tego na najbliższą perspektywę unijną” – zapowiada prezydent Piotr Krzystek, zapytany o torowisko i remont „nadodrzanki”. Jak na razie pasażerowie nadal będą musieli wspinać się do tramwajów, a kierowcy uważać, aby nie zgubić zawieszenia na trasie.

Temat stanu nadodrzanki po raz kolejny został poruszony w programie Studio wSzczecinie.pl. „Tam już jest łata na łacie, torowisko masakra” – napisał pan Dariusz.

– To też spędza mi sen z powiek – przyznał Piotr Krzystek w rozmowie z Michałem Kaczmarkiem. – Moim zdaniem, w tej chwili to najważniejsza inwestycja torowa w Szczecinie.

Pierwszym etapem prac ma być przebudowa od ulicy Malczewskiego przez Firlika i Stalmacha do pętli Ludowa.

– Mam nadzieję, że przygotujemy się do tego na najbliższą perspektywę (2028-2034) i znajdziemy środki finansowe. Myślę, że na rozwiązania torowe (pieniądze – red.) jeszcze będą i wtedy rzeczywiście moglibyśmy zrealizować to zadanie. Przynajmniej w pierwszym etapie, do Ludowej – dodał Piotr Krzystek.

Od dawna nawierzchnia „nadodrzanki” (ul. Stalmacha i Druckiego-Lubeckiego) jest w fatalnym stanie, nie brakuje dziur, zwłaszcza przy płytach na torowisku, Dodatkowo, w niektórych miejscach jest zbyt wąsko, by ciężarówka zmieściła się obok tramwaju. Dlatego od lat mieszkańcy północnych osiedli apelują o niezbędną przebudowę.