Od małych wydarzeń do 300 m² sklepu i gralni
Wszystko zaczęło się od pasji Macieja Myszkowiaka. On sam był był zapalonym graczem. Wrócił do Szczecina po studiach i jak sam wspomina: – Nie było miejsca, w którym można było się bez problemu spotkać i pograć, więc zacząłem tworzyć swoje małe wydarzenia – mówi Myszkowiak, właściciel sklepu “Pan Mysza”.
Miejsce wystartowało w trudnym czasie, na początku pandemii koronawirusa. Mimo to bardzo się rozwinęło: – W 2020 roku (...) wystartowaliśmy. To miał być mały sklepik dla graczy. W tym momencie [jest] 300 m² sklepu i gralni – mówi Kornelia Czernicka, współwłaścicielka sklepu “Pan Mysza”.
Na miejscu, przy ulicy Tkackiej 13, znajdziemy gry bez prądu: planszówki, gry figurkowe takie jak Warhammer 40000, a także cały szereg karcianych gier kolekcjonerskich.
Tu gracze spotykają się, aby dzielić pasję
“Pan Mysza” jest otwarty cały tydzień, a popularność zawdzięcza między innymi temu, że stał się miejscem spotkań społeczności:
– Podczas całego tygodnia mamy różne turnieje. Można to nazwać wydarzeniami: od nauki figurkowych lub karcianych gier, do turniejów kwalifikujących na jakieś duże inne turnieje. Mamy też kursy malowania, składanie gundamów [modeli robotów wywodzących się z anime] – mówi Maciej Myszkowiak, właściciel sklepu “Pan Mysza”.
Właściciele podkreślają, że nie chodzi tylko o prostą sprzedaż produktów. Jak mówią, do tego wystarczyłby magazyn na obrzeżach miasta i prosty punkt na miejscu lub w internecie.
– Chcielibyśmy być przede wszystkim miejscem dla graczy. To gracze tworzą to miejsce – zaznacza Kornelia Czernicka, współwłaścicielka sklepu “Pan Mysza”.

Komentarze