– Tworzymy obraz w dość niestandardowy sposób. Używamy pędzla, szpachelki, pistolety na wodę, możemy strzelać farbą w obraz, możemy odbijać swoje dłonie, możemy malować po ścianach. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia – mówi Karina Głowacka, właścicielka Fluolandu.
Na miejscu organizowane są urodziny, spotkania integracyjne oraz wycieczki szkolne i przedszkolne. Jak podkreślają przedstawiciele Fluolandu, chodzi o czystą frajdę.
– Tworzymy swoje świecące obrazy, które później można zabrać ze sobą do domu. Wszystkie obrazy, które tutaj tworzymy w świetle dziennym wyglądają naprawdę niesamowicie, ale prawdziwa magia zaczyna się, kiedy użyjemy światła UV, bo obrazy zaczynają naprawdę świecić i ożywają – mówi Karina Głowacka.
Lokal znajduje się na Pomorzanach tuż obok siedziby Bazaru Smakoszy.

Komentarze