Mieszkańcy Drzetowa-Grabowa mają dość bezczynności w sprawie fatalnego stanu tzw. „nadodrzanki”. „Nie można wiecznie bagatelizować tego tematu a przed każdymi wyborami mówić, że droga zostanie zrobiona. Ktoś w końcu musi nas wysłuchać” - mówi Emilia Świder-Wardak, autorka petycji „Stop całodobowemu hałasowi i ruchowi transportu ciężkiego przy ulicach Druckiego-Lubeckiego, Stalmacha i Rugiańskiej”.

Wszyscy jak jeden mąż od lat mówią „nadodrzanka do remontu”. Stan drogi i torowiska na północy Szczecina jest fatalny, a nasilający się ruch ciężarówek tylko pogarsza sytuację. Dlatego mieszkańcy zbierają podpisy pod petycją przeciwko całodobowemu hałasowi i ruchowi transportu ciężkiego.

„Chcemy mieć możliwość spokojnego życia”

- Chcemy, aby pozwolono nam normalnie funkcjonować. Teraz nie mamy takiej możliwości. TIRy jeżdżą 24 godziny na dobę. Dla nas to nie jest tylko droga do przejazdu. My przy niej mieszkamy i chcemy mieć możliwość spokojnego życia, odpoczynku - argumentuje Emilia Świder-Wardak. Autorka petycji wraz z mieszkańcami gościła w programie na żywo wSzczecinie.pl.

Wśród głównych problemów mieszkańcy wymieniają hałas, nadmierne przekraczanie prędkości, zły stan torowiska i korkowanie się „nadodrzanki” w obu kierunkach. Dodatkowo, w niektórych miejscach jest zbyt wąsko, by ciężarówka zmieściła się obok tramwaju.

- Najtrudniejsze jest przejście z przystanku na drugą stronę, do bloku. Mieszkam na trzecim piętrze kamienicy i czuję, jak wszystko się trzęsie. Wiem, o której jest pierwszy tramwaj i pierwszy autobus. Samochody jadą tak szybko, że strach przejść - komentowali.

- Nikt tutaj nie jeździ 40 kilometrów na godzinę. Zasady są nagminnie łamane, a wiadomo, że czym szybciej jedzie ciężarówka, tym większy hałas generuje. Coraz więcej mówi się o zagrożeniu hałasem, temat jest ignorowany, a tutaj jest sporym zagrożeniem - zwrócił uwagę Albert Schmidt, radny osiedla Drzetowo-Grabowo.

- Generalny remont mógłby wyciszyć tę drogę, upłynnić ruch. Jesteśmy znani z tego, że Szczecin jest najlepszym miejscem do życia. Więc pracujmy na to, aby faktycznie tak było - mówiła Barbara Markowska ze Stowarzyszenia Przystań.Wartości.

Konwój ciężarówek i dostawczaków

Co więcej, mieszkańcy na własną rękę sprawdzili, ile ciężarówek przejeżdża przez „nadodrzankę”. W maju tego roku Arkadiusz Lisiński policzył to z pomocą aplikacji.

- W godzinach 14:30-16:30 przejechało tędy około 4,5 tysiąca samochodów, z czego 400 to ciężarówki a 200 to dostawczaki - przedstawił.

Zdaniem Rafała Kubowicza z Konfederacji ulgę dla „nadodrzanki” może przynieść Trasa Północna i Zachodnia Obwodnica Szczecina.

- Dopiero wtedy będzie można zrobić tutaj porządny remont. Wcześniejsza realizacja może wiązać się z przepaleniem pieniędzy. Dodatkowo nie wiemy, co dzieje się pod ziemią. Przypominam, co się stało z ulicą Kolumba. Została rozkopana, a pod spodem był bajzel - komentował.

- Zaczyna narastać mit, że ZOŚka i Trasa Północna zniwelują te problemy. Otóż nie. Zakłady, które tutaj funkcjonują, nie przeniosą się w okolice nowych ulic. Gdy działała stocznia, mieliśmy jeden harmonogram produkcji, jeden termin dostawy i prac magazynowych. Dzisiaj mamy tutaj około 70 podmiotów i każdy z nich ma swoje dostawy. Obok są dwa czynne nabrzeża przeładunkowe i jest jeszcze dawny Andreas, gdzie również się przeładowuje - wymieniał Arkadiusz Lisiński.

Nie ma ani koncepcji, planów na remont

Choć „nadodrzanka” jest w coraz gorszym stanie, nie wiadomo, kiedy zostanie wyremontowana.

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego oraz Tramwaje Szczecińskie nie mają koncepcji kompleksowej przebudowy trasy od ul. Dubois do zajezdni tramwajowej Golęcin. Nie zleciły również opracowania Programu Funkcjonalno-Użytkowego, ekspertyz technicznych, dokumentacji projektowych, analiz wariantowych ani innych dokumentów niezbędnych do przygotowania inwestycji.

Jak informuje zastępca prezydenta Szczecina Michał Przepiera, szacunkowy koszt opracowania dokumentacji projektowej to około 2,8 mln zł.

„Kwota ta obejmuje opracowanie dokumentacji wielobranżowej, w tym m.in. przebudowę układu drogowego wraz z torowiskiem tramwajowym, przebudowę trakcji i oświetlenia, przebudowę kanalizacji deszczowej oraz usunięcie kolizji z uzbrojeniem nadziemnym i podziemnym” - czytamy w odpowiedzi na interpelację radnego Wojciecha Kępki.

Co więcej, remont będzie zależny od pozyskania środków zewnętrznych. Jeżeli chodzi o dofinansowanie unijne, złożenie wniosku będzie możliwe za około 3-4 lata.

„Dostępność tych środków będzie zależna od ostatecznego kształtu programów pomocowych na poziomie europejskim (np. kontynuacji programu CEF) oraz krajowym. Równocześnie na dzień dzisiejszy brakuje informacji o potencjalnych źródłach krajowych” - informuje Michał Przepiera.