Będą dalsze spotkania i analizy
Śnięcie ryb w Szczecinie zauważono na początku ubiegłego tygodnia. Martwe ryby i ślimaki były widoczne nawet przy Wałach Chrobrego i w okolicy Mostu Długiego w Szczecinie. To przede wszystkim małe okazy, lecz wędkarze mówili też o przypadkach śniętych sumów o długości ponad 1,5 metra. Sytuacja w Odrze w długi weekend była monitorowana m.in. przez pracowników Wód Polskich w Szczecinie. Swój komunikat wydał także szczeciński WIOŚ.
„2 czerwca 2026 r., zgodnie z procedurą monitorowania interwencyjnego Prymnesium parvum „złotej algi” zostały pobrane próbki wody w trzech lokalizacjach: Bulwar Piastowski, Kanał Zielony i Marina Dąbie. Analiza wyników badań próbek wody pobranych z ww. miejsc nie wykazała obecności Prymnesium cf. Parvum w żadnym z nich. Badania fitiplanktonu wykazały dominujący udział zielenic w próbce pobranej z Kanału Zielonego oraz dominujący udział kryptofitów (wskazujący na możliwy proces eutrofizacji) w próbce pobranej z Jeziora Dąbie. W próbce pobranej przy Bulwarze Piastowskim nie stwierdzono dominanta” – przekazał Michał Ruczyński z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Szczecinie.
W ostatnich dniach odbyły się również spotkania wojewódzkiej i powiatowej Straży Rybackiej w Szczecinie z przedstawicielami WIOŚ, Wód Polskich i zarządcami obwodów rybackich.
„Ustalono, że celem dalszej analizy sytuacji i wspólnych działań operacyjnych konieczne jest dostarczanie przez inspektorów WIOŚ szczegółowych j informacji o profilu wody, z uwzględnieniem wskaźników fizycznych oraz chemicznych. Uczestnicy spotkania rekomendowali też zagęszczenie miejsc pobierania próbek wody, deklarując pełną współpracę. Wniosek w tej sprawie formalnie przekazany zostanie do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska” – czytamy na stronie Wód Polskich.
Głos w sprawie zabrali także radni Szczecina
Temat zdaje się być bardzo interesujący dla polityków. Pojawiły się oskarżenia w stronę Koalicji Obywatelskiej, która miała zaniedbać sytuację. Politycy KO ripostują, że to za czasów rządów PiS doszło do katastrofy ekologicznej w Odrze.
„Mając na uwadze dobrostan Odry, wielu z nas zadaje dziś sobie jedno pytanie: co tak naprawdę się wydarzyło? Czy przyczyną są wyłącznie naturalne procesy, o których mówi się w przestrzeni publicznej? A może doszło do czegoś więcej? To też jest sprawdzane. I bardzo dobrze! W ubiegłym roku kilkukrotnie doszło do wycieków nieczystości o potencjalnie toksycznym charakterze do dopływów Jeziora Dąbie. Niestety o tym głośno się nie mówi. Zostały one szybko wykryte i zabezpieczone dzięki czujności mieszkańców. Ale czy tak ma to wyglądać? Czy są jakieś sposoby, może zmiany w prawie, a może kontrole czy inne działania, które mogłyby zminimalizować ryzyko wystąpienia takich sytuacji? Może warto się w końcu nad tym pochylić? Takie pytania na pewno nie jeden z nas sobie zadaje” – napisała radna z Prawobrzeża Małgorzata Wleklak z Koalicji Obywatelskiej.
„Bez przywrócenia sieci czujników online w Gryfinie, Widuchowej czy samym Szczecinie, pozwalających reagować na żywo na spadek natlenienia w głębokich warstwach wody, co roku będziemy zaskakiwani tonami śniętych ryb. Natura daje nam właśnie czytelne ostrzeżenie, a my patrzymy na termometry 70 km stąd i udajemy, że kontrolujemy sytuację. Szkoda, że w dalszym ciągu tego wszystkiego ktoś w Warszawie nie rozumie” – dodał radny Marek Duklanowski z Prawa i Sprawiedliwości.
Na poniedziałek zapowiedziano kolejną aktualizację sytuacji w Odrze. Przez weekend rzece sprzyjał kierunek wiatru, który umożliwiał dotlenienie akwenów i zwiększenie poziomu wody na płyciznach.
Komentarze