Dekady mijają a dyskusje o tym, jak wykorzystać potencjał ulicy Kolumba wciąż trwają. Głos w tej sprawie zabrali niedawno architekci ze Studia SODA, publikując uwspółcześnione wizualizację swojej koncepcji z 2009 roku.
Chcieli wybudować nową ulicę w innym miejscu
Wyrastająca wprost z rzeki monumentalna zabudowa przy ul. Kolumba nazywana bywa „szczecińską Wenecją”, ale przedwojenne budynki są bardzo zniszczone. Wyremontowano tylko jeden z nich, nową siedzibę Wód Polskich, wyburzając jednak przy tym zdecydowaną większość historycznych murów.
W okolicy trudno zejść nad wodę, a nabrzeża są mało estetyczne. Za to ruch na przebudowanej niedawno ulicy jest bardzo duży. Kierowcy jadą tędy nie tylko w kierunku Pomorzan, ale też w stronę wyjazdu z miasta. Nie brakuje ciężarówek.
- Bez zapewnienia realnej alternatywy dla tranzytu przez Kolumba, żadna zmiana nie ma szans powodzenia. Nazwijmy sprawę po imieniu - tranzytowy ruch kołowy morduje potencjał Kolumba i szczecińskiej Wenecji - komentuje architekt Marek Ostrowski
Pomysł na rozwiązanie tego problemu pojawił się w głowach urbanistów i architektów 20 lat temu. Zaproponowano wtedy budowę nowej ulicy dla ruchu tranzytowego, która przebiegałaby tuż przy torach kolejowych (konieczne byłoby wyburzenie części oficyn). Na istniejącej ul. Kolumba zostałyby tylko tramwaje i samochody jej mieszkańców. Byłoby więcej miejsca dla pieszych oraz realizacji funkcji usługowych.
„Większość mieszkań i lokali zyskiwała widok na Odrę”
Budowa nowej ulicy tranzytowej była jednym z założeń, które musiały wziąć pod uwagę cztery pracownie zaproszone w 2009 roku do przygotowania koncepcji warsztatowych przebudowy ul. Kolumba.
Poza Studiem SODA, w tym gronie znaleźli się przedstawiciele Jo-ma architekci & Grupa Quad, Wunsz Projekt oraz Grupy Animatica. Całość koordynowali architekci Paweł Zaremba i Grzegorz Ferber.
- Chcieliśmy, aby wskazany odcinek ul. Kolumba stał się strefą ruchu pieszego z przestrzeniami publicznymi otwartymi wprost na rzekę – opowiada Marek Ostrowski ze Studia SODA. - W północno-wschodniej części, w dwóch historycznych budynkach połączonych kładką nad jezdnią, planowaliśmy centrum kulturalne – z siedzibą teatru, przestrzenią na koncerty i galerie wystawowe, a w parterach winiarnię lub piwiarnię nawiązującą do przedwojennej historii tego miejsca, gdy działała tam drożdżownia.
W innym z zabytkowych budynków miało powstać centrum sportów wodnych z mariną i przystankiem tramwaju wodnego. Na Odrze wymyślono ogrody usytuowane na barkach. Znaleziono też miejsce na nowe budynki mieszkalne z usługami w parterach i niewielką galerią handlową.
- Nowa zabudowa uzupełniająca miała być maksymalnie otwarta na wodę. Ustawiona prostopadle do rzeki, w formie wysokich brył, między którymi miały znajdować się dwukondygnacyjne partery z tarasami na dachach. Dzięki takiemu układowi większość mieszkań i lokali zyskiwała widok na Odrę, a jednocześnie powierzchnia użytkowa parterów była większa, co realnie zwiększało ekonomiczne szanse na realizację całej koncepcji – tłumaczy Marek Ostrowski.
Na razie uratowano tylko infrastrukturę drogową
Mimo takich założeń, szybko okazało się, że koszty urzeczywistnienia projektu byłyby zbyt wysokie. Poza tym, miasto sprzedało najbardziej monumentalne budynki Wenecji prywatnemu inwestorowi, który przez lata nic z nimi nie robił (od niedawna są nowi właściciele – Lorenshill i Meritum Investments).
Miasto, z dużymi trudnościami, wyremontowało tylko samą ulicę, wymieniając torowisko, nawierzchnię jezdni i chodniki. Prace zakończyły się w 2024 roku.
- Z inżynieryjnego punktu widzenia przebudowa była absolutną koniecznością, ratującą katastrofalny stan infrastruktury drogowej. Architektonicznie i urbanistycznie jest to jednak wyłącznie remont i odtworzenie pasa drogowego, który wciąż nie zapewnia ulicy Kolumba realnego otwarcia na rzekę i ludzi, co w naszej dawnej wizji było warunkiem koniecznym do przekształcenia tego rejonu w tętniącą życiem przestrzeń miejską. Ulica Kolumba wymaga zdecydowanie odważniejszej wizji niż ta obecnie zrealizowana – ocenia Marek Ostrowski.
„Potencjał jest fenomenalny i unikalny, może nawet w skali całego kraju”
Przyszłość ulicy Kolumba zależy teraz w dużej mierze od prywatnych inwestorów, którzy są właścicielami niemal wszystkich zabytkowych budynków.
- Potencjał jest fenomenalny i unikalny, może nawet w skali całego kraju, a z pewnością w skali regionu. Stare, monumentalne budynki pofabryczne, wyrastające wprost z wody, dają wspaniałe możliwości ich adaptacji. Aby ten potencjał wydobyć, niezbędna jest ścisła współpraca miasta z prywatnymi inwestorami oraz mądre zapisy planistyczne, które pozwolą tchnąć w te obiekty nowe życie przy pełnym poszanowaniu ich historycznego dziedzictwa – podkreśla nasz rozmówca.
Jego zdaniem budynki przy Kolumba powinny wypełnić się funkcjami usługowymi, kulturalnymi i prospołecznymi. Wszystko po to, aby ulica przestała być tylko tranzytowym szlakiem, a stała się docelowym miejscem podróży.
- Modernizacja szczecińskich bulwarów doskonale pokazała, że niewiele potrzeba, by ściągnąć tłumy ludzi – wystarczy bezpośredni dostęp do rzeki, widok i kawałek nabrzeża, żeby usiąść – podsumowuje Matek Ostrowski.
Komentarze