To nie Przemysław Czarnek, a Zbigniew Bogucki miał być kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera. Jarosław Kaczyński zdradził kulisy wyboru kandydata partii podczas jednego z ostatnich wywiadów. Prezes PiS widział możliwość połączenia funkcji szefa kancelarii prezydenta RP z udziałem Boguckiego w kampanii PiS. Opór miał postawić prezydent Karol Nawrocki.

Kariera Zbigniewa Boguckiego osiąga polityczny szczyt. Polityk PiS ze Szczecina był już radnym zachodniopomorskiego sejmiku, wojewodą zachodniopomorskim, kandydatem na prezydenta Szczecina, posłem na Sejm, a od kilku miesięcy jest szefem kancelarii prezydenta RP i jedną z najaktywniejszych medialnie twarzy prawicy w Polsce. Nie jest zaskoczeniem, że Bogucki miał być rozpatrywany jako kandydat PiS na premiera w związku z przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Mówił o tym w jednym ze swoich ostatnich wywiadów Jarosław Kaczyński.

– Nie ma żadnych zakazów w tej dziedzinie. Bogucki mógłby być szefem kancelarii i jednocześnie kandydatem na premiera. Chodziło po prostu o to, żeby było zupełnie jasne, żeby to nie była sfera deklaracji, tylko oczywistych faktów, że to jest kandydat pana prezydenta Nawrockiego – mówił w wywiadzie dla wPolsce24.tv Jarosław Kaczyński.

Jak dodał, „nie doszło do porozumienia” w tym temacie, dlatego nie Bogucki, a Czarnek jest kandydatem partii na premiera.

O Zbigniewie Boguckim dyskutuje się również w lokalnych strukturach partii. W 2023 roku polityk został posłem, zdobywając ponad 25 tysięcy głosów. Jak mówi nam nieoficjalnie jeden z polityków PiS, jego nieobecność na listach to „duża strata”.

– Dyskutuje się, czy ktoś będzie w stanie zastąpić wynik Zbyszka, ale nie ma na to szans. Pewnie pierwsza piątka będzie na listach taka jak dotychczas: Gróbarczyk, Dobrzyński, Szałabawka, Jach i Matecki i może jakaś kobieta na szóstce. Nic się nie zmieni, tylko wynik niższy będzie – mówi nam polityk PiS.

Wybory parlamentarne odbędą się w 2027 roku.