Szczecińska „Migawka” to już tradycja. Po raz jedenasty w Muzeum Techniki i Komunikacji można zobaczyć reporterskie zdjęcia wybrane przez ich autorów. Podczas sobotniego wernisażu pojawiła się też prośba dotycząca przyszłych wystaw.
Spis Treści

Jedenastu szczecińskich fotoreporterów wybrało zdjęcia z 2024 roku, które sami uznali za warte pokazania. Na fotografiach można między innymi zobaczyć różne spojrzenie na przegrany przez Pogoń Szczecin finał Pucharu Polski, ale też zdobycie mistrzostwa Polski przez siatkarki Chemika Police. Jest zdjęcie z akcji „Czysta Odra”, jest zdjęcie z Festiwalu Danielka, fotografia zalanej drogi między Dzwonowem a Chociwlem czy z festiwalu Poland’Rock w Czaplinku. W sumie blisko 40 różnych fotografii.

Wydarzenia i emocje, czyli jeden rok na zdjęciach

Jak podkreślał Jacek Ogrodniczak z Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdni Sztuki to wydarzenie ważne nie tylko dla fotoreporterów, ale i dla samego Muzeum. - Nie wiem, czy jest jakaś wystawa, która co roku o tej samej tematyce cyklicznie się dzieje i ciągle budzi ogromne zainteresowanie - mówił podczas wernisażu. 

- Prace pokazują wybrane fragmenty tego, co działo się w ubiegłym roku. Czy to są najlepsze nasze prace? Myślę, że nie, ale to na pewno prace, które pokazują emocje - mówił w imieniu fotoreporterów biorących udział w wystawie Robert Stachnik z Radia Szczecin.

Oprócz niego swoje prace zaprezentowali także: Andrzej Szkocki (Głos Szczeciński), Marcin Bielecki (Polska Agencja Prasowa), Ryszard Pakieser (Kurier Szczeciński), Cezary Aszkiełowicz (Gazeta Wyborcza Szczecin), Krzysztof Hadrian (Gazeta Wyborcza Szczecin), Jarosław Gaszyński (Magazyn Szczeciński Prestiż), Włodzimierz Piątek (nestor), Krzysztof Cichomski (Agencja Fotograficzna Newspix.pl), Jerzy Muszyński (Polska Agencja Prasowa), Marek Biczyk (Polski Komitet Olimpijski). 

Inna perspektywa, czyli powódź z drona i Nawigator podczas ćwiczeń

- Mój wybór to przegląd tego, co robiłem w zeszłym roku - mówi Marcin Bielecki, który zaprezentował dwie fotografie wykonane z drona. - Dron jest nowym narzędziem, które daje nam nowe możliwości patrzenia. Właśnie przypominałem sobie z Jackiem Ogrodniczakiem, jak pracowałem w „Głosie Szczecińskim” i kiedyś też robiłem takie zdjęcia, tylko kiedyś latałem z policją helikopterem. To jest zupełnie inna perspektywa, pokazująca nasz świat takim, jakiego nie widzimy. Przy powodzi trudno jest pokazać zalaną drogę na tyle efektownie z dołu, jak właśnie z drona - mówi. On sam wśród wyeksponowanych zdjęć zwrócił uwagę na fotografię Andrzeja Szkockiego z „Akcji Odra” z rowerem porośniętym muszlami wyłowionym z rzeki. - Żałuję, że też mnie tam nie było - dodaje Marcin Bielecki. 

- Jest kilka zdjęć moich kolegów, na które zwróciłem szczególną uwagę, nawet ja jestem na jednym z nich z nowym dyrektorem Filharmonii Szczecińskiej (mowa o zdjęciu Cezarego Aszkiełowicza - red.) - mówi Robert Stachnik. - Podoba mi się zdjęcie sportowe Marcina Bieleckiego, to kibice Pogoni Szczecin z szalikami podczas finału Pucharu Polski, ciekawe jest zdjęcie Marka Biczyka ze skoku o tyczce. Jarek Gaszyński dał nieoczywiste zdjęcie z Festiwalu Danielka - wylicza Robert Stachnik. 

- Szczególnie spodobało mi się zdjęcie Marcina Bieleckiego, które już wcześniej widziałem, czyli auto jadące po zalanej drodze. Wykonane dronem, ciekawe, można długo na nie patrzeć - mówi Jerzy Muszyński. On wśród swoich fotografii zaprezentował między innymi zdjęcie z ćwiczeń antyterrorystycznych zorganizowanych przez ośrodek szkoleniowy Politechniki Morskiej w Szczecinie. - Jest tu statek Nawigator. Każdy z nas może obejrzeć go w Szczecinie przy Wałach Chrobrego, a tu jest pokazany na pełnej wodzie, gdzie była mgła, ćwiczenia antyterrorystyczne, fotografowałem to wszystko z osobnej łodzi - opowiada o swojej fotografii.

Nowi autorzy na kolejnej „Migawce”?

Podczas wernisażu padły też słowa, które mogą sprawić, że kolejne wystawy będą inne niż dotychczas. 

- Chciałbym zobaczyć w dwunastej Migawce nowych fotoreporterów i fotoreporterki, którzy fotografują dla różnych szczecińskich redakcji, żeby nie były to zdjęcia tylko z naszego hermetycznego środowiska i mam nadzieję, że organizatorzy przychylą się do tej propozycji - powiedział Robert Stachnik. Rzeczywiście: co roku na wystawie pojawiają się praktycznie te same nazwiska.

- Pomysł jest ciekawy, ale ja nie wybierałem ani zdjęć, ani autorów. To jest wasza wystawa od początku do końca, ja tu pełnię jedynie rolę techniczną - bronił się kurator wystawy. - Jeśli chcecie zaprosić kogoś do swojego grona, proszę bardzo: wskażcie nazwiska, a za rok, kolejna „Migawka” być może będzie wyglądała inaczej - odpowiedział Jacek Ogrodniczak. 

Wystawę w Muzeum Techniki i Komunikacji można oglądać do końca marca.