Nie pozostawił złudzeń rywalom. Marek Rupiński ze Szczecina najszybciej pokonał morderczy wyścig na dystansie 3600 kilometrów, zapewniając sobie złoty medal i tytuł Mistrza Świata w Ultrakolarstwie w kategorii 50+. Szósta edycja Race Around Poland (RAP), będąca jednocześnie 4. Mistrzostwami Świata WUCA, okazała się dla uczestników bezlitosna. Tryumfator wyścigu pochlebnie wypowiedział się o Polsce w porównaniu z innymi krajami, w których startował.

W szranki stanęło 67 zawodników, jednak zmagania na najdłuższej, koronnej trasie ukończyła jedynie garstka najwytrwalszych - do mety dotarło zaledwie 13 z nich. Utytułowany szczecinianin, jako niezagrożony lider swojej kategorii, pokonał ten gigantyczny dystans w czasie 218 godzin, 38 minut i 25 sekund. W programie “Sport wSzczecinie.pl” zawodnik zdradził, jak ekstremalne warunki panowały na trasie.

– To była najtrudniejsza edycja w historii. 40 stopni przez 4 dni z rzędu. Po pierwszych dniach spora liczba zawodników odpadła. Potem z kolei przez 3 dni 12 stopni, huragany, ulewne deszcze, burze i pioruny. To był wyścig samowystarczalny. Wiozłem ze sobą wszystkie potrzebne rzeczy - na przykład ubrania na zmianę. Cały czas miałem ciepłą kurtkę. Przez pierwsze 4 dni zastanawiałem się, jaki jest sens targania tej kurtki. Potem okazało się, że w nocy była dla mnie zbawieniem.

Tegoroczny sukces Rupińskiego to triumf nie tylko nad morderczym dystansem, ale przede wszystkim nad bezlitosną naturą i niespotykaną amplitudą temperatur, sięgającą na przestrzeni całego wyścigu niemal 30 stopni. Zwycięstwo na tak wyczerpującej trasie to dowód na nadludzką wytrzymałość i żelazną psychikę. Jak zaznaczał sam bohater tego typu wyścigi wygrywa się mało śpiąc. W ultrakolarstwie panuje bowiem żelazna zasada, że rywalizację wygrywa się na postojach, gdzie każda minuta odpoczynku to strata około dwóch kilometrów. Zawodnicy ze światowej czołówki starają się minimalizować sen, poświęcając na niego zaledwie godzinę lub dwie na dobę, i ratują się jedynie krótkimi drzemkami, aby nie wypaść z rytmu i nie pozwolić rywalom odjechać.

Zawodnik ze Szczecina w swojej imponującej karierze startował już w Ameryce Północnej czy w Azji, a niebawem udaje się do Malezji. Mimo tak bogatego, globalnego doświadczenia, potrafi docenić to, co najbliżej. W wywiadzie bardzo pozytywnie wypowiadał się o Polsce, wskazując naszą infrastrukturę jako światowy wzór do naśladowania.

– Cieszę się, że to w Polsce, na naszym terenie udało mi się wygrać. To również reklama naszego kraju i naszego województwa. Zwiedziłem różne miejsca. Byłem na różnych kontynentach. Jesteśmy chyba najbardziej cywilizowanym krajem na świecie. Nie doceniamy często tego, co mamy. Na przykład sklepy całodobowe, czy stacje paliw gdzie można się normalnie umyć i wykąpać albo coś zjeść. W tym roku ścigałem się w Portugalii, we Francji, byłem także w Albanii, Hiszpanii i tylko w naszym kraju jest taka rozwinięta infrastruktura. Nawet w tych krajach nie było takich dobrych dróg, jak na przykład na Podlasiu. Jest się czym chwalić.

Przed Markiem Rupińskim podróż do Malezji, gdzie weźmie udział w kolejnym ultrakolarskim wyzwaniu. Zawodnik jest ambasadorem kampanii “Możesz wszystko” Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego w ramach której przekonuje, że nie ma rzeczy niemożliwych.