– Stan muzealnictwa w Szczecinie i stan muzealnictwa w ogóle na Pomorzu Zachodnim jest kiepski – mówi dr hab. Radosław Skrycki, dyrektor Biblioteki Głównej Uniwersytetu Szczecińskiego.
– Zgadzam się z tym, że jesteśmy faktycznie liczbowo najsłabiej rozwiniętym regionem, jeżeli chodzi o muzea, izby pamięci, izby regionalne – podkreśla z kolei Krzysztof Kowalski, archeolog i muzeolog z Muzeum Narodowego w Szczecinie. Jak dodaje, oficjalne zestawienia na rządowych stronach mogą budować fałszywie pozytywny obraz, ponieważ uwzględniają również instytucje, które od lat pozostają w trakcie organizacji albo nie działają.
Problemem nie jest jednak wyłącznie liczba placówek. Kowalski zwraca uwagę także na niewielką różnorodność szczecińskiego muzealnictwa i brak muzeów specjalistycznych.
„Przegrywamy wszystko”. Dlaczego Szczecin nie wykorzystuje swojej historii?
W rozmowie pojawia się także inny problem: Szczecin ma historię, ale nie zawsze potrafi ją odpowiednio opowiedzieć i wypromować.
Radosław Skrycki porównuje miasto z Toruniem i Gdańskiem. W tych miastach muzea są widoczne w przestrzeni publicznej i reklamowej, a rozbudowana obecność instytucji kultury tworzy – jak mówi – genius loci miasta (duch miejsca – red.). W Szczecinie podobnego klimatu brakuje.
– Dlaczego przegraliśmy ECS (Europejskie Centrum Solidarności – red.)? Dlaczego wszystkie rocznice związane z niepokornymi miesiącami w PRL-u w zasadzie przenoszą się do Gdańska? Dlaczego przegraliśmy Solidarność? – pyta.
Jego zdaniem przyczyną problemów jest sposób podejmowania decyzji dotyczących kultury i kreowania historycznej narracji. – Przegrywamy wszystko dlatego, że tutaj chyba obowiązuje model jednoosobowego zarządzania kulturą – ocenia Skrycki.
W jego opinii Szczecin potrzebuje szerszych koalicji ludzi związanych z kulturą, nauką i historią. Jako przykład wskazuje Gdańsk, gdzie przy tworzeniu Muzeum II Wojny Światowej udało się zgromadzić szerokie grono historyków i ekspertów.
Remonty zamiast rozmachu
Jednym z problemów, który pojawia się w rozmowie, jest również infrastruktura. Muzeum Narodowe ma kilka lokalizacji, ale wiele z nich wymaga modernizacji, a remonty przez lata pochłaniały uwagę i możliwości organizacyjne instytucji.
Krzysztof Kowalski mówi wprost, że muzeum potrzebuje „większego oddechu”, a ciągłe prace budowlane stają się obciążeniem. – Chyba troszeczkę nas przytłaczają te wszystkie ciągłe remonty – przyznaje.
Problem nie sprowadza się do jednego budynku. Remont prowadzony obecnie w muzeum na Wałach Chrobrego wpływa na ograniczenie działalności Muzeum Sztuki Współczesnej, gdzie przeniesiono część biur pracowników z Wałów.
Nowych pomysłów na muzea nie brakuje: “to by dopiero była petarda”
Rozmówcy nie ograniczają się jednak do krytyki. Kowalski wskazuje na brakującą instytucję, która mogłaby opowiedzieć historię regionu w szerszej perspektywie. – Brakuje Muzeum Historii Pomorza – mówi. Jego zdaniem Szczecin zasługuje także na własne, wyraźnie sprofilowane muzeum miasta.
Radosław Skrycki przedstawia nawet zalążek koncepcji takiego muzeum. Z Muzeum Narodowego wydziela Muzeum Miasta Szczecin, a w jego ramach kilka oddziałów – między innymi Muzeum Twierdzy Szczecin, Stary Ratusz, a także muzeum mieszczaństwa w Willi Lentza i Muzeum Literatów na Głebokim. Muzeum Narodowe mogłoby natomiast według niego pełnić mocniejszą rolę jako instytucja dokumentująca historię Pomorza. Szkicuje również perspektywę Zamku Książąt Pomorskich jako jednostki muzealnej opowiadającej dzieje dynastii Gryfitów, a Centrum Dialogu Przełomy i Świetlicy Stoczniowej jako sprawnej oddzielnej jednostki.
W tej koncepcji otrzymalibyśmy spójną opowieść o mieście w wielu wymiarach i lokalizacjach. Bez przeciążeń organizacyjnych - podkreśla historyk.
Skrycki ma też pomysł wychodzący poza Szczecin. W południowej części województwa, w rejonie Czelina, Gozdowic i Siekierek, widziałby muzeum poświęcone Pierwszej Armii Wojska Polskiego.
– Gdyby tam stworzyć takie muzeum, coś na wzór Muzeum II Wojny Światowej, Muzeum Powstania Warszawskiego, to by dopiero była, użyję tu kolokwializmu, petarda – mówi Skrycki.
W rozmowie pojawia się także pomysł Muzeum Literatury Szczecińskiej autorstwa Katarzyny Rembackiej. Instytucja miałaby dokumentować powojenną obecność literatów w Szczecinie, zamieszkującymi okolice jeziora Głębokie.
Komentarze