To ma być nowy etap i kamień milowy w rozwoju Stoczni Szczecińskiej Wulkan. Wkrótce rozpocznie ona budowę części dziobowej okrętu ratowniczego dla Marynarki Wojennej RP. Prace mają ruszyć od jesieni, a zakład zatrudni do ich wykonania nowych fachowców. To wspólny projekt z PGZ Stocznią Wojenną z Gdyni, na który właśnie podpisano umowę kooperacyjną. – Na zachodnim wybrzeżu, dla bezpieczeństwa państwa, musi być stocznia budująca okręty – mówił Marcin Ryngwelski, prezes PGZ Stoczni Wojennej z Gdyni.

– To jest symbol odbudowy kompetencji, ambicji miasta, które ma wielki stoczniowy potencjał. Udział naszej stoczni w tak wielkim projekcie jest krokiem milowym – mówił z okazji podpisania umowy w Stoczni Szczecińskiej Arkadiusz Marchewka, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

Szczecin wybuduje element od gruszki do trapu

Cały okręt “Ratownik”, którego część dziobową wybuduje Stocznia Szczecińska, ma mieć 96 metrów długości i 19 metrów szerokości. Będzie wyposażony w silnik diesla i napęd elektryczny, a także lądowisko dla śmigłowców. Pomieści ponad 100-osobową załogę. Do jego zadań będzie należeć nie tylko ochrona okrętów podwodnych, ale także infrastruktury krytycznej, w tym w ramach działań sojuszniczych NATO. Najnowsze zlecenie może być zrealizowane przez stocznię dzięki uzyskaniu specjalnej koncesji pozwalającej na współpracę z Ministerstwem Obrony Narodowej. 

– Cała nadbudówka i wszystkie pomieszczenia mieszkalne są na dziobie, to jest tak zwany system X-BOW. Stocznia Szczecińska Wulkan dostanie [do zrobienia element] od gruszki aż do trapu. Ma 24 metry długości, 26 metrów wysokości, jego waga będzie wynosiła ponad 1000 ton. Do tego dojdą zbrojenia, rurociągi – powiedział Marcin Ryngwelski, prezes PGZ Stoczni Wojennej z Gdyni.

Gotowy element ma trafić ze Szczecina do Gdyni na barce w czerwcu 2027 roku. Tam statek zostanie złożony w całość przez PGZ Stocznię Wojenną, która wykona też jego pozostałą część. Wodowanie okrętu przewidziano na listopad 2027 roku. 

Podczas podpisania umowy w Stoczni Szczecińskiej Wulkan padły też słowa o zainteresowaniu dodatkowymi zamówieniami okrętu. Mogłoby to przynieść kolejne zlecenia w przyszłości.

– Ten okręt (...) może stać się nieprawdopodobnie dobrym produktem eksportowym. Już jest następny klient, który chciałby dla swojej marynarki zamówić dokładnie taki sam – mówił w Szczecinie Marcin Ryngwelski z gdyńskiej Stoczni Wojennej. Chętne ma być jedno z państw bałtyckich. 

Stocznia Szczecińska ma zwiększyć zatrudnienie 

Jak przekazał Radosław Kowalczyk, prezes Stoczni Szczecińskiej Wulkan, dziś na terenie zakładu pracuje ponad 2 tysiące osób. Na całość załogi składają się pracownicy sektora publicznego i prywatnego. Budowa okrętów ma skutkować zwiększeniem zatrudnienia. 

– Bardzo dobrze by było, gdybyśmy rozbudowali się o kolejne 500 lub 1000 osób w najbliższych latach, ale to musi pójść równolegle z podpisywaniem kolejnych kontraktów – powiedział Radosław Kowalczyk.

Prezes zakładu poinformował, że zlecenie na budowę części dziobowej nowego okrętu “Ratownik” ma swoje obostrzenia. Ich efektem może stać się powrót fachowców z zagranicy do Szczecina.

– Ten projekt jest specyficzny. Mogą tutaj pracować tylko pracownicy z Polski. Stocznia Szczecińska kilkanaście lat temu miała kilka tysięcy pracowników. Ci nasi rodacy pracują dzisiaj w Holandii, Norwegii. To jest czas, kiedy powoli chcemy zaprosić do powrotu tych fachowców i uzupełniać nasze siły stoczniowe, głównie jeśli chodzi o produkcję specjalną w sektorze obronnościowym – przekazał Radosław Kowalczyk.

Póki co w szczecińskiej stoczni powstanie część okrętu wojennego, ale padła także deklaracja o chęci budowy całych jednostek tego typu w Szczecinie w przyszłości. 

– Chcemy, żeby za kilka lat ze Stoczni Szczecińskiej wychodziły też pełne, wyposażone okręty – powiedział Marcin Ryngwelski z PGZ Stoczni Wojennej z Gdyni.