Monopolowe padają jeden za drugim. Tylko w ostatnich miesiącach zamknięto sklepy z alkoholem m.in. na Osiedlu Zawadzkiego, przy ul. Druckiego-Lubeckiego czy ul. Dubois. Baner „na sprzedaż” zawisł również na „legendarnym” sklepie DORA na Pomorzanach, który swojego czasu przyczynił się do rozpoczęcia dyskusji o tym, czy nocna sprzedaż alkoholu generuje problemy na osiedlach. W opinii ekspertów zakaz sprzedaży alkoholu po 23:00 nie sprzyja abstynencji i nie rozwiązuje problemów z uzależnieniem Polaków. Przedsiębiorcy anonimowo mówią o szykanowaniu i wspieraniu konkurencji, czyli franczyzowych sieci.

„Małe sklepy będą wycięte do ostatniego. Zostaną tylko Żabki”

Kontaktujemy się z trojgiem przedsiębiorców prowadzących działalność handlową. Pierwszy od razu odmawia wywiadu, stwierdzając, że to media są odpowiedzialne za nagonkę na sklepy monopolowe, dodając, że po opisaniu jego pomysłu na dowóz alkoholu do klienta, miał „nalot kontroli”. Właścicielka innego punktu przyznaje, że sytuacja na rynku jest poważna, a sklepy zamykają się jeden po drugim, bo nie wytrzymują konkurencji.

– Niech ktoś spróbuje teraz prowadzić biznes w centrum miasta, jak ma na tej samej ulicy dwie Żabki i Dużego Bena ulicę dalej. Naszą przewagą były zawsze godzina otwarcia i możliwość budowania relacji z klientami. Po wprowadzeniu zakazu sprzedaży alkoholu po godz. 23:00 sprzedaż spadła o ponad 30%. Nie do uratowania – mówi. – Nie mam pretensji do nikogo, prawo to prawo, ale jak to jest możliwe, że nas się dociska, a gigantów franczyzowych już nie. W każdej Żabce jest alkohol, w każdym Dino jest alkohol, sprzedają tego w promocjach, których my nie mamy i nie możemy mieć. Niech ktoś się im przyjrzy.

Trzecia rozmówczyni zwraca uwagę na podobny problem – konkurencję sieci franczyzowych.

– Nocna prohibicja to był ostateczny cios. Miałam dwa sklepy, niedawno przeniosłam działalność poza Szczecin, gdzie nie było prohibicji, szło dobrze, ale teraz wiadomo, że już będzie. Małe sklepy zostaną wycięte do ostatniego. Zostaną tylko Żabki – mówi.

Nasi rozmówcy przekonują, że starali się prowadzić swoją działalność tak, by nie stwarzać problemów mieszkańcom, a podczas dyskusji często byli nazwani „siedliskiem patologii” czy „rozpijaczami społeczeństwa”.

W ostatnim czasie w Szczecinie zamknęło się kilka monopolowych. Godziny otwarcia zmieniły także dotychczas działające całodobowo sklepy Społem.

„Nie widziałem zombie szukających po nocy alkoholu”

Jeżeli prezydent Karol Nawrocki podpisze nowelę o wychowaniu w trzeźwości, to w Szczecinie zakaz sprzedaży alkoholu będzie obowiązywać od godz. 22:00, a nie 23:00. Zmian będzie jeszcze więcej.

– Spada sprzedaż alkoholu, ale wzrasta używanie np. marihuany czy leków. Zakazy nigdy nie przynoszą oczekiwanych efektów, a czasem mam wrażenie nawet, że ten zakazany owoc smakuje najlepiej. Pracuję z osobami uzależnionymi, toniemy w używkach. Jeżeli ktoś będzie chciał zdobyć alkohol, to zrobi to bez względu na godziny otwarcia sklepów. Te zakazy są pewnym szaleństwem, które uderzą w małych przedsiębiorców. Do 22:00 sklepy są otwarte i ktoś, kto chce, na pewno zrobi zapas. Zakazy generują zmniejszenie np. burd i awantur, ale moim zdaniem nie wpływają na spadek liczby osób uzależnionych – mówi Agnieszka Zalewska, prezes Polskiej Fundacji Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Radny Zielonych Przemysław Słowik zapowiada, że niebawem radni zajmą się sprawą zmniejszenia liczby koncesji na alkohol w Szczecinie.

– Alkohol jest używką generującą wielkie szkody społeczne – mówił w naszym programie „Studio wSzczecinie.pl”. – Społeczeństwo pokazuje wyraźną tendencję odwrotu od alkoholu. Te zmiany są ważne, bo alkohol był w naszym społeczeństwie powszechny. Następują wielkie zmiany w tym temacie. Ludzie nie szukają jak zombie po nocy miejsca, gdzie można kupić alkohol.

Ustawowe zmiany zakładają również m.in. zakaz promocji alkoholu w social mediach czy wielopakach. Mają wejść w życie od 1 stycznia 2027 roku.