„Zależy nam, żeby w trochę nietypowy i sympatyczny sposób uatrakcyjnić tę część miasta i zachęcić mieszkańców oraz turystów do odwiedzania kolejnych miejsc” – mówi Waldemar Wasilewski z Bitemedia. Szczecińska firma zaczęła od Prawobrzeża, ale pierwszy Gryfuś już pojawił się po drugiej stronie Szczecina.

W Klubie Delta znajdziemy młodzieżowego Gryfusia z kostką do gry, nad jeziorem Dąbie spotkamy Gryfusia na leżaku, a w filii Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Dziennikarskiej – z książką w dłoni. Najnowszy, z kaskiem i strojem robotniczym, powędrował do Centrum Solidarności Stocznia. To zarazem pierwszy Gryfuś, który pojawił się na Lewobrzeżu.

– Początkowo założyliśmy, że będziemy tworzyć jednego, maksymalnie dwa Gryfusie miesięcznie. Zainteresowanie okazało się jednak znacznie większe i obecnie mamy już całkiem sporą kolejkę – przyznaje Waldemar Wasilewski z Bitemedia. Szczecińska firma na co dzień zajmuje się projektowaniem i drukiem 3D.

Skąd pomysł na stworzenie szczecińskich figur?

– Myślałem o tym już od kilku lat, ale pomysł szczególnie mocno wrócił po wizycie we Wrocławiu i spotkaniu tamtejszych krasnali, których jest naprawdę od groma. Pomyślałem wtedy, że fajnie byłoby stworzyć coś podobnego w Szczecinie, oczywiście w naszym lokalnym wydaniu – mówi.

Pierwsze dwie figurki inspirowane postacią Gryfa znalazły miejsce w Miejskim Ośrodku Kultury „Delta” oraz dąbskiej filii Miejskiej Biblioteki Publicznej. Z czasem zaczęły się zgłaszać kolejne miejsca chcące „zaadoptować” Gryfusia.

– Proces przygotowania zajmuje około 2-3 tygodnie. Na początku rozmawiamy z właścicielem danego miejsca nad koncepcją, czyli jakie atuty będzie posiadał Gryfuś. Następnie modelarka Adrianna Rauhut robi wstępny model, który podsyłamy do akceptacji. Ostatni etap to finalne szlify i druk – opowiada Waldemar Wasilewski.

W ten sposób powstały między innymi Gryfusie dla Juvenii Szczecin, Kokos Baru, Rady Osiedla Słoneczne. Waldemar i Adrianna nie chcą żadnych pieniędzy za tę pracę.

– Najbardziej cieszą nas uśmiechy ludzi, gdy już go dostaną – mówi Waldemar Wasilewski. – Obecnie kalendarz mamy zapełniony do końca października.

[1/4]
AUTOR ZDJĘCIA: mat. Bitemedia
[2/4]
AUTOR ZDJĘCIA: mat. Bitemedia
[3/4]
AUTOR ZDJĘCIA: mat. Bitemedia
[4/4]
AUTOR ZDJĘCIA: mat. Bitemedia