Szokujące wnioski z kontroli ratownictwa medycznego i szpitalnych oddziałów ratunkowych. Dane opublikowała Najwyższa Izba Kontroli i nie ulega wątpliwości, że w tym temacie polski system ochrony zdrowia ma wiele do naprawienia. W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie jeden z ratowników przepracował w miesiącu 456 godzin, co oznacza średnio ponad 15 godzin każdego dnia.

Kontrola NIK objęła czas od stycznia 2023 do września 2025 roku. Kontrolerzy sprawdzili szpitalne oddziały ratunkowe, dyspozytornie medyczne i zespoły ratownictwa medycznego.

Wnioski są, delikatnie pisząc, alarmujące. W każdym z badanych województw były miejsca, w których ponad połowa wyjazdów ratowników medycznych przekroczyła maksymalny czas dotarcia do pacjenta. W niektórych przypadkach było to nawet dziewięć na dziesięć wyjazdów. Mieszkańcy mieli istotnie mniejszą szansę na uzyskanie skutecznej pomocy medycznej w sytuacji nagłego zagrożenia zdrowotnego.

Przekraczane były również oczekiwane parametry czasu zadysponowania zespołów ratownictwa medycznego i czasy ich wyjazdu.

Poza Zachodniopomorskiem, Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała także Lubuskie, Lubelskie, Kujawsko-Pomorskie i Mazowsze.

W szczecińskim pogotowiu lekarz pracujący 48 godzin bez przerwy zdarza się często

Kontrolerzy badali czas pracy niektórych lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych wchodzących w skład zespołów ratownictwa medycznego zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych. U wszystkich skontrolowanych wyszło, że wielokrotnie pracowali powyżej 24 godzin. 

W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, pięciu lekarzy bardzo często (74 razy) pracowało przez ponad 48 godzin, a w skrajnym przypadku przez 120 godzin. W czerwcu 2024 roku jeden z ratowników medycznych przepracował 456 godzin.

"Przypadki ciągłej pracy przez ponad dobę wynikały również z braku lekarzy przy jednoczesnych wymaganiach, by zachowana była ciągła gotowość do wyjazdu specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego" - czytamy w raporcie Najwyższej Izby Kontroli. 

Jak długo jedzie karetka? W Nowym Warpnie każda jest później niż powinna być

Jak szybko powinny zostać zadysponowane zespoły ratownictwa medycznego? W tzw. "kodzie 1" - w nie więcej niż 30 sekund, a w "kodzie 2" – maksymalnie 1,5 minuty.

Kontrola przeprowadzona przez NIK pokazała, że dla "kodu 1" czas zadysponowania został przekroczony dla ponad 25 procent wezwań. Jaka była przyczyna opóźnień? Niedostępność wolnych zespołów ratownictwa medycznego. 

Natomiast czas dotarcia ratowników do pacjenta nie powinien być dłuższy niż 15 minut (w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców) lub 20 minut poza miastem. Tymczasem we wszystkich województwach objętych kontrolą, czas został przekroczony, w województwie mazowieckim o nawet 37,8 procent.

Niechlubny ranking wygrywa gmina Nowe Warpno, gdzie 99,1 procent wyjazdów miało przekroczony maksymalny czas dotarcia.

SOR w Gryficach i 7 nieprzerwanych dyżurów po 48 godzin

NIK skontrolowała także kompetencje personelu medycznego szpitalnych oddziałów ratunkowych. Zaledwie 3,4 procent lekarzy było specjalistami medycyny ratunkowej.

Kontrolerzy nie stwierdzili jednak nieprawidłowości w zakresie wymaganej obsady dyżurów na SOR-ach. W niektóre dni nie zapewnił jej Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Choszcznie.

W przypadku świadczenia pracy w ramach umów cywilnoprawnych, które nie limitują czasu pracy, niemal we wszystkich kontrolowanych szpitalach (9 na 10) niektóre dyżury pracowników SOR-ów trwały ponad dobę.

W Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Gryficach były takie dyżury lekarzy, które nie tylko trwały ponad dobę, ale i obejmowały jednocześnie inne zajęcia. 

"Jeden z lekarzy tylko w jednym miesiącu pełnił siedem nieprzerwanych dyżurów na SOR-ze po 48 godzin. Inny pracował jednocześnie na SOR-ze, na Oddziale Chorób Wewnętrznych i pełnił tzw. dyżury endoskopowe. Kolejny lekarz w dwóch przypadkach udzielał świadczeń na szpitalnym oddziale ratunkowym, wykonywał pracę w administracji szpitala i pozostawał w „gotowości" do udzielania świadczeń w ramach sesji tlenoterapii hiperbarycznej przez okres w sumie 30 godzin i 35 minut. W jednym przypadku pielęgniarka pracowała na SOR-ze przez 32 godziny bez przerwy" - czytamy w raporcie NIK.

Najwyższa Izba Kontroli wydała dyspozycje, które będą przekazane do Ministerstwa Zdrowia.

Portal wSzczecinie.pl poprosił o komentarz do raportu ekspertów ze Szczecina. Do tematu wrócimy.