Gospodarze z Pruszkowa przystępowali do tego meczu jako faworyci, mając na koncie już dziewięć "oczek". Świt jako jedyny w lidze wciąż czekał na zdobycz punktową. Po czwartej porażce w klubie doszło do zmiany - z posadą pożegnał się trener Marcin Sasal, a stery przejął Przemysław Cecherz, do niedawna związany z Wieczystą Kraków.
Deszcz i szybka wymiana ciosów
Szczecinianie rozpoczęli spotkanie dość asekuracyjnie, ustawiając się głęboko i czekając na ruchy rywala. Początkowe próby uderzeń z dystansu na bramkę Kacpra Napieraja mijały jednak cel. Piłkarzom obu drużyn we znaki dawała się pogoda - w Pruszkowie od pierwszego gwizdka mocno padało, przez co piłka zachowywała się na murawie bardzo nieprzewidywalnie. Znicz próbował napierać prawą stroną boiska za sprawą niezwykle aktywnego Mateusza Jeleńskiego, podczas gdy w naszych szeregach defensywę rywali straszył 39-letni Adam Frączczak.
Po pierwszej groźnej akcji Znicza w 23. minucie i efektownej (choć niecelnej) przewrotce kapitana gospodarzy, Jarosława Jacha w 28. minucie, miejscowi dopięli swego. Mateusz Abramowicz obronił jeszcze strzał Bartosza Mazurka, jednak "wypluł" piłkę przed siebie. Sytuację błyskawicznie wykorzystał Adrian Kaźmierczak, dając Zniczowi prowadzenie (było to trzecie trafienie 21-latka w tym sezonie).
Odpowiedź Dumy Skolwina była jednak natychmiastowa! Chwilę po stracie gola, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, kompletnie niepilnowany Szymon Kapelusz pewnym strzałem głową pokonał Napieraja, wyrównując na 1:1.
Remisowy rezultat utrzymał się do końca spotkania. W następnej kolejce, 30 sierpnia u siebie, Świtowcy zagrają z GKS-em Tychy.
Komentarze