Interwencja Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie odbyła się niespełna tydzień temu. Inspektorzy wezwani zostali na ulicę Szafera, gdzie w zwykłym mieszkaniu miała być prowadzona hodowla kotów.
– W mieszkaniu przebywa 28 kotów w różnym wieku. Są wśród nich kociaki kilkudniowe, tygodniowe, miesięczne i dorosłe osobniki. Widać, że to pseudohodowla typowo pod sprzedaż. Naszym zdaniem są w tym gronie także chore koty – mówi Marlena Sobczak, przedstawicielka TOZ Szczecin. – Są kuwety, ale brakuje żwirku. Właścicielka była w mieszkaniu podczas interwencji, więc nie wiemy, czy woda i jedzenie, które zastaliśmy w miseczkach, są cały czas dostępne i świeże. Warunki są tragiczne – smród i śmieci. Koty są sfilcowane, niektóre wychudzone. Chcieliśmy po interwencji od razu przewieźć je do gabinetu weterynarii, ale niestety zostało nam to uniemożliwione. Czekamy więc wskazany tydzień i liczymy na to, że wtedy się uda.
Jak dodaje, TOZ miał już wcześniej zgłoszenia od sąsiadów, ale inspektorzy nie mogli się dostać do mieszkania. – Właścicielka przyznała się, że nie mieszka tu na stałe, a tylko bywa wraz z kolegą, który także opiekuje się kotami – mówi Marlena Sobczak. – Szczerze mówiąc, po zakończeniu interwencji się popłakałam. Nie godzę się z decyzją o dodatkowym czasie na poprawę warunków. Zwierzęta nie powinny tam zostać. Zmotywowaliśmy wszystkie nasze domy tymczasowe, byliśmy gotowi się nimi odpowiednio zająć.
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przyznaje, że interwencja nie przebiegła zgodnie z planem inspektorów. Również szefowa TOZ w Szczecinie Karolina Kulińska uważa, że zwierzęta powinny zostać zabezpieczone i zabrane z ulicy Szafera.
– Przedstawiciele PIW-u dokonali na miejscu oceny stanu zdrowia zwierząt i stwierdzili, że nie ma uchybień, jednocześnie podkreślając, że są one zaszczepione i odrobaczone. Nie zastępuje to badań klinicznych, a jest jedynie powierzchowne. Nazwałabym to zaleczaniem sytuacji, bo w naszej opinii takie osoby nie powinny mieć zwierząt. Jedno z apatycznych kociąt zostało wysłane od razu do gabinetu weterynaryjnego z opiekunem, który współdzieli codzienną opiekę nad kotami, i niestety nie dojechało na miejsce żywe. Umarło po drodze i myślę, że to wskazuje na poziom zaniedbań na miejscu – mówi Karolina Kulińska, TOZ Szczecin.
Podczas interwencji portalu wSzczecinie.pl udało nam się porozmawiać z właścicielką mieszkania. Do środka nie zostaliśmy wpuszczeni.
– Mam 8 kotów dorosłych, plus dwie kotki, na które mam zgodę, aby je rozmnażać. Nie mam 28 kotów. To bzdura. Jestem zajęta, chcę mieć spokój i czas na swoje sprawy. Miałam u siebie przedstawicieli różnych instytucji i jestem umówiona na kolejną wizytę z inspektoratem. Nie będę z wami rozmawiać, możemy się umówić na inny termin, ale nie mam czasu – mówi właścicielka.
Na ten tydzień zaplanowano kolejne działania, mające zweryfikować, czy dobrostan zwierząt został poprawiony. TOZ zapowiada, że jeżeli nie dojdzie do zmian, organizacja będzie starała się odebrać koty z pseudohodowli. Wiadomo już także, że rozpoczną się procedury odebrania kobiecie uprawnień zezwalających na rozmnażanie zwierząt.
Komentarze