Bez fajerwerków w tzw. “Super Piątek”. To piłkarze z Warszawy prowadzili grę. Stołeczni zawodnicy częściej utrzymywali się przy piłce. Owoc swojej pracy zebrali dopiero w 96’ minucie meczu. Wówczas obrońca Zoran Arsenić, strzałem z bliska, zdobył bramkę dla swojego zespołu. Mecz zakończył się wynikiem 1 do 0 dla warszawskiej Legii.

Zdaniem ekspertów to Legia Warszawa była faworytem piątkowego meczu. Trudno było jednak szukać racjonalnych powodów, dla których Warszawianie mieli mieć swego rodzaju “handicap”. Na boisku, optycznie, Legia Warszawa była lepszym zespołem. Nie potrafiła jednak przekuć swojej przewagi na trafienia przez prawie całe spotkanie. Trener Oscar Garcia zaskoczył pierwszym składem granatowo-bordowych. Od pierwszej minuty na boisku pojawił się na przykład dawno nie widziany Musa Juwara. Zawodnik z Gambii celnie dośrodkowywał do JP Nsame, który był bardzo bliski strzelenia gola dla Dumy Pomorza. To był jeden z tych przebłysków, który mógł wlać odrobinę optymizmu w serca kibiców zebranych na Stadionie Miejskim. Swoje szanse mieli także Kamil Grosicki (wszedł z ławki) oraz Paul Mukairu. Więcej korzyści z gry miała jednak stołeczna ekipa. Właśnie po jednej z takich prób - piłkę w siatce umieścił Zoran Arsenić. Nie było to porywające spotkanie. Był to mecz walki, który pokazał jednak problemy w drużynie Dumy Pomorza. Problemy z konstruowaniem akcji, ale także z kreowaniem sytuacji bramkowych w meczu przeciwko wymagającemu rywalowi.

Był to dopiero pierwszy mecz sezonu 2026/2027 w PKO Bank Polski Ekstraklasie w wykonaniu Pogoni Szczecin. Przed “Portowcami” teraz wyjazd do Krakowa, gdzie 3 sierpnia piłkarze ze stolicy Pomorza Zachodniego zagrają z Cracovią.