Z zakładu między dzisiejszymi ulicami Lubomirskiego i Ofiar Oświęcimia wyjeżdżały butelki piwa sygnowane charakterystycznym logo z kogutem siedzącym na kole sterowym. Obok browaru była też gorzelnia i właśnie na produkcję spirytusu postawiono, gdy w 1920 roku alkoholowe przedsiębiorstwo kupili właściciele browaru Bohrisch z ul. Chmielewskiego (istnieje do dziś).
Zabudowa browaru Conrada została zniszczona podczas nalotów w czasie drugiej wojny światowej. Zostały tylko piwnice, w których pierwotnie znajdowała się fermentownia, leżakownia oraz składy.
– Po wojnie były początkowo wykorzystywane jako składy z wjazdami dla samochodów dostawczych od ul. Staszica. Połączono je korytarzem i schodkami z piwnicami, znajdującego się na dole skarpy, budynku administracyjnego Szpitala Kolejowego. Z czasem wjazdy dla samochodów zasypano, a same piwnice porzucono – opowiada dr Marek Łuczak, prezes Pomorskiego Towarzystwa Historycznego, autor kilkudziesięciu książek o historii Szczecina.
Ogłoszono przetarg na prace rozbiórkowe
Schowane pod ziemią ceglane pomieszczenia mają około pięć metrów wysokości. Szybko stały się atrakcją dla miłośników podziemnych eksploracji i urbexu. Obecnie jednak wejście na otaczający je teren jest zamknięte i zabezpieczone.
ZBiLK ogłosił już przetarg na wykonawcę prac rozbiórkowych. Oferty zainteresowanych firm mamy poznać 18 września. Nie ma więc szans, żeby piwnice zostały wkomponowane w planowaną w tym miejscu nową zabudowę mieszkaniową. Byłoby to zresztą trudne od strony technicznej.
- Gdyby pojawiła się możliwość zachowania chociaż fragmentu ściany, ceglanego łuku czy zdemontowania stalowej suwnicy browaru Conrada, jej zakonserwowania i podwieszenia pod sufitem w garażu podziemnym nowego budynku, byłoby to już bardzo wiele – mówi Marek Łuczak.
Po podziemiach innego browaru nie pozostał żaden ślad
Kilka lat temu zburzone zostały dużo większe, kilkupoziomowe piwnice innego przedwojennego browaru – Bergschloss. Starszym mieszkańcom polskiego Szczecina bardziej znane jako magazyny Transocenu przy ul. Tama Pomorzańska.
– Zostały rozebrane bez żadnego echa ze strony służb konserwatorskich. Rozbiórka podziemi była konieczna, gdyż nikt nie odważyłby się postawić na nich wieżowca [od strony ul. Chmielewskiego powstało osiedle – red.], ale liczyłem, że ocaleje chociaż ładnie zachowana brama od strony Tamy Pomorzańskiej. Niestety, podzieliła los całego kompleksu. Rozumiem punkt widzenia projektantów, ale czasami brakuje mi u nich odrobiny empatii wobec historii miejsca – komentuje dr Łuczak.
Nasz rozmówca przypomina, że można inaczej. W sklepie Empik w Galerii Kaskada zachowano przecież odkopany fragment muru twierdzy. Dlatego wciąż liczy, że z rozbiórki ocaleją również relikty browaru Conrada.
Co dokładnie zostanie zburzone?
Planowana rozbiórka piwnic ma rozpocząć się od odkopania ich części znajdującej się pod skarpą i zabezpieczenia terenu przed osunięciem. Później przyjdzie kolej na demontaż stropu, włazu wejściowego, ścian wewnętrznych, wylewki podłogowej, ścian zewnętrznych, a na koniec – fundamentu.
Zburzone zostaną również trzy inne budynki znajdujące się na mocno zarośniętej działce. Największy z nich ma pięć kondygnacji (nadziemnych i podziemnych) i 1139 m kw. powierzchni. Do wyburzenia przeznaczony jest również budynek dwukondygnacyjny (540 k kw.) i mały budynek gospodarczy (24 m kw.).
Kiedyś były częścią zaplecza usytuowanego wyżej miejskiego szpitala kolejowego, który teraz należy do zakonu boromeuszek. W niszczejących budynkach mieściło się m.in. prosektorium, o czym wciąż przypominają zachowane stoły sekcyjne.
Miejsce na 60-metrowy wieżowiec. A może nawet 80-metrowy?
Oczyszczony z zabudowy teren przy ul. Staszica zostanie najpewniej wystawiony przez miasto na sprzedaż. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego pozwala w tym miejscu na zabudowę mieszkaniową wielorodzinną i usługi.
Jeden z wariantów zakłada możliwość budowy 60-metrowego wieżowca. Pole do zmian tego zapisu daje przyjęty niedawno Plan Ogólny, w którym zapisano wyższą maksymalną wartość – 80 metrów.
Komentarze