Jest radosna, uśmiechnięta i na pierwszy rzut oka trudno dostrzec jej niepełnosprawność. Jednak bez operacji nie będzie się dobrze rozwijać i nie jest wykluczone, że czeka ją życie o kulach lub na wózku inwalidzkim. Rodzice 14-miesięcznej Jadzi ze Szczecina robią więc wszystko, by zebrać środki na zabieg. – Ciężko znieść jest płacz własnego dziecka. Rehabilitujemy ją codziennie, wiemy, że to konieczne. Ona jeszcze nie wie i ciężko to znosi. Poza tym to najpogodniejsze dziecko na świecie. Walczymy dla niej – mówią rodzice. W sieci prowadzona jest też specjalna zbiórka.

„Walczymy o pełną sprawność”

Jadzia Klityńska jest bohaterką kolejnej interwencji portalu wSzczecinie.pl. Dziewczynka urodziła się z rozszczepem kręgosłupa oraz przepukliną oponowo-rdzeniową – wadą, która objawia się widoczną zmianą na plecach oraz niedowładem prawej nogi. Każdy dzień to dla dziewczynki i jej rodziny walka o sprawność, samodzielność i lepszą przyszłość.

Mimo trudności, Jadzia jest niezwykle dzielna i pogodna. Otoczona troską najbliższych, każdego dnia podejmuje wysiłek, by rozwijać się jak najlepiej. Jej rodzice robią wszystko, aby zapewnić córce szansę na jak największą niezależność.

– Jadzia jest bardzo dzielnym dzieckiem. Walczymy o pełną sprawność. Codziennie ćwiczymy, chodzimy na rehabilitację. Ona jest siłą dla nas, a my dla niej. Szacujemy, że za kilka lat będziemy musieli zdecydować się na operację kręgosłupa. Nie jesteśmy w stanie konkretnie stwierdzić, czy będzie to za rok, dwa, czy pięć – mówi tata Jadzi.

Dziewczynka z ogromną determinacją próbuje dorównać swojej starszej siostrze i funkcjonować jak inne dzieci w jej wieku. Niestety, przez niedowład nogi i stopy ma trudności z utrzymaniem stabilności i poruszaniem się.

Każdy, nawet najmniejszy postęp, jest efektem ciężkiej pracy i wielu godzin rehabilitacji. Dla jej rodziców początki były szczególnie trudne – pełne emocji, obaw i wewnętrznych zmagań.

– Najcięższe po urodzeniu Jadziu dla mnie, jako mamy, było przetłumaczenie samej sobie, że codzienne ćwiczenia i rehabilitacje nie robią jej krzywdy, a właśnie chodzi o jej dobro. To nasza starsza córka powiedziała po raz pierwszy, że Jadzia ma serduszko na plecach, bo w takim kształcie jest naczyniak na plecach. I to się przyjęło – mówi mama Jadzi.

„Nie tracimy nadziei. Nazywamy się Armią Jadzi. To nas podtrzymuje na duchu”

Podczas nagrywania materiału do naszego programu nie brakowało wzruszeń. Ogromnym wsparciem dla Jadzi jest jej starsza siostra Hela. Dziewczynka z troską wspiera młodszą siostrę – pilnuje jej ćwiczeń i spędza z nią czas.

– Pyta nas czasami: „Co Jadzia ma na plecach?”, a my jej odpowiadamy, że serduszko – mówi Michał Klityński z trudem opanowując wzruszenie. – Tak tłumaczymy jej to zwyrodnienie, będące efektem rozszczepienia. To widać dopiero podczas kąpieli. Jadzia już próbuje wstawać, ale nie może prosto ułożyć nóżek – dodaje.

– Przy tworzeniu zbiórki na leczenie Jadzi nie śniliśmy nawet o tym, jak to się potoczy. Aktualnie mamy społeczność, którą nazywamy Armią Jadzi. To cała grupa wspaniałych ludzi, przedsiębiorców, którzy organizują eventy na rzecz naszej córki. Wszystkie zebrane środki trafiają na subkonto Jadzi i szczerze, nadal nie dowierzam w to, na jak dużą skalę to działa. I oczywiście nadal prosimy, aby to trwało i tylko się rozwijało na większą skalę – mówi tata Jadzi.

Rodzina nie traci nadziei i z ogromną determinacją patrzy w przyszłość. Każde wsparcie przybliża Jadzię do sprawności i daje jej szansę na lepsze, bardziej samodzielne życie.

LINKI DO ZBIÓRKI: https://www.siepomaga.pl/jadwiga-klitynska