Dwa tysiące podpisów złożyli mieszkańcy przeciwko założeniom planu ogólnego dla osiedla Wielgowo-Sławociesze-Zdunowo. Obawiają się zwiększenia powierzchni pod zabudowę usługową, w tym magazynową, zwiększenia ruchu samochodów ciężarowych, pozbycia się terenów zieleni oraz małego lub znikomego buforu między zabudową logistyczną a jednorodzinną.
Mniejsza strefa produkcyjna…
Jak zaznacza magistrat, obecna powierzchnia terenów pod produkcję została ograniczona w porównaniu do zapisów studium. Poprzedni dokument zakładał 185 hektarów na tego typu działalność, a najnowszy plan ogólny - 74 hektary, z czego jeszcze 20 hektarów będzie mogło zostać zagospodarowane. Strefę wyznaczono na terenie pomiędzy autostradą, ulicą Tczewską, rzeką Chełszczącą i terenami PKP.
- W uchwalonym planie ogólnym nastąpiło więc wycofanie się z rozwoju funkcji produkcyjnej w kierunku zachodnim do osiedla i ograniczenie funkcji produkcji (strefy gospodarczej) do zachodniej strony rzeki Chełszcząca - informuje Sylwia Cyza-Słomska z biura prasowego magistratu.
Dlaczego niezagospodarowane tereny przeznaczono akurat na produkcję i usługi?
- Takie dyspozycje wynikają z potrzeby rozwoju zespołu usług i produkcji pomiędzy ulicą Tczewską i terenami PKP oraz racjonalnego wykorzystania zrealizowanej infrastruktury technicznej i drogowej w bliskim położeniu węzła drogowego Szczecin Dąbie w ciągu autostrady A6 i podstawowego układu drogowego miasta - czytamy.
- Bezpośrednie sąsiedztwo funkcji usługowej i mieszkaniowej można kształtować na etapie planów miejscowych poprzez ustalenie przeznaczenia terenu buforowego o funkcji zieleni izolacyjnej, wobec czego nieuzasadnione są obawy mieszkańców o bezpośrednim sąsiadowaniu potencjalnych zabudowań usługowych z zabudową mieszkaniową - dodaje Sylwia Cyza-Słomska.
… i brak składów oraz magazynów, ale po jednej stronie
Dotychczas niezagospodarowane tereny zielone (tzw. łąki wielgowskie) przeznaczono także pod strefy usługowe. Mowa m.in. o komunikacji, zieleni urządzonej, infrastrukturze technicznej, zieleni naturalnej i wód oraz składach i magazynach po południowej stronie ul. Tczewskiej. To część, gdzie nie zaplanowano strefy buforowej - ta została wyznaczona tylko na północ od ulicy Tczewskiej (tutaj miasto wycofało się również z magazynów i składów).
- W tej części osiedla wykluczono obszar uzupełnień zabudowy. To znaczy uniemożliwiono inwestowanie na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, z czego wynika dla przyszłych inwestycji konieczność sporządzenia planu miejscowego i przeprowadzenia wymaganych ustawowo konsultacji społecznych, co tym samym umożliwia udział społeczeństwa w ustaleniu sposobu zabudowy i zagospodarowania terenu - dodaje Sylwia Cyza-Słomska.
Jak mówi, we wszystkich strefach planistycznych ustalony został minimalny udział powierzchni biologicznie czynnej w udziale od 15 do 50 procent powierzchni terenu.
- W odpowiedzi na uwagi mieszkańców wprowadzono wszystkie powyższe elementy, to jest odsunięto strefę usługowej od zabudowań w rejonie ulic Sokolników i Huberta, wprowadzano strefę buforową o szerokości 40-50 m z zakazem zabudowy pomiędzy strefą usługową i mieszkaniową w terenach położonych po północnej stronie ulicy Tczewskiej oraz wykreślono w danym obszarze możliwości realizacji składów i magazynów - wymienia.
„Miasto powinno wskazać konkretne zabezpieczenia przyrodnicze i wykluczyć najbardziej uciążliwe funkcje”
Zdaniem Krzysztofa Aloksy ze Stowarzyszenia Nasze Wielgowo, uniemożliwienie inwestowania na podstawie decyzji o warunkach zabudowy „nie jest żadnym ukłonem w stronę mieszkańców”.
- Z tego, co się orientujemy, nie jest możliwe wydanie warunków zabudowy dla terenu ujętego w planie ogólnym, dla którego nie ma obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego - mówi. - Biorąc pod uwagę jak przebiegły konsultacje społeczne w sprawie planu ogólnego, gdzie na dobrą sprawę zignorowano sprzeciw społeczny, nie tylko mieszkańców Wielgowa, ale też Podjuch i Bukowa, nie mamy żadnych podstaw, by wierzyć w uwzględnienie naszego głosu przy konsultacjach do miejscowego planu. Będziemy musieli rozmawiać z tymi samymi ludźmi, którzy już nam pokazali, że ich rozumienie kompromisu i wzajemnego zaufania jest odmienne od naszego.
Jak dodaje, jeżeli miasto chce mówić o ochronie mieszkańców, to „powinno wskazać konkretne zabezpieczenia przyrodnicze i wykluczyć najbardziej uciążliwe funkcje”.
- Tak jak zrobiło to po stronie północnej ulicy Tczewskiej i wyznaczyć konkretny bufor z terenów zielonych. Włodarze natomiast zostawili sobie szeroko otwartą furtkę zezwalającą na graniczenie usług potencjalnie uciążliwych z zabudową mieszkaniową. Po co? - pyta.
„To brzmi dobrze tylko na papierze”
Co w takim razie z terenami na południe od ulicy Tczewskiej? Jak informuje magistrat, tereny mieszkaniowe od strony Dunikowa (te bez strefy buforowej) zostaną odgrodzone od produkcji strefą usługową o szerokości około 420 metrów.
- To brzmi dobrze tylko na papierze. Jeżeli na tym terenie, zgodnie z obowiązującym już planem ogólnym, mogą powstać 12-metrowe magazyny, centra dystrybucyjne, serwisy czy inne obiekty obsługujące na przykład intensywny transport ciężarowy, to nie jest to żaden realny bufor ochronny - zwraca uwagę Krzysztof Aloksa.
Podkreśla przy tym, że dla mieszkańców nie ma znaczenia nazwa strefy na mapie, tylko to, czy pod oknami będzie hałas, ruch ciężarówek, dostawy nocne i intensywne oświetlenie.
- A na takie usługi zezwala obowiązujący plan ogólny po południowej stronie ulicy Tczewskiej - dodaje. - Należy podkreślić, że lokowanie stref gospodarczych i usługowych w sąsiedztwie stref mieszkaniowych generuje uciążliwość wynikającą nie tylko z jej obecności na terenie osiedla, ale także uciążliwość wynikającą z całej obsługi tej strefy.
Wymienia przy tym na „natężony ruch samochodów ciężarowych, ruch pojazdów pracowników dojeżdżających do pracy w strefie, drastyczną utratę powierzchni biologicznie czynnej, gigantyczne zwielokrotnienie śladu węglowego emitowanego z ciężarówek czy systemów grzewczych”.
- To także ogromny, utracony potencjał natury i obniżenie jakości środowiska, za które zapłacą mieszkańcy, wdychając gorsze powietrze i żyjąc w akustycznym smogu. Pokrycie gruntów betonem i asfaltem doprowadzi do tak zwanego zasklepiania gleby, co bezpowrotnie zniszczy lokalną bioróżnorodność i zaburzy stosunki wodne, drastycznie zwiększając ryzyko lokalnych podtopień. To wszystko diametralnie zmieni charakter osiedla i będzie powodować dalszą jego degradację. Na to zgody mieszkańców nie ma - podkreśla Krzysztof Aloksa.
Złożyli skargę do WSA, teraz szykują się do inicjatywy uchwałodawczej
Mieszkańcy Wielgowa zebrali już odpowiednią liczbę podpisów do podjęcia inicjatywy uchwałodawczej. W mediach społecznościowych możemy znaleźć także film promujący zbieranie podpisów - najpierw widzimy zielone tereny łąk wielgowskich, które potem (z użyciem sztucznej inteligencji) pokrywają różnego rodzaju budynki, hale i magazyny.
„To nie jest film o sprzeciwie wobec rozwoju Szczecina. To jest film o tym, jak ten rozwój ma wyglądać, bo nie może oznaczać ignorowania ludzi, którzy już tutaj mieszkają. Nie może odbywać się kosztem zdrowia mieszkańców, przyrody, ładu przestrzennego i bezpieczeństwa naszych osiedli” - słyszymy na nagraniu.
Pod koniec sierpnia członkowie Stowarzyszenia Nasze Wielgowo złożyli także skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie.
- Sprawa inicjatywy uchwałodawczej jest szeroko komentowana przez mieszkańców i cieszy się dużym zainteresowaniem wobec czego nadal zbieramy podpisy. W najbliższą niedzielę (05.09.2026) będziemy prowadzić kolejną akcję zbierania podpisów, a następna odbędzie w sobotę (12.09.2026).
Kolejnym krokiem ma być projekt uchwały o zmianie zapisów planu ogólnego dla osiedla oraz zbieranie opinii mieszkańców na temat odłączenia się Wielgowa-Sławociesza-Zdunowa od Szczecina.
Komentarze