Ta pozycja jest obowiązkowa dla wszystkich, którzy interesują się powojenną historią Szczecina. Alicja Biranowska-Kurtz napisała książkę niezwykłą, bo do jej tworzenia zaprosiła także mieszkańców Dąbia.
Spis Treści

Nie bez powodu premiera książki „Moje powojenne Dąbie. Dzielnica Szczecina” przyciągnęła do Klubu Delta prawdziwe tłumy, a wśród nich wielu dawnych i obecnych mieszkańców Dąbia. - Wspomnienia odżyły! - mówili zgodnie dyskutując jeszcze długo po spotkaniu. 

Dąbie, czyli miejsce w skali człowieka

- Książkę dedykowałam wszystkim, którzy uważają Dąbie za swoje ukochane miejsce na Ziemi - mówi Alicja Biranowska-Kurtz, dyplomowana konserwator-zabytkoznawca, historyk budowy miast, nauczycielka akademicka oraz badaczka miast. Jej dąbska historia zaczęła się w 1971 roku, kiedy razem ze swoim mężem jeździła po Szczecinie, szukając idealnego miejsca na dom. - I w końcu przyjechaliśmy na to odludzie i zaczęliśmy chodzić po tych ulicach, nie tutaj po city Dąbie, tylko tam, po osiedlu. Zachwyciło nas, że jest cicho, spokojnie, swojsko, że to wszystko tu jest w skali człowieka, że nie ma żadnych wysokościowców. I że można tu żyć spokojnie i radośnie - opowiadała podczas premiery. 

Książka, którą napisała to z jednej strony naukowe i historyczne spojrzenie na Dąbie (autorka wiele uwagi poświęca przestrzeni i architekturze dzielnicy), a z drugiej opowieść trzynastu mieszkańców Dąbia, którzy podzielili się swoimi wspomnieniami. To w większości obrazy Dąbia, jakie już nie istnieje: wspomnienia o bezkresnych polach, spokoju, przestrzeni, ale też o konkretnych ludziach, miejscach i rzeczach, np. lokalu „Wiosenna”, ekspedientek ze sklepu przy ul. Kurpiej, fryzjera na dworcu PKP czy malowideł przedstawiających scenki z życia Mikołaja Kopernika, które na ścianach miejscowego ogólniaka stworzył mąż autorki książki.

Paulina Stok-Stocka, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Kultury (MOK jest wydawcą książki) podkreśla, że „Moje powojenne Dąbie. Dzielnica Szczecina” to książka nie tylko dla ludzi tu mieszkających, choć im z pewnością najłatwiej będzie odnaleźć miejsca z przeszłości i porównać do tego, co jest obecnie. - Uważam, że można na to spojrzeć szerzej, bo jest to też opowieść o Szczecinie po 1945 roku. Skoncentrowana na terenie jednego osiedla, ale bez wątpienia jest to książka dla osób, a takich jest, odnoszę wrażenie, coraz więcej, które szukają miejscowych korzeni, takiego osadzenia się w Szczecinie - mówi Paulina Stok-Stocka.

Odkryć Dąbie w samych sobie

Alicja Biranowska-Kurtz podkreśla, że inspiracją do napisania tej publikacji była relacja Mariana Wieczorka w jego powojennym pamiętniku „Byłem komendantem wojennym miasta Stary Dąb (Szczecin-Dąbie)”, który kończył słowami: „Czy żyją jeszcze pierwsi pionierzy osadnictwa, ludzie, którzy tworzyli tu zręby nowej Polski? Żyją pewnie cicho, żyją na zasłużonym odpoczynku, żyją i porównują to, co było z tym, co jest teraz”.

Do takich ludzi autorka postanowiła dotrzeć. Wielu z nich było obecnych podczas premiery. 

- Książka jest dla mnie czymś bardzo osobistym, jest wspomnieniem dzieciństwa, które tu żeśmy przeżyli, to opowieść o naszych rodzicach, rodzinie, kolegach z kamienicy. To utrwalenie naszej obecności tutaj - mówi Stanisław Kowalewski (w książce jest opowieść jego rodziny, w tym brata Sylwestra oraz mamy, Janiny Kowalewskiej, która nie doczekała premiery).

- Ta książka sprawiła, że na nowo odkrywamy to nasze Dąbie. W samych sobie. Być może inaczej nie bylibyśmy sprowokowani do tego - dodaje Jerzy Szwoch, jeden z bohaterów publikacji. 

***

Książka została wydana w ramach projektu „60 lat w Dąbiu”, finansowanego ze środków Gminy Miasto Szczecin. Partnerzy publikacji to Wydawnictwo Poza, Scandinavian Print Group, a wSzczecinie.pl jest patronem medialnym.

Książka do nabycia w MOK.