Szpital Zdroje poinformował, że połączono w jeden organizm oddziały Ginekologii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej oraz Ginekologii i Położnictwa z Pododdziałem Patologii Ciąży. To interesująca zmiana, bo pierwszy z nich został powołany do życia zaledwie pół roku temu, w dodatku w atmosferze pełnej emocji. Nieoficjalnie wiadomo, że modyfikacje spowodują odejście ze szpitala części ginekologów zatrudnionych specjalnie dla powstającego w październiku 2025 roku oddziału. Co się dzieje w szpitalu Zdroje?

Oddział zlikwidowany po pięciu miesiącach. Sztandarowy projekt Łukasza Tyszlera

Historia jest skomplikowana i należy ją rozłożyć na „czynniki pierwsze”. W kwietniu 2025 roku, po zaledwie dwóch latach funkcjonowania, szpital kliniczny na Pomorzanach poinformował o likwidacji Oddziału Klinicznego Ginekologii Rekonstrukcyjnej i Onkologicznej. Placówka nie ukrywała, że powołany do życia 1 grudnia 2022 roku oddział okazał się nierentowny, nie miał wystarczającej liczby pacjentów. Nie przeszkodziło to jednak, by takim oddziałem zainteresował się szpital w Zdrojach.

W październiku z oddziału zajmującego się ginekologią i położnictwem wydzielono część struktury, by zajęła się nią ekipa zwolniona z Pomorzan. Tak powstał niemal identyczny oddział jak ten, który jeszcze kilka miesięcy temu został zlikwidowany, tyle że w innym szpitalu.

Gościem portalu wSzczecinie.pl był ówczesny dyrektor Zdrojów Łukasz Tyszler, który bronił powstania nowego oddziału.

– W sytuacji Szpitala Zdroje, który zawsze miał część ginekologiczno-położniczą, trzeba było postawić pytanie, co zrobić, gdy mamy dużo wolnych łóżek. Spada współczynnik demograficzny. Mamy 1500 porodów rocznie, a bywały lata, gdy liczba porodów sięgała 2500. Onkologia jest wyjściem do przodu – przekonywał Tyszler. – Z naszych ocen i wyliczeń wynika, że mając wolne łóżka, chętnych do pracy lekarzy i czekających pacjentów, to jest projekt, który we współpracy z Zachodniopomorskim Centrum Onkologii się uda. To wszystko będzie kompatybilne. Pacjentki będą szybko i skutecznie leczone, a dostęp do zabiegów będzie też na „prawej stronie” Szczecina – mówił w październiku ubiegłego roku. 

Jak zaznaczał, powołanie nowego oddziału nie wymagało wielkich inwestycji w sprzęt, łóżka i sale. Najwyższym kosztem miały być koszty osobowe.

Oddział wywołał „wojnę” w szpitalu

Powstanie Oddziału Ginekologii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej doprowadziło do napięć w zespole.

– Ja tego konfliktu na co dzień nie widzę. Nie widzę żadnej erozji. Budujemy porozumienie. Z pewnością jest prawda w tym, że jak są zmiany, to pojawia się niepokój. Moim zadaniem jest patrzeć do przodu – mówił Łukasz Tyszler.

Już wtedy zmiana była ostro kontestowana przez dra Andrzeja Niedzielskiego, ordynatora Oddziału Ginekologii i Położnictwa.

Nieoficjalnie wiemy, że sam Tyszler pod koniec swojego urzędowania miał również zgodzić się na połączenie oddziałów, co argumentowane było aspektami ekonomicznymi.

– Tu stały puste łóżka, tam stały puste łóżka – słyszymy. – Tylko porodówka miała ciasno i miała gorsze warunki niż wcześniej.

Odejdzie kilkunastu lekarzy. Większość nie chce aneksować umów. „Mieli eldorado”

Teraz Szpital Zdroje poinformował, że oddziały zostaną połączone. To jeden z pierwszych elementów integracji placówki medycznej z Prawobrzeża z Zachodniopomorskim Centrum Onkologii.

– Informujemy, że dwa oddziały ginekologiczne w SPS ZOZ „Zdroje” połączone zostały w jeden Oddział Ginekologii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej oraz Ginekologii i Położnictwa z Pododdziałem Patologii Ciąży. Wszystkie pacjentki Oddziałów i Poradni przyjmowane są zgodnie z zapisem. Odbiór wyników oraz przyjęcia odbywają się w Położniczo-Ginekologicznej Izbie Przyjęć (Pawilon 1). Wszelkie informacje udzielane są pod numerem telefonu 91 88 06 375 lub osobiście w Izbie Przyjęć – informuje Katarzyna Stróżyk ze Szpitala Zdroje.

Jednocześnie wiadomo, że połączenie oddziałów sprawiło, że z pracy odejdzie przynajmniej kilka osób, w tym lekarze ginekolodzy, którzy przyjmowani byli zaledwie kilka miesięcy wcześniej.

– Mieli eldorado. Przychodzili do pracy dwa razy w tygodniu, pacjentek było mało, pieniądze płynęły. Nic dziwnego, że nie chcą aneksować umów i przychodzić na etaty. To żaden biznes – mówi nam nieoficjalnie jeden z lekarzy. – Zatrudnionych było kilka osób na szczątkowych etatach i kontraktach zadaniowych.

Nieoficjalnie pojawia się jeszcze więcej zarzutów wobec „nowych” lekarzy, którzy dołączyli do szpitala jesienią.

– Przyjął prywatnie, skierował do szpitala w Zdrojach, przyjął w szpitalu w Zdrojach, zoperował, wypisał. Jak to nie jest prywata, to co jest? – słyszymy.

Niedzielski: „Damy radę”

Ordynator oddziału ginekologii Andrzej Niedzielski ucina temat. Zapewnia, że zmiany nie spowodują żadnego pogorszenia sytuacji pacjentek.

– Dla pacjentek nie będzie żadnej różnicy – zapewnia w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl dr Andrzej Niedzielski. – Jesteśmy w stanie zapewnić pacjentkom najlepszą opiekę. Wystarczy naszych kadr. Możemy wszystkich tylko uspokoić – dodaje.