Starcie jedenastej kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy GKS Katowice a Pogonią Szczecin zapowiadało się jako jeden z najciekawszych pojedynków minionego weekendu. Obie drużyny podchodziły do meczu podbudowane zwycięstwami w poprzedniej serii gier, co zwiastowało zaciętą rywalizację sąsiadów z czołówki tabeli. Ostatecznie szlagier nie zawiódł, a po niezwykle emocjonującej drugiej połowie Portowcy wywieźli ze Śląska komplet punktów, wygrywając 1:0.

W pierwszym składzie Gieksy zobaczyliśmy byłych Portowców – Kacpra Łukasiaka oraz Marcela Wędrychowskiego, którzy mocno zaznaczyli swoją obecność na murawie – skomentował Marek Dragan z portalu gieksainfo.pl.

– To ciekawe dla Szczecina, że w pierwszej połowie najgroźniejsi byli ci chłopcy ze stolicy Pomorza Zachodniego, czyli Kacper Łukasiak i Marcel Wędrychowski. Mogło być 2 do 0 dla nas. Gdyby nie bronił Cojocaru, tylko Filip Cuić, to na pewno byłoby 2 do 0 – powiedział żartem Dragan.

GKS Katowice oddał w tym meczu aż 19 strzałów, ale tylko 4 razy piłka powędrowała w światło bramki Valentina Cojocaru. Słaba skuteczność była powodem porażki.

– Zwracał na to uwagę także trener Rafał Górak podczas pomeczowej konferencji prasowej, gdyż został zapytany o to, czy czuje niedosyt, że Pogoń pozbawiła nas atutów ofensywnych. Jak powiedział, GKS był relatywnie dużo w polu karnym rywala i strzałów było sporo, tylko zabrakło kropki nad i – dodał ekspert.

Podczas poniedziałkowego programu „Sport wSzczecinie.pl” połączyliśmy się także z Marcelem Wędrychowskim, którego zapytaliśmy między innymi o to, czy czuje się już ważnym ogniwem drużyny ze Śląska.

– Z tą wiodącą postacią to bym się nie rozpędzał. Ostatnie trzy, cztery mecze były dobre w moim wykonaniu i miałem udział przy kilku bramkach. Natomiast wiem, że jeszcze długa droga przede mną, żeby powiedzieć, że jestem wiodącą postacią. Mieliśmy ciężki początek w Katowicach razem z Kacprem. Musieliśmy sobie zasłużyć na to, żeby częściej grać. Wydaje mi się, że opłaciło się czekać. Czekamy na liczby z naszej strony – powiedział Wędrychowski.

Rywale Portowców mogą pluć sobie w brodę, gdyż stwarzali liczne sytuacje, ale nie potrafili zdobyć bramki w sobotnim meczu.

– Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z tego spotkania. Na końcu patrzy się na wynik, a on nie był dla nas zadowalający. Z pewnością nie byliśmy źli na nasz styl gry, tylko raczej na niewykorzystane sytuacje i na straconą bramkę. Mieliśmy sporo sytuacji do tego, żeby pokonać Cojocaru, ale w tym meczu okazał się lepszy – komentował Marcel Wędrychowski.

Solidna postawa Pogoni Szczecin w obronie dała drużynie trenera Oscara Garcii kolejne, cenne 3 punkty. Portowcy są aktualnie na 4. miejscu w tabeli PKO Bank Polski Ekstraklasy. Przed nimi wyjazdowe starcie z Radomiakiem Radom. Ten mecz odbędzie się 24 października.

fot. mat. Pogoni Szczecin