„Po blackoucie nie zdarzyła się jeszcze taka sytuacja, żeby z ulic Szczecina trzeba było ściągać wszystkie tramwaje, ponieważ te nie są w stanie jeździć” - przyznaje rzecznik prasowy prezydenta miasta Łukasz Kolasa.

Przypomnijmy, że winna wycofaniu tramwajów z torowisk jest oblodzona trakcja. Skuwanie lodu trwa już od kilku godzin.

„Do tej sytuacji mogłoby nie dojść, gdyby marznący deszcz był w dzień. Wtedy tramwaje cały czas jeżdżą, a trakcja nie zdążyłaby się oblodzić. A do opadów doszło w nocy, kiedy tramwaje nie kursują. O ile opuściły zajezdnie, nie były w stanie dotrzeć w różne części miasta. Stąd ta bezprecedensowa decyzja, aby usunąć tramwaje z ulic” - tłumaczy Łukasz Kolasa.

Jak zapewnia, na mieście jest wszystko, co może poprawić warunki na drogach i chodnikach.

„Pługopiaskarki, pługi, solarki, posypywarki, quady” - wymienia. „Wiemy, że chodniki to dzisiaj newralgiczny punkt. Apelujemy do zarządców, którzy również mają obowiązki, aby o nich nie zapominali” - dodaje.

Obecnie nie wiadomo, kiedy tramwaje wrócą na ulice Szczecina.

„Sytuacja jest dynamiczna, wszystko zależy od przebiegu prac. To spore problemy komunikacyjne, wycofana została bardzo duża liczba pojazdów. Potrzebny jest czas i przychylniejsze prognozy pogody” - komentuje rzecznik prasowy prezydenta Szczecina.

Ostatni taki paraliż komunikacyjny miał miejsce w kwietniu 2008 roku, kiedy Szczecin został pozbawiony prądu na 24 godziny. Przyczyną były nocne opady mokrego śniegu - pod jego ciężarem uszkodzone zostały cztery linie najwyższych napięć zasilających lewobrzeżną część miasta. Tramwaje nie jeździły, większość sklepów była pozamykana, zamknięto szkoły i urzędy.