1,5 zł mniej na litrze. Ceny ustabilizowane, ale do optymizmu daleko
Ustawę o nadzwyczajnym opodatkowaniu koncernów paliwowych prezydent Karol Nawrocki podpisał w piątek. Tego samego dnia gościł w Stargardzie, a dzień później odwiedził Koszalin. Podczas wizyty na Pomorzu Zachodnim prezydent RP mówił o sytuacji gospodarczej, bardzo mocno krytykując rządzących. – Niszczycie dorobek 36 lat ciężkiej pracy Polek i Polaków – stwierdził Karol Nawrocki.
Prezydent zwracał uwagę, że dziura budżetowa to 156 miliardów złotych. Nawrocki oczekuje również, że po podpisaniu przedłożonej przez rząd ustawy – i skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego – ceny paliwa spadną do obiecanego poziomu 5,19 zł.
Liczby na stacjach są niższe, ale do 5,19 zł wciąż daleko. Popularna 95 kosztowała w weekend 6,73 zł, czyli blisko 1,5 zł mniej niż jeszcze w piątek. Duża zmiana także w przypadku diesla – to 7,83 zł zamiast 9,14 zł. Nie zmienia to jednak faktu, że podobne ceny były wtedy, gdy np. wybuchała wojna w Ukrainie. Ówczesny rząd był mocno za to krytykowany, jak i za to, że nie podejmowano wystarczających kroków, by je obniżać.
W weekend na stacjach paliw ustawiały się kolejki. Kierowcy chcieli zatankować taniej, bo często w ostatnich dniach ograniczali tankowanie, by wytrzymać do momentu obniżki cen.
– W czwartek zatankowałem za 50 złotych, bo miałem nadzieję, że ceny spadną, a przecież na czymś jeździć trzeba. Ta cena to jest ulga, bo tankowanie za 8,20 zł to przecież dla aktywnego kierowcy nawet 200-300 złotych więcej miesięcznie za paliwo – mówi nam jeden z kierowców.
Przedsiębiorcy nadal krytyczni. „Najpoważniejsza sytuacja od 50 lat”
W opinii Dariusza Matulewicza, prezesa Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, zmiana jest dobra dla konsumentów indywidualnych, ale nie przynosi ulgi przedsiębiorcom. Chodzi o rozliczenie VAT. Jak mówi, przedsiębiorcy odpisujący VAT nie zyskają zbyt wiele.
Jednocześnie przewoźnicy apelują o ustawienie tzw. „paliwa profesjonalnego”, czyli tarcz osłonowych dla branż związanych z transportem, spedycją i logistyką oraz np. rolnictwem.
Przygotowali pismo do ministra infrastruktury, w którym sformułowali cztery postulaty. – Postulujemy, by dla przedsiębiorców transportowych, wykazujących wysoką stratę, nastąpiła wypłata jednorazowego świadczenia pomocowego – przewoźnicy chcą pilnego wsparcia finansowego w formie jednorazowej wypłaty na każdy pojazd objęty licencją transportową, liczonej wstecznie od 1 marca 2026 r. Postulujemy także o wystąpienie do Ministra Finansów i Gospodarki o obniżenie akcyzy na olej napędowy do minimum dopuszczonego prawem Unii Europejskiej, niezwłocznie po wejściu w życie upoważnienia ustawowego. Oczekujemy także, że przedsiębiorcy rozpoczną przygotowanie przepisów wprowadzających obowiązkową klauzulę paliwową w umowach przewozu drogowego – mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
– Realnie mamy w tym momencie najpoważniejszą sytuację na rynku paliw od 50 lat. To kryzys, który wywołany sytuacją geopolityczną, więc my jako Polska mamy na to niewielki wpływ. Pierwsze tąpnięcie miało miejsce w 2022 roku, gdy wybuchła wojna w Ukrainie, a drugi kryzys to jest właśnie sytuacja związana z wojną na Bliskim Wschodzie. Nic nie wskazuje na to, by porozumienia zostały zawiązane między USA a Iranem, a dotychczasowe zapowiedzi szybko były weryfikowane – mówi prof. Jarosław Korpysa, ekonomista z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Warto dodać, że zmiany w cenach paliw nie objęły cen gazu. W weekend tankowaliśmy gaz za kwotę około 3,30 zł, czyli najwięcej od lat.
Komentarze