Obejrzał czerwoną kartkę i zamiast zejść do szatni, wrócił na boisko, żeby uderzyć piłkarza Pogoni Szczecin Darko Churlinova. To Gwinejczyk Ibrahima Camara. Skandaliczne zachowanie 27-latka skomentowali goście programu „Sport wSzczecinie.pl”.

Mecz pomiędzy Pogonią Szczecin a Radomiakiem Radom zakończył się wynikiem 4 do 3 dla Portowców. Po ostatnim gwizdku więcej mówi się jednak o fatalnym sędziowaniu Bartosza Frankowskiego oraz jeszcze gorszym zachowaniu piłkarza Radomiaka. Kiedy pomiędzy obiema ekipami zrobiło się gorąco, Camara wybiegł z tunelu i wyprowadził cios w tył głowy Darko Churlinova. Ten człowiek postradał zmysły – komentował Sebastian Szczytkowski z portalu WP Sportowe Fakty.

– Zupełnie skandaliczne zachowanie tego zawodnika. Nie wiem, co mu strzeliło do głowy. Idąc tunelem, przypomniało mu się, że chce rozegrać jeszcze jakąś pozasportową dogrywkę i akurat padło na Churlinova. Rozmawialiśmy z Darko po meczu i on powiedział, że nie rozmawiał wcale z Camarą. Skoncentrował się na rozmowie z zupełnie innym zawodnikiem. Był pierwszym, który się napatoczył. Moim zdaniem zasługuje na długą dyskwalifikację. Przynajmniej do końca rundy – grzmiał Szczytkowski.

Zdaniem byłego piłkarza Pogoni Szczecin, Marka Walburga, potrzebne są zmiany w przepisach bezpieczeństwa podczas tego typu imprez.

– Zawodnik po czerwonej kartce powinien schodzić do szatni przy pewnej asyście. On zostaje wykluczony z meczu, więc mogą towarzyszyć mu pewne emocje. Rzadko kiedy zawodnik zgadza się z tym, że dostał czerwoną kartkę. Przy takiej asyście zmniejszamy prawdopodobieństwo, że zrobi coś głupiego. Widzimy takie przykłady za granicą, na przykład w Anglii, gdzie zawodnicy schodzą przy asyście – zwrócił uwagę Walburg.

Wobec ogromnego oburzenia opinii publicznej obrońca Radomiaka postanowił zabrać głos i opublikował oficjalne oświadczenie. Gwinejczyk szczerze przeprosił za swoje zachowanie, zaznaczając, że takie sceny nigdy nie powinny mieć miejsca na boiskach i nie ma dla nich absolutnie żadnego usprawiedliwienia. Wyraził głęboki żal, że swoim wybrykiem zawiódł klub oraz kibiców. Piłkarz podkreślił, że nawet buzujące emocje nie mogą stanowić wymówki dla przekraczania jakichkolwiek granic. W swoim komunikacie przyznał, że jest tylko człowiekiem i popełnia błędy, co jednak nie zwalnia go z poniesienia pełnej odpowiedzialności za zaistniałą sytuację.

Skrucha to jednak zdecydowanie za mało, aby zamknąć tę bulwersującą sprawę. Czerwona kartka to tylko wierzchołek góry lodowej. Fizyczny atak na rywala już po wykluczeniu z gry to wybryk, za który Ibrahima Camara z pewnością poniesie niezwykle surowe konsekwencje dyscyplinarne ze strony władz ligi.