Choć na ulice Szczecina wyjechały już najnowsze, niskopodłogowe tramwaje, to żadnego z nich nie skierowano w stronę Stoczni Szczecińskiej i Gocławia. Mimo że wsiadanie do tramwajów linii 6 i 11 to nie lada wyczyn, a dla starszych i schorowanych mieszkańców wręcz mordercza wspinaczka. „Co zrobić, po prostu musimy się dostosować”, mówią nam zrezygnowani.

Chwilę po godzinie 7:00 docieramy na przystanek „Lubeckiego” w stronę centrum. Nie ma tutaj wyspy ani peronu. Pasażerowie wsiadają do tramwajów z ulicy, podobnie jak na większości przystanków na trasach do Gocławia lub na pętlę Ludowa.

O, właśnie odwołali nam „11”

Jeszcze go nie widać, ale już słychać. Z zakrętu wyłania się żółta Tatra, która najpierw pojedzie na Plac Rodła, a potem Dworzec Niebuszewo. Grupa pasażerów już się szykuje – aby znaleźć się w środku wagonu, muszą wykonać krok wysoki na ponad 40 centymetrów. Dla mniej sprawnych osób nie jest to wcale takie proste. Widzimy, jak wręcz wspinają się, stopień po stopniu, mocno trzymając poręczy.

– Rzadko trafiam na niskopodłogową „11”. Za to bardzo często jest wysokie podejście, przez które równie trudno wychodzi się z tramwaju. Jestem jeszcze po wypadku, to już w ogóle. A nie mam innego wyboru, muszę jeździć tramwajem – mówi jedna z mieszkanek.

– Jest bardzo ciężko. Niestety, czasem tarasuję i blokuję odjazd tramwaju. Trochę to potrwa, zanim wysiądę – słyszymy od kolejnej mieszkanki.

Pasażerowie „11” mogą raz na godzinę skorzystać z taboru częściowo niskopodłogowego (oprócz godz. 7:00, 12:00, 17:00). O ile ten nie wypadnie z rozkładu jazdy. Natomiast linia nr 6 jest jedyną w mieście, którą obsługuje wyłącznie tabor wysokopodłogowy.

– Mieszkam tutaj od urodzenia. Teraz jeżdżą Tatry i te starsze tramwaje, do których naprawdę trudno wsiąść. Tramwaj niskopodłogowy jeździ raz na godzinę, ale jak wypadnie z trasy, to nie ma żadnego. Często pomagam starszym osobom przy wsiadaniu, sama mam też syna na wózku. Jeździ do szkoły w Policach. Z domu wychodzi o 6:25, aby zdążyć na autobus linii A, którego przystanek jest prawie kilometr stąd. A przecież kiedyś tędy przejeżdżał, tak samo jak 53 i 67 – wspomina kolejna z pasażerek.

Jak podkreśla, „wtedy było naprawdę fantastycznie”. – O, właśnie odwołali nam „11” – dodaje po sprawdzeniu telefonu. – Co zrobić, po prostu musimy się dostosować.

Najpierw musi być remont

Po dostarczeniu wszystkich (12 sztuk) Moderusów Gamma, Szczecin będzie miał 40 tramwajów w całości niskopodłogowych i 10 częściowo niskopodłogowych. Czy wówczas będzie możliwe przekierowanie większej liczby pojazdów częściowo niskopodłogowych na linie obsługujące północ Szczecina (Ludowa, Gocław)?

Jak informuje Wojciech Jachim z Tramwajów Szczecińskich, to możliwe, ale decyzja należy do ZDiTM, które odpowiada za organizację przewozów.

– W ocenie spółki Tramwaje Szczecińskie obsługa linii 5, 11, 6 taborem w pełni niskopodłogowym będzie możliwa po remoncie torowiska – zapowiada i dodaje: – Kiedy cała dwunastka nowych Moderusów Gamma wejdzie do użytku, to będzie możliwość zwiększenia dostępności tych częściowo niskopodłogowych tramwajów na liniach 5, 11, a także 6. Myślę, że to będzie maj–czerwiec, kiedy ta opcja się pojawi.

„Na trasę wypuszczane są najsłabsze modele”

Choć nadodrzanka jest w coraz gorszym stanie, nie wiadomo, kiedy zostanie wyremontowana – mowa zarówno o torowisku, jak i całym układzie drogowym.

– Tutaj tramwajami jeździ się tak, że na trasę wypuszczane są najsłabsze modele. Remont nadodrzanki jest priorytetem, tylko spada od 20 lat. Najpierw przez remont Mostu Cłowego, potem remont Trasy Zamkowej. Wypadł z torowej rewolucji. To, że nie buduje się fabryka Vestasa, nie oznacza, że nie ma tutaj innych zakładów, do których muszą dojechać pracownicy – komentuje społecznik z północy Szczecina Arkadiusz Lisiński.

Na razie w budżecie miasta nie ma zapisanych pieniędzy na prace remontowe. Włodarze nie ukrywają, że będą możliwe wówczas, gdy uda się zdobyć dofinansowanie zewnętrzne – unijne lub z budżetu państwa.