Tramwaje Szczecińskie chcą zlecić wykonanie koncepcji rozbudowy najpóźniej do trzeciego kwartału tego roku. W nowej części ma się znaleźć miejsce m.in. na lakiernię i myjnię tunelową, których obecnie nie ma.
- Mamy lakiernię na Wydziale Remontowym (przy ul. Klonowica - red.), ale tam nie możemy obsługiwać wagonów niskopodłogowych o długości 30 metrów. Teraz oczywiście dajemy sobie radę, ale warunki są spartańskie - mówi Krystian Wawrzyniak.
Brak hali myjącej skutkuje ręcznym czyszczeniem tramwajów przez pracowników spółki.
- Zasada jest taka, że każdy tramwaj zjeżdżający z trasy powinien przechodzić czyszczenie zewnętrzne. Problem jest zimą, gdy możliwości drastycznie spadają. Staramy się, aby pasażerowie byli zadowoleni i siedzieli na siedziskach, które przynajmniej raz w miesiącu są myte i dezynfekowane - mówi prezes Tramwajów Szczecińskich.
„Pogodno działa na granicy przepustowości”
W rozbudowanej Zajezdni Pogodno ma również znaleźć się miejsce na hale postojowe. Obecnie część tramwajów odstawiana jest na zwrotnicach i „pod chmurką”.
- Bardzo potrzebna jest rozbudowa na co najmniej 30 wagonów o długości 30 metrów - informuje Krystian Wawrzyniak.
Oprócz tego Tramwaje Szczecińskie potrzebują drugiej tokarki do szlifowania obręczy kołowych, przestrzeni magazynowej, miejsca na wydział remontowy (dzięki czemu spółka mogłaby zrezygnować z przestarzałego wydziału przy ul. Klonowica), wydział infrastruktury torowej oraz dla administracji.
- Zajezdnia Pogodno działa na granicy przepustowości. Mamy problem z efektywnym utrzymywaniem taboru. Jest za mało miejsca do składowania części zamiennych, przez co te trafiają na plac między torowiskami - argumentuje Krystian Wawrzyniak.
„Na siłę wszystko można dopasować”
Równie pilnego remontu wymaga Zajezdnia Golęcin, która nie jest przystosowana do obsługi długich tramwajów niskopodłogowych.
- To zajezdnia czołowa, a nie objazdowa. Wszystkie manewry wykonywane są na zewnątrz i skutkują tamowaniem ruchu samochodowego. Wystająca kostka, płyty i inne elementy torowiska na pewno uszkodziłyby tabor niskopodłogowy - mówi Krystian Wawrzyniak.
Na Golęcinie nie ma również pomostów obsługowych dla taboru niskopodłogowego, w którym cała aparatura znajduje się na dachu. Nie ma również miejsca na nowe.
Dodatkowo prześwity bramowe umożliwiają wjazd tramwajom o maksymalnej szerokości 2,2 m. A Swingi mają 2,4 m.
- Robiliśmy testy na Moderusach Beta. I faktycznie wjeżdżały, ale przy złożonych lusterkach - dodaje Krystian Wawrzyniak. - Na siłę można wszystko dopasować, ale odstępy między torami są zrobione z myślą o wagonach typu N, które są krótsze i węższe niż współczesny tabor.
„Jej dalsze funkcjonowanie jest mało atrakcyjne”
Zdaniem prezesa Tramwajów Szczecińskich, modernizacja Zajezdni Golęcin jest kompletnie nieopłacalna.
- Jest bardzo blisko Odry. Jesienią i zimą, kiedy jest cofka, woda potrafi znaleźć się w kanałach. W części posadowiona jest na gruncie stałym, a w części na niestałym. Przygotowaliśmy dokumentację projektową remontu tej zajezdni, ale okazało się, że na połowie terenu trzeba posadowić pale więc koszty byłyby zupełnie niewspółmierne. Jej dalsze funkcjonowanie jest mało atrakcyjne, to na pewno nie jest rozwojowa zajezdnia.
Co w zamian Zajezdni Golęcin? Czy rozbudowana Zajezdnia Pogodno wystarczy?
- Docelowo chcemy skupić cały tabor z dwóch zajezdni na tej jednej. A jeżeli się da, to nawet stworzyć możliwości na zwiększenie liczby. Chcemy zrezygnować z Zajezdni Golęcin - potwierdza Krystian Wawrzyniak.
Komentarze