Pierwszy z nich to kropla krwi wsiąkająca w biały śnieg, kiedy matka Śnieżki skaleczyła się w palec, szyjąc przy oknach w ramach z czarnego hebanu. Wtedy wyobraziła sobie swoje przyszłe dziecko: dziewczynkę o włosach czarnych jak heban, ustach czerwonych jak krew i cerze białej jak śnieg.
Drugi to powykrzywiane odbicie z zaczarowanego lustra. Okropnie się go bała.
Trzeci to krasnoludki mieszkające w lesie, w które długo wierzyła i szukała ich pod grzybami.
Czwarty to las, który czasem bywał tajemniczy i trochę straszny, a czasem miękki i bezpieczny.
Te obrazy długo działały na jej wyobraźnię.
Dziewczynka dorosła, zaczęła pracować w teatrze i została reżyserką.
Teraz wraca do tych obrazów, do tych wspomnień z dzieciństwa, żeby stworzyć magiczny świat, który przemówi do wyobraźni współczesnych młodych widzów. A może też tych starszych, którzy pamiętają dzieciństwo.
Komentarze