W setną rocznicę urodzin Andrzeja Wajdy Kino Zamek zaprasza na wyjątkowy przegląd „WAJDA: re-wizje” – cykl dziesięciu filmów jednego z najwybitniejszych twórców światowego kina. To nie tylko hołd dla dorobku reżysera, lecz także ponowne spojrzenie na jego dzieła: odczytywane dziś na nowo, w innym kontekście historycznym i społecznym, wciąż poruszają, prowokują i inspirują. Wydarzenie zainaugurowane będzie w 100. rocznicę urodzin Andrzeja Wajdy.

POPIÓŁ I DIAMENT

7 marca (sobota), godz. 18:30

Polska 1958 (99 min.)

Reżyseria: Andrzej Wajda

Obsada: Zbigniew Cybulski, Ewa Krzyżewska, Wacław Zastrzeżyński, Adam Pawlikowski, Bogumił Kobiela

Ostatnie dni II wojny światowej. Młody akowiec, Maciek Chełmicki, musi wykonać jeszcze jeden rozkaz – zastrzelić komunistycznego aparatczyka, który przybył do prowincjonalnego miasteczka, by przejąć władzę. Z upływem godzin bohater widzi coraz mniejszy sens ciągłej walki, nawiązuje romans z barmanką miejscowego hotelu i staje się świadkiem zabawy przedwojennego establishmentu, celebrującego koniec starych czasów. Maciek, po czasach wojny, chce przede wszystkim żyć i kochać, ale wciąż musi walczyć, pamiętać o poległych i poświęcać własne życie. Powstała w okresie „Odwilży” adaptacja powieści Jerzego Andrzejewskiego zmieniła napięcia i nastroje stalinowskiego pierwowzoru. Andrzejewski traktował swą książkę jako próbę przerzucenia mostów między skłóconymi częściami narodu polskiego, a ofiarę głównych bohaterów uznawał za ostatnią konieczną, po której należało już złożyć broń i zająć się odbudową ojczyzny. Na Jałtę wpływu mieć przecież nie możemy. Kilka lat po publikacji książki mało kto wierzył w ten rodzaj naiwności. Stalinizm okazał się brutalną rozprawą z opozycją, czasem sądowych mordów, kłamstwa, propagandy i bezimiennych mogił. W aktualizacji powieści pomógł Wajdzie Zbigniew Cybulski, którego nowoczesna, przywodząca na myśl techniki Jamesa Deana rola stała się w historii polskiej kultury nieprzebrzmiałym mitem.

Twórcy filmu zdawali sobie sprawę, że wiele wątków trafi na opór cenzury, łatwiej więc będzie posłużyć się niedopowiedzeniem i metaforą – jak w scenie podpalania kieliszków wódki (w istocie będących zniczami upamiętniającymi zabitych w czasie wojny i w okresie stalinizmu żołnierzy AK, którym nikt przed 1958 roku hołdu nie złożył), scena w zrujnowanym kościele z wiszącym do góry nogami Chrystusem, a także finałowe ujęcia na wysypisku śmieci, które zostały odebrane przez widzów jako dowód braku szacunku władz za ofiarę tysięcy młodych bojowników o niepodległość – wyrzuconych na śmietnik historii. Tożsamość i los Maćka wpisywały się tym samym zarówno w konteksty polskiego romantyzmu (tytuł filmu pochodzi z wiersza Norwida), jak i popaździernikowych wartości, a film po dziś dzień jest najwybitniejszym opisem losu „żołnierzy wyklętych”.

 

WESELE

9 kwietnia (czwartek), godz. 19:15

Polska 1972 (102 min.)

Reżyseria: Andrzej Wajda

Obsada: Daniel Olbrychski, Ewa Ziętek, Andrzej Łapicki, Wojciech Pszoniak, Marek Walczewski, Franciszek Pieczka

Portret polskiej inteligencji i chłopstwa końca XIX wieku, których przedstawiciele spotykają się na weselu w bronowickiej chacie. Na ślub literata i mieszczucha (Pana Młodego) z chłopką z Bronowic (Panną Młodą) przybywają goście z dwóch środowisk: inteligencji krakowskiej i lokalnego chłopstwa. W trakcie suto zakrapianej nocy poszczególne postaci – m.in. Dziennikarz, Poeta, Gospodarz i Czepiec – spotykają symboliczne zjawy, które konfrontują ich z konkretnymi postawami, lękami i niespełnionymi aspiracjami narodowymi. Brak porozumienia między klasami, nieprzepracowane traumy historyczne uniemożliwiają jednak jakiekolwiek porozumienie – nawet jeśli tajemniczy Wernyhora, wręczając Złoty Róg, daje uczestnikom wesela szansę na zainicjowanie narodowowyzwoleńczego buntu.

Legendarny dramat Stanisława Wyspiańskiego wydawał się niemożliwy do przeniesienia na ekran. Wajda był jednak u szczytu mocy twórczych, do realizacji filmu zaprosił najwybitniejszych artystów z różnych dziedzin (za akustykę odpowiadali: Czesław Niemen, Eugeniusz Rudnik i Stanisław Radwan), zaangażował najlepszych aktorów polskich teatrów, wnętrze chaty zbudował w studio w Warszawie, a plenery nagrał w Krakowie i Bronowicach. Filmowi nadał niezwykłą energię obrazu, każąc Witoldowi Sobocińskiemu prowadzić kamerę w rytm muzyki granej na planie zdjęciowym. Stworzył imponującą feerię barw i dźwięków, genialnego rytmu, choreografii i dynamiki. Mało który film zasłużył na Oscara za montaż jak właśnie „Wesele”.

Ten pierwszy z filmów zrealizowanych w Zespole Filmowym „X” nasycony jest malarskimi cytatami i onirycznymi alegoriami, aktualizowanymi o symbole wciąż żywe dla polskiej świadomości lat 70. XX wieku. Nikt nie wierzył, że możliwa jest adaptacja „Wesela” Wyspiańskiego, a tymczasem to właśnie ten film, arcydzieło modernizmu, mimo tak gęstej narracji i arcypolskich odwołań, stało się dowodem uniwersalności języka Wajdy i żywotności polskiej kultury doby kontestacji.

 

NIEWINNI CZARODZIEJE

7 maja (czwartek), godz. 19:00

Polska 1960 (84 min.)

Reżyseria: Andrzej Wajda

Obsada: Tadeusz Łomnicki, Krystyna Stypułkowska, Roman Polański

Lekki w formie, a poważny w treści portret młodych inteligentów Warszawy początku lat 60., świadectwo potrzeby autentyczności w świecie póz i jedno z kluczowych ogniw polskiej Nowej Fali.

Podczas wspólnej nocy Bazyli, lekarz sportowy i muzyk jazzowy oraz Pelagia, o której niewiele wiemy, prowadzą grę, przekomarzają się i starają uciec od własnych uczuć. Kryją się pod maską słów i póz, tak jakby prawda była najbardziej niebezpiecznym i reglamentowanym dobrem w Polsce Ludowej. Środowiskowy portret młodzieży, nakreślony na tle pięknie filmowanej Warszawy przełomu lat 50. i 60., z muzyką Krzysztofa Komedy, stanowi dziś świadectwo czasów początków „małej stabilizacji”. Film był bardzo niechętnie przyjęty przez ówczesną władzę, rok czekał na premierę, aż wreszcie lekko ocenzurowany trafił do wąskiej dystrybucji. Jest pierwszym dziełem Wajdy o tematyce współczesnej i jednym z dowodów rodzącej się w Polsce Nowej Fali.

 

CZŁOWIEK Z MARMURU

11 czerwca (czwartek), godz. 19:00

Polska 1976 (153 min.)

Reżyseria: Andrzej Wajda

Obsada: Krystyna Janda, Jerzy Radziwiłowicz, Tadeusz Łomnicki

Demaskatorska podróż przez archiwa i pamięć stalinowskiej Polski, obraz propagandy niszczącej jednostkę i jeden z najważniejszych filmowych portretów systemowego zniewolenia.

Agnieszka (brawurowy debiut Krystyny Jandy), młoda i zadziorna reżyserka filmowa, decyduje się zrealizować film o stalinowskim przodowniku pracy Mateuszu Birkucie (Jerzy Radziwiłowicz). Jej uwagę przykuł nie tylko porzucony w muzealnych magazynach marmurowy posąg młodzieńca, ale także archiwalny film pokazujący jego zdzierany z muru portret. Agnieszka, śledząc pogmatwane losy mężczyzny, poznaje prywatne losy ludzi uwikłanych i zniszczonych przez komunistyczny system. W swej wędrówce poznaje ludzi biskich Birkutowi: przyjaciół, współpracowników, oficerów SB, dziennikarzy, byłą żonę. Wkracza w świat manipulacji, złudnych nadziei, propagandy i kłamstwa, w którym równie łatwo jest zostać bohaterem ludu, jak i największym wrogiem władzy. Totalitaryzm to świat, w którym jednego dnia można być sławnym na cały kraj, a kolejnego – popaść w sterowane przez cenzurę zapomnienie.

Aleksander Ścibor-Rylski scenariusz do filmu napisał na początku lat 60., a Wajda, usilnie starając się o realizację filmu, w głównej roli chciał obsadzić Agnieszkę Osiecką. Wówczas się nie udało i szansę na dopuszczenie scenariusza do produkcji przyniosła dopiero zmiana na szczytach władz, gdy ministrem kultury został liberalny Józef Tejchma, osobiście uczestniczący w budowie Nowej Huty. Aparat PZPR przyjął film z konsternacją. Dopuścił dzieło do dystrybucji, ale zabronił wszelkiej reklamy. Nie zgodził się na wysłanie filmu na konkurs festiwalu w Cannes (film dostał nagrodę FIPRESCI w sekcji pozakonkursowej), a Tejchma szybko przypłacił zgodę na realizację filmu utratą stanowiska.

Ale to właśnie dzięki m.in. niemu powstało jedno z arcydzieł kina polskiego. W scenariuszu opartym na narracji „Obywatela Kane’a” Orsona Wellesa Wajda opowiedział o epoce stalinowskiej, o ofiarach i beneficjentach władzy, o wykorzystywaniu i niszczeniu jednostki, o budzeniu się świadomości przedstawicieli proletariatu. W głównej roli obsadził debiutującą na ekranie Krystynę Jandę, której towarzyszył początkujący Jerzy Radziwiłowicz. Opisał przeszłość przez pryzmat pokontestacyjnej, zbuntowanej nowoczesności, którą podkreślił energiczną kompozycją Andrzeja Korzyńskiego. Nie spodziewał się jednak, że tym filmem zainicjuje trylogię filmów o robotnikach. Podczas gdy Człowiek z marmuru był jednym z nielicznych obrazów stalinizmu zrealizowanych w dobie PRL-u, tak nagrodzony Złotą Palmą w Cannes sequel, „Człowiek z żelaza”, był dziełem zamówionym przez stoczniowców i stanowił symbol czasów Solidarności. Razem z Człowiekiem z nadziei stworzył trylogię o buncie proletariatu i mądrości rewolucjonistów, którzy wiedzieli, że najgorsze dla Polski są kłótnie i przelew krwi.