Z wjazdu do Szczecina od strony Stargardu codziennie korzystają tysiące kierowców. Mowa zarówno o osobówkach wjeżdżających do centrum np. ze Zdunowa czy gmin ościennych, jak i ciężarówkach, jadących do portu i Zakładów Chemicznych. Od kilku dni trwa kolejny etap prac związanych z budową drogi S10. W rejonie Węzła Kijewo otwarty jest tylko jeden pas ruchu i tworzą się gigantyczne zatory. „To jest jakieś szaleństwo. We wtorek korek sięgał prawie pod Motaniec, następnego dnia prawie to samo. Jak to będzie wyglądać, jak dzieciaki ruszą do szkół?” – pyta nasz czytelnik. Wiadomości w tym temacie wysyłanych do naszej redakcji jest znacznie więcej.

Mieszkańcy boją się, że we wrześniu dojdzie do komunikacyjnego paraliżu

Zmiany w ruchu wprowadzone są w związku z budową nowego fragmentu drogi ekspresowej, która w przyszłości poprowadzi w kierunku Zdunowa bezkolizyjną trasą przez las, omijając skrzyżowania i światła w Płoni. Zanim to się jednak stanie, kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość. Od wtorku do odwołania główny wjazd do miasta został zwężony do jednego pasa. Przy Węźle Kijewo tworzą się rekordowe zatory, a już przy dwóch pasach ustawiały się w tym rejonie spore kolejki samochodów.

„Od dzisiaj na kilka najbliższych tygodni ruch na DK10 w stronę Szczecina w rejonie budowanego w ramach S10 przejścia dla zwierząt między Węzłem Kijewo i zatoką do kontroli pojazdów został zawężony do jednego pasa ruchu. Jest to niezbędne dla wykonania podpory środkowej obiektu” – poinformowała we wtorek w serwisie X Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Mieszkańcy zaskoczeni zmianą utknęli w korkach. W kolejnych dniach przy wjeździe również ustawiał się sznur aut, ale zator był już nieco mniejszy.

„Dlaczego nie można było stworzyć bypassu, by nie blokować tak ruchu. Przecież teraz wjazd do miasta to jest 40 minut w porannym szczycie i to jak ma się szczęście” – pyta nasz czytelnik. „Ktoś, kto ten remont zaplanował na wrzesień chyba nie wie, jak wygląda przejazd między Płonią, Zdunowem czy Stargardem a Szczecinem. To jest fala aut codziennie, a one będą stać. Tragiczny jest też wyjazd z miasta, gdzie stworzono wizję dwóch pasów, ale są tak wąskie, że jak jedzie ciężarówka, to tak naprawdę zabiera oba” – dodaje.

„Sytuacja niedopuszczalna i będzie mieć konsekwencje gospodarcze”

Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych zwraca uwagę, że od wtorku żaden samochód ciężarowy nie przyjechał do Szczecina na czas.

– Stworzyliśmy w ostatnim tygodniu wakacji i w perspektywie w pierwszych dni września wąskie gardło dojazdowe do wielkiej aglomeracji. Konsekwencje są takie, że przewoźnicy masowo informują nas, że utykają w wielkich zatorach – mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

Samochody ciężarowe stoją na wjeździe do miasta na jednym pasie z samochodami osobowymi. Zniecierpliwienie jest duże, a sytuacja odbija się na tym, jak wygląda praca przewoźników drogowych.

– Samochody naszych przewoźników przemierzają ten odcinek nawet kilkukrotnie w ciągu dnia i spóźniają się z dostawami o około godzinę, bo tyle mniej więcej wynosi opóźnienie przejazdu na tym odcinku – komentuje Dariusz Matulewicz. – Uważamy, że taka organizacja ruchu ograniczająca przejazd do jednego pasa ruchu jest niedopuszczalna i nie zapewnia właściwej możliwości przejazdu dla olbrzymiego potoku pojazdów, który przemieszcza się tym odcinkiem drogi. Przypominam, że dla pojazdów ciężarowych jest to jedyna droga łącząca Osiedle Płonia-Śmierdnica-Jezierzyce z resztą naszego miasta, umożliwia dotarcie do Szczecina jednej trzeciej pojazdów z terytorium kraju od strony Bydgoszczy i Pyrzyc, ale pamiętajmy także o tranzycie, który musi dotrzeć tędy do najbardziej uczęszczanego w północno-zachodniej części Polski węzła drogowego Szczecin-Kijewo i dalej w kierunku Niemiec – dodaje prezes Matulewicz.

Szczeciński odcinek S10 powinien być gotowy w IV kwartale 2028 roku. Cała droga ekspresowa między Szczecinem a Warszawą ma powstać do 2033 roku. Na licznych odcinkach trwają obecnie prace drogowców.