Opalanie kontrolowane
Jak wynika z relacji opublikowanej w zero.pl, nabycie sprawdzające w szczecińskim solarium miało przebiegać następująco: kobieta zamówiła usługę, otrzymała poprawnie wydany paragon, a następnie poszła skorzystać z usługi. Po opalaniu wróciła do solarium z drugą koleżanką i wówczas doszło do wylegitymowania, wydania kwitu kontrolnego i wyjaśnienia sytuacji. Solarium zachowało się prawidłowo, więc żadnych kar nie było. Była za to nagroda – 10 minut darmowego opalania dla urzędniczki. Właściwie opalania na koszt podatnika.
– Sprawdziła to, co miała sprawdzić, powinna od razu okazać legitymację służbową, informując o celu swojej wizyty – mówi w rozmowie z zero.pl właścicielka solarium. – Łóżko do opalania włączane jest manualnie przez klienta, transakcję można było natychmiast przerwać, anulować paragon i zwrócić gotówkę – dodaje, zaznaczając, że tak właśnie miały wyglądać wcześniejsze kontrole skarbowe. Po wydaniu paragonu następowało wylegitymowanie – pracownik albo był karany, albo decydowano się na wypisanie potwierdzenia transakcji. Według właścicielki solarium urzędniczka skarbowa wykorzystała sytuację, by skorzystać z przyjemnej usługi oferowanej przez miejsce, które kontrolowała.
Do solarium za pieniądze podatnika? „Nie trzeba, ale w sumie można”
Izba Administracji Skarbowej w obszernym stanowisku wysłanym portalowi przekonuje, że kontrolerka nie musiała korzystać z solarium, ale zrobiła to w przeświadczeniu, że usługa ma być wykonana kompletnie.
– Istotą nabycia sprawdzającego jest dokonywanie zakupu towarów i usług w celach weryfikacji obowiązku ewidencjonowania sprzedaży na kasie rejestrującej i wydania paragonu. Oczywistym jest, że pracownik nie może w godzinach pracy, w ramach kontroli skorzystać z usługi rekreacyjnej na koszt państwa – przekonuje Krajowa Administracja Skarbowa.
Urzędniczka nie musiała korzystać z solarium, ale działała w dobrej wierze. Teoretycznie więc w czasie nabycia sprawdzającego mogłaby… skorzystać z usługi fryzjera, zjeść obiad w restauracji czy właśnie udać się do solarium.
To nie pierwsze kontrowersyjne „zakupy kontrolowane” w Szczecinie
Na początku miesiąca cała Polska mówiła o szczecińskiej pierogarni, której pracownica nie wydała paragonu za sprzedaż wody spragnionej kobiecie przed otwarciem lokalu. Okazało się, że była to kontrola skarbowa, a brak ewidencjonowania wody za 5,50 zł kosztował pierogarnię 500 złotych. Sprawa odbiła się echem w całej Polsce, a reportaż na portalu wSzczecinie.pl obejrzało ponad milion widzów.
Komentarze