Budynia spotkał pierwszy raz w Choszcznie
– Do Szczecina przyjechałem, aby rozwinąć znajomości w kierunku muzyki. Bardzo wiele wspomnień związanych jest z moją szkołą na Wojska Polskiego, na Staromłyńskiej, ale też na Pobożnego (Liceum Ogólnokształcące nr 2 – przyp. red.). Generalnie za każdym razem, jak przyjeżdżam do Szczecina, to czuję się jak w domu – mówi Marcin Macuk.
Muzyk, multiinstrumentalista oraz producent muzyczny i filmowy pochodzi z Gryfina, ale od czasów szkoły średniej związany był ze Szczecinem. Gdy dołączył do regularnego składu zespołu Pogodno (w 2001 r.), dla kapeli zaczął się jej ogólnopolski rozdział. Jednak z Jackiem “Budyniem” Szymkiewiczem spotkał się już wcześniej.
– Z Jackiem się spotkaliśmy w Choszcznie chyba pierwszy raz, kiedy ja jeszcze grałem z moim bratem w zespole The Days. Miałem 16 lat bodajże czy 17, a Jacek wtedy grał z zespołem Marianny i Noe. To była ewolucja zespołu Marians. I wtedy gdzieś tam się przecięliśmy. A potem, on też właśnie był spoza Szczecina, spotykaliśmy się w sklepach muzycznych, na koncertach – wspomina Macuk.
Choć Pogodno jest kojarzone z muzyką alternatywną i rock’n’rollem, jego twórcy czerpali inspiracje także z innych gatunków muzycznych.
– W muzyce dużo rzeczy się działo. Z Jackiem tak naprawdę pojawialiśmy się w klubach, w których pojawiała się (...) nowa muzyka taneczna, hip hop (...). Interesowało nas to – opowiada Macuk.
Czy Hey wróci?
Zanim dołączył do Pogodna, Marcin Macuk już w 1992 roku grał w zespole Hey na gitarze basowej. Jest m.in. twórcą dużo późniejszych aranżacji koncertowych Hey Unplugged (2007 r.) i muzykiem, który przez wiele lat wspierał zespół twórczo jako dołączający multiinstrumentalista oraz stały członek.
Hey powstał w Szczecinie na początku lat 90. Zespół szybko wyjechał. W Studiu Izabelin nagrał pierwszą płytę “Fire”, która przyniosła mu ogólnopolski sukces. Tak zapoczątkowała się “Heyomania”.
W 2017 roku kapela ogłosiła zawieszenie działalności, choć można ją było jeszcze zobaczyć podczas 30-lecia w katowickim Spodku, a w 2025 roku na kilku dużych koncertach w trasie “Letnie Brzmienia”. Czy fani mogą się spodziewać częstszych powrotów?
– Hey to jest taki organizm, w którym trudno przewidzieć… My się przyjaźnimy, ale też dotarliśmy do takiego momentu, w którym nie mamy takiego obowiązku, aby robić to tak, jak było to robione przez ostatnie kilkanaście lat. Myślę, że to będzie tak sobie falami pojawiać się i znikać – zdradza Marcin Macuk.
– Myślę, że póki jest komplet i póki trzymamy się kupy, to na pewno coś takiego się pojawi. Tylko po prostu każdy z nas jest zaangażowany w bardzo wiele rzeczy. Pomimo wieku rozwijamy się w różnych dziedzinach, więc też trudno regularnie grać, tak jak to było dziesięć lat temu – dodaje.
“Szczecin kojarzy mi się z ludźmi którzy mają otwarte głowy i duże serca”
Choć Marcin Macuk mieszka w Warszawie, jego związki ze Szczecinem wciąż są silne. Napisał m.in. muzykę do spektaklu “Paprykarz Szczeciński” wystawianego w szczecińskim Teatrze Współczesnym (premiera w maju 2025, reż. Marcin Liber), a w październiku wraz z innymi byłymi członkami Pogodna zagrał w filharomonii koncert z okazji szczecińskiej premiery filmu o Jacku “Budyniu” Szymkiewiczu “Szkoda, że nareszcie” (reż. Sebastian Juszczyk). Sam Macuk jest zresztą producentem filmu.
Zapytany o to, co sądzi o szczecińskiej kulturze, artysta powiedział: – Szczecin kojarzy mi się z ludźmi którzy mają otwarte głowy i duże serca. Natomiast to chyba zawsze był problem, że to miejsce nie potrafiło nigdy spowodować, żeby kultura się rozrastała. Ona dzięki pojedynczym osobom na chwilę wzrastała, pojawiały się inicjatywy, natomiast nie zawsze starczało siły, żeby doprowadzać rzeczy do końca. Bardzo często zdarzało się, że ciekawe osoby szukały innego miejsca, żeby się móc rozwijać. (...) Jeśli ktoś ma szeroką wyobraźnię, to nie zostaje w jednym miejscu, ale jednak mimo wszystko miasto powinno dawać możliwość rozwoju do (...) pewnego momentu.
Komentarze